Zniknie kryterium polityczne?
Poniedziałek, 26 października 2015 (18:13)Zarząd Regionu Rzeszowskiego NSZZ „Solidarność” dziękuje parlamentarzystom, którzy zaangażowali się w sprawę przetargu na śmigłowce wielozadaniowe dla polskiej armii i wspieranie produkowanego w PZL Mielec black hawka. Jednocześnie podkreśla, że teraz, po wyborach, sprawa nie jest do końca przegrana, a o ostatecznym wyborze zdecydują względy merytoryczne, a nie, jak dotychczas, polityczne.
Przetarg na śmigłowcowe od wielu miesięcy rozgrzewa opinię publiczną, ale także uczestników postępowania, zwłaszcza PZL Świdnik i PZL Mielec odstawionych przez MON na bocznicę. Dziś głos w sprawie zabrał NSZZ „Solidarność”. Roman Jakim, przewodniczący Zarządu Regionu Rzeszowskiego NSZZ „Solidarność”, a jednocześnie szef Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „S” w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że wobec zmieniającego się na niekorzyść Polski układu geopolitycznego, a zwłaszcza wojny na Ukrainie, Wojsko Polskie potrzebuje jak najszybszych dostaw nowego sprzętu, w tym śmigłowców wielozadaniowych, które zastąpią wysłużone, przestarzałe technologicznie maszyny posowieckie Mi-17, Mi-14 i Mi-8. Wskazuje, że konsorcjum PZL Mielec należące do Sikorsky Aircraft Corporation, pomimo decyzji MON o wyborze do dalszego procedowania francuskiego caracala, nadal podtrzymuje ofertę śmigłowca S-70i Black Hawk. Przypomina, że tempo dostaw było jednym z najważniejszych kryteriów w przetargu śmigłowcowym rozpisanym przez MON.
– Od 2010 r. w PZL Mielec trwa pełnowymiarowa produkcja śmigłowców z rodziny Black Hawk, działa tu linia produkcyjna o przepustowości 24 statków powietrznych rocznie. Oznacza to, że w wypadku zamówienia tego typu śmigłowców przez polskie Siły Zbrojne fabryka jest w stanie dostarczyć pierwsze egzemplarze w ciągu 12 miesięcy, a nawet krócej – zauważa Roman Jakim, dodając, że w przeciwieństwie do konsorcjum francuskiego Airbus Helicopters do realizacji ewentualnego kontraktu nie są potrzebne żadne nowe inwestycje w infrastrukturę, kadrę inżynierską, czy know-how, bo PZL Mielec już nimi dysponuje.
W ocenie związkowców, wybór śmigłowca dla armii powinien służyć długofalowemu rozwojowi rodzimego przemysłu zbrojeniowego. Przypominają, że po wykluczeniu black hawka z postępowania przetargowego właściciel PZL Mielec, firma Sikorsky, która liczyła na ten kontrakt, była zmuszona zmienić swoje plany, co oznaczało zwolnienie pół tysiąca pracowników, czyli ok. 25 proc. załogi. Tymczasem rząd, wybierając caracale, zagwarantował miejsca pracy dla Francuzów.
Ewentualna zmiana decyzji MON i zamówienie przez armię śmigłowców produkowanych w Mielcu pozwoli powrócić do dawnego stanu zatrudnienia w PZL, ale także je zwiększać, ponadto zagwarantuje byt szeregu firmom kooperującym, których w 2014 r. było ponad 300. Przewodniczący Roman Jakim zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt, a mianowicie, że perspektywa odbudowy i zwiększenia mocy produkcyjnych, a co za tym idzie – zamówień u kooperantów, jest tym silniejsza, że niebawem PZL Mielec zostaną przejęte przez największy koncern zbrojeniowy na świecie Lockheed Martin.
Związkowcy przypominają, że żaden inny śmigłowiec wojskowy nie ma takiego doświadczenia bojowego jak Black Hawk. O jego zaletach świadczy fakt, że czarny jastrząb jest na wyposażeniu armii 28 państw świata i brał udział w ważniejszych konfliktach zbrojnych ostatnich lat. Wskazując na badania przeprowadzone w sierpniu tego roku przez amerykański instytut badawczy Pew Reserch Center, przewodniczący Roman Jakim przypomina, że w obliczu agresji na państwa Europy Środkowo-Wschodniej, spośród wszystkich państw zachodnich jedynie społeczeństwo Stanów Zjednoczonych byłoby gotowe przyjść z pomocą.
– Stany Zjednoczone nie tylko wyrażają chęć walki, ale także mają największy potencjał militarny do powstrzymania ewentualnej agresji na Polskę i inne państwa naszego regionu. Stąd eksperymentowanie z bezpieczeństwem państwa, w tym także w przypadku zakupów zbrojeniowych, uchodzi bezkarnie, ale tylko w czasie pokoju, w razie wojny mści się przegraną. Tym bardziej powinniśmy wybierać sprzęt nie tylko doskonałej jakości, ale także pochodzący od państwa, które jest gotowe stanąć w naszej obronie. W tym kontekście szczególnej wagi nabiera interoperacyjność sprzętu używanego przez Wojsko Polskie ze sprzętem sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych – uważa Roman Jakim.
Mariusz Kamieniecki