• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Rosyjski portal znieważa

Piątek, 9 listopada 2012 (02:12)

W internecie pojawiły się nowe, drastyczne zdjęcia z miejsca katastrofy smoleńskiej. Ten sam tajemniczy bloger o pseudonimie "Mieszczanin z Barnuału" zamieścił kolejny wpis. To połączenie z materiałami opublikowanymi w październiku, ale w serwisie zapisano go pod datą 28 listopada.

Treść wpisu bardzo przypomina wrześniowy, który wywołał w Polsce oburzenie i zmusił do reakcji Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Instytucja ta zobowiązała się do działań na rzecz usunięcia z internetu fotografii przedstawiających miejsce katastrofy z widocznymi ciałami ofiar oraz drastycznych zdjęć z sekcji zwłok polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ale nic takiego się nie stało. Poprzednie materiały w dalszym ciągu są dostępne, zamieszczane są też nowe. "Mieszczanin z Barnuału" kontynuuje wyliczanie argumentów na rzecz hipotezy, jakoby Tu-154M wcale nie wylądował w Smoleńsku. Wrak, który znalazł się na Siewiernym, miałby być podrzuconą kopią polskiego samolotu. Pasażerowie mieliby zginąć zupełnie gdzie indziej (w wyniku rytualnego morderstwa), a ich ciała zostały również podrzucone. Tym razem autor koncentruje się na detalach malowania samolotu i dopatruje się różnic pomiędzy maszyną z wrakowiska a rządowym tupolewem sfotografowanym wcześniej. Dodatkowo pojawiły się rozważania, jakoby obrażenia ofiar nie mogły powstać w wyniku katastrofy lotniczej, bo zdaniem blogera jest na nich "zbyt mało krwi".

Ilustracją tej części wpisu jest siedem nowych zdjęć z miejsca katastrofy przedstawiających ciała i ich fragmenty, fotele i inne elementy wyposażenia kabiny pasażerskiej. Tym razem nie są one widoczne wprost na blogu, ale trzeba otworzyć je dodatkowo na ekranie komputera. Ten sam zabieg schowania drastycznych materiałów zastosowano w poprzednim wpisie. Twarze ofiar zostały zamazane. Autor odnosi się też do reakcji w Polsce na jego poprzedni artykuł. Zauważa ponadto skandal związany z zamianą ciał ofiar. W zakończeniu wpisu stwierdza, że rozumie oskarżenia o nieetyczne zachowanie i kpinę z uczuć bliskich ofiar katastrofy. "Wybaczcie, jeśli kogoś obraziłem. Uważam, że dla pamięci poległych najlepsze będzie ujawnienie prawdy o ich śmierci i ukaranie winnych" - pisze Rosjanin. - Sytuacja jest zupełnie niebywała, bowiem zarówno organa polskie, jak i rosyjskie deklarowały, że zajmą się sprawą, a przede wszystkim doprowadzą do zamknięcia tych stron oraz pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które są winne przeciekowi materiałów. Widać, że przede wszystkim po stronie rosyjskiej jest brak woli zajęcia się tą sprawą, która jest bardzo łatwa z praktycznego punktu widzenia - uważa mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik grupy rodzin ofiar katastrofy.

W Polsce Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła postępowanie karne z artykułu mówiącego o ujawnieniu tajemnicy służbowej. Prokuratorzy złożyli już wniosek o pomoc prawną do Federacji Rosyjskiej. - Polsce pozostaje wysyłać w tej sprawie monity zarówno ze strony rządowej, jak i prokuratury - uważa Rogalski. W grę wchodzi też zwrócenie się o pomoc do USA, gdyż portal, na którym zamieszcza swoje rewelacje "Mieszczanin z Barnuału", ma siedzibę w San Francisco.

PF