• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Pojednajcie się!

Sobota, 24 października 2015 (04:18)

Z o. Benedyktem Pączką OFMCap, misjonarzem pracującym w RŚA, rozmawia Małgorzata Pabis.

 

Już niebawem Ojciec Święty Franciszek przybędzie do Afryki. Jak wyglądają w RŚA przygotowania do papieskiej pielgrzymki?

 

– Sam początek przygotowań to modlitwa, która została przygotowana przez Komisję Episkopatu Republiki Środkowoafrykanskiej. Została ona wysłana do wszystkich dziewięciu diecezji, a stamtąd do wszystkich proboszczów i proboszczowie powielili tę modlitwę na wszystkie swoje kaplice, do których jeżdżą. Są także przygotowania techniczne, jak zaplecze dla pielgrzymów, przygotowania stadionu, na którym zostanie odprawiona główna Msza św. To zbiórka pieniędzy na wszystkie działania, jakie są potrzebne, aby Ojciec Świety Franciszek mógł do nas przyjechać.

 

Czego ludzie oczekują po tej pielgrzymce?

 

– Ludzie, pośród których pracujemy, są bardzo prości, nie mają za dużych zachcianek czy pragnień. Nie muszą każdego dnia mieć innego menu na obiad, wystarczy maniok i sos z liści. Są szcześliwi, zadowoleni, że mają co jeść. Podobnie jest z wizytą Ojca Świętego. Tak sobie myślę, że oczekują, aby zobaczyć Papieża, aby zobaczyć tego, który przewodzi naszej ponadmiliardowej wspólnocie. To wielki zaszczyt dla nas, że Papież Franciszek wybrał właśnie nasz kraj, kraj, który ciągle się zmaga z przemocą i nienawiścią.

 

Kapucyni będą mieli swoje pięć minut? Przygotowywany jest obraz Jezusa Miłosiernego. Po co?

 

– Kapucyni jak inni misjonarze będą na spotkaniu, może nie wszyscy, ponieważ niektórzy są starsi i podróż 800 km do stolicy to niezły wyczyn dla nich. Dlatego zostaną na miejscu, aby się modlić, aby odprawiać Msze św. dla ludzi i być z nimi. Młodsi wybiorą się na spotknie z Papieżem. Mój prywatny pomysł to prośba do Franciszka, aby poświęcił obraz Jezusa Miłosiernego, który zostanie przeznaczony do kaplicy w miejscowości Nzakoun, którą właśnie buduję. To szczególne miejsce, ponieważ w lutym 2014 roku Seleka zabiła tam 21 osób, matki, dzieci, mężczyzn. To także miejsce, gdzie ludzie modlą się w kaplicy przykrytej trawą.

Tak też się wydarzyło, że w pierwszą niedzielę po zmartwychwstaniu pojechałem tam odprawić Mszę św. I tak sobie pomyślałem: wezmę obraz Jezusa Miłosiernego, aby im pokazać. Byłem przekonany, że znają ten obraz. Co się okazało, nikt nie wiedział, że jest to obraz Jezusa Miłosiernego. Wtedy tak sobie pomyślałem, że jeżeli wybudują tutaj kaplicę, będzie pod tym wezwaniem. Tak pięknie się składa, że w tym roku będziemy wspominać Miłosierdzie Boże, Papież Franciszek zawita do nas, ja buduję kaplicę pod wezwaniem Bożego Miłosierdzia… to wszystko jest piękne i nieprzypadkowe.

Zatem jak Bóg pozwoli, chcę, aby obraz namalowany przez Annę Markiewicz, wspaniałą artystkę z Piły, został poświęcony przez Papieża Franciszka. Być może będzie to 30 sekund Braci Kapucynów. Czasem dla tych 30 sekund warto pokonać 700 km.

 

Te pielgrzymki różnią się od tych, które znamy w Polsce?

 

– Z informacji, które otrzymałem, wynika, że z każdej parafii będą mogły pojechać 4 osoby. Główna Msza św. zostanie odprawiona na stadionie, gdzie oczywiście jest limit miejsc. Nie każdy więc będzie mógł pojechać na spotkanie z Papieżem. Muszą też być zachowane nadzwyczajne środki ostrożności względem Ojca Świętego. Kraj, w którym żyjemy, ciągle boryka się z wielkim nieporządkiem zarówno w stolicy, jak i w innych regionach kraju. Są jeszcze regiony, gdzie eks-Seleka nie uznaje obecnych rządów, trzymając władzę poprzez swoją militarną obecność.

Jeżeli dojdzie zatem do tej wizyty Ojca Świętego Franciszka w naszym kraju, będzie to zapewne inna pielgrzymka niż chociażby do Polski. Będzie to pielgrzymka wołania: pojednajcie się, niech brat nie zabija brata swego, niech go nie prześladuje, wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga objawionego w Jezusie Chrystusie.

 

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Pabis