• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Te wybory to szansa na lepszą Polskę

Piątek, 23 października 2015 (20:10)

Z Andrzejem Szlachtą, posłem Prawa i Sprawiedliwości z Podkarpacia, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Pośle, jak podsumowałby Pan kończącą się dzisiaj kampanię wyborczą do parlamentu na Podkarpaciu?

– Kampania była bardzo różnorodna, bo różni byli kandydaci ubiegający się o mandaty posła czy senatora. Niektórzy ciężar kampanii skierowali na spotkania bezpośrednie z wyborcami, inni zaś położyli nacisk na kampanię spektakularną, bardziej widowiskową chociażby przez bannery, telebimy czy tradycyjnie plakaty wyborcze. Do tego dochodziły konwencje wyborcze, konferencje prasowe. Były zatem widoczne wszystkie formy kampanii.

PiS duży nacisk położyło, jak Pan zresztą wspomniał, na bezpośrednie spotkania z wyborcami. Jakie mają one znaczenie?

– Te bezpośrednie spotkania z wyborcami były ciekawym doświadczeniem. Dostarczały bowiem pewnej wiedzy o tym, co myślą ludzie na temat propozycji, jakie PiS ma dla Polski, były też pewnym probierzem co do oceny naszych programów. Staraliśmy się wsłuchiwać w głosy wyborców. Jednocześnie wyjaśnialiśmy szczegóły bardzo pokrętnego programu Platformy Obywatelskiej.

Jakie na przykład?

– Często ludzie nie rozumieli, na czym mają polegać propozycje Platformy odnośnie do iście kopernikańskiego pomysłu dotyczącego rzekomej likwidacji składek na ZUS czy Narodowy Fundusz Zdrowia. Tłumaczyliśmy, że to, co mówi Ewa Kopacz i spółka, jest to element kampanii wyborczej i jedna wielka ściema, bo składki te nadal będą, tyle tylko, że będą pobierane z jednym podatkiem. Te wszystkie kwestie trzeba było ludziom wyjaśniać. Platforma miała osiem lat na przeprowadzenie reformy finansów państwa, w tym również systemu ubezpieczeń społecznych, i tego nie zrobiła, a rzutem na taśmę, chcąc uciec spod politycznej gilotyny, próbowała kolejny raz oszukać społeczeństwo. Sądzę, że zdeklarowani wyborcy PiS utwierdzili się w swoich przekonaniach, że PiS ma dobry, racjonalny program, że naprawa Polski jest możliwa i na wyciągnięcie ręki. Jest ku temu dobry klimat, bo jest prezydent Andrzej Duda i jest również szansa na współpracę na linii prezydent – rząd.

Na ile mandatów na Podkarpaciu liczy PiS?

– Plan maksimum zakłada uzyskanie ponad 50-procentowego poparcia, ale wszystko jest w rękach wyborców. W przeliczeniu na mandaty dałoby to nam w okręgu 23, czyli w rzeszowsko-tarnobrzeskim, 10-11 i w okręgu 22, czyli krośnieńsko-przemyskim, 7-8 mandatów. Do tego liczymy na wszystkie pięć mandatów senatorskich. Jeśli wyborcy nam zaufają, to bylibyśmy potężną siłą i mając blisko 20 mandatów w Sejmie, pięć w Senacie i dwa w Parlamencie Europejskim, moglibyśmy skuteczniej zabiegać o interesy woj. podkarpackiego. Dotychczas Platforma obchodziła Podkarpacie z daleka i na dobrą sprawę nie liczyła się z nim przy dzieleniu środków, dlatego szereg inwestycji zostało spowolnionych czy nawet wstrzymanych, np. droga S19, modernizacja linii kolejowej Rzeszów – Medyka czy chociażby połączenie kolejowe Rzeszów – Ocice – Warszawa. Kosztem Podkarpacia zyskały inne województwa, ale my chcemy zmienić to podejście. W sytuacji, kiedy mielibyśmy swój rząd, rząd PiS, większa liczba mandatów w nowym parlamencie pozwoliłaby nam ściągać na Podkarpacie więcej środków budżetowych, a także z Unii Europejskiej. Podkarpacie to region o olbrzymim potencjale, jednak aby mógł się szybciej rozwijać i nadrabiać zaległości, potrzebne są realne, a nie tylko pozorowane działania rządu, jak to miało miejsce, kiedy Polską rządziła koalicja PO – PSL.    

Ostatnim, mocnym akordem, niejako domknięciem kampanii wyborczej, jest obecność prezesa Kaczyńskiego na Podkarpaciu…

– To prawda. Będzie to taki symbol ogólnopolski zamknięcia kampanii i wybór Podkarpacia – myślę – nie jest przypadkowy. Sądzę, że prezes Kaczyński sugerował się tym, że woj. podkarpackie od lat określane jest i słusznie bastionem PiS, gdzie nasze ugrupowanie uzyskuje największe poparcie tak w wyborach parlamentarnych, jak i samorządowych. To tu prezydent Andrzej Duda otrzymał w wyborach 72-procentowe poparcie, wygrał również w Rzeszowie. Dzisiejsza wizyta i domknięcie kampanii wyborczej jest też ukłonem prezesa Jarosława Kaczyńskiego w stronę konserwatywno-prawicowo-niepodległościowego elektoratu, który tu dominuje, a jednocześnie wskazanie całej Polsce, że takie odpowiedzialne podejście mieszkańców do spraw Polski jest możliwe i potrzebne także w innych regionach. Jeszcze dzisiaj wieczorem prezes Jarosław Kaczyński będzie w stolicy Podkarpacia na Uniwersytecie Rzeszowskim, gdzie spotka się z przedstawicielami nauki, ale nie tylko, bo będą z nami przedstawiciele różnych środowisk. To pokazuje, że PiS to ludzie różnych środowisk: rolnicy, ludzie kultury i nauki, ludzie starsi, ale także ludzie młodzi, wszyscy skupieni wokół nadrzędnej idei – pracy i służby Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki