Krok ku klęsce
Czwartek, 22 października 2015 (20:52)Konwencja „debaty liderów” uniemożliwiała jakąkolwiek debatę. Chaotyczne pytania, momentami bardzo tendencyjne, krótki czas na odpowiedź. Zaskakujące, że sztaby zgodziły się w ogóle na taką formułę. Z kilkudziesięciosekundowych wypowiedzi niezwykle trudno było wyłonić konkrety, część liderów powtarzała po prostu wyuczone formułki. Do kogo skierowana była debata? Czy widzowie świadomi politycznie, niełykający medialnej papki, z zainteresowaniem śledzili werbalną ekwilibrystykę tzw. antysystemowców albo antyklerykalne absurdy lewicowców? Jedyne, co bardzo mocno rzucało się kolejny raz w oczy, to eskalacja niepokoju po stronie premier.
Ewa Kopacz za cel przyjęła sobie mówienie o Prawie i Sprawiedliwości. „Republika wyznaniowa” pojawiała się już w retoryce szefowej rządu, strofowanej przez Michała Kamińskiego, niejednokrotnie. Nie wiadomo, jak narodził się ten kiepski i wyabstrahowany od stanu faktycznego chwyt marketingowy. Ma on odwoływać się do strachu przed radykalizmem. Czemu liderka partii, która niegdyś pozycjonowała się jako centrum, nie przestrzega przed skrajną lewicą, ukrytą za łagodną aparycją Barbary Nowackiej. To postulaty właśnie jej formacji uczynią z Polski totalitarną, genderową dyktaturę.
Ewa Kopacz nie straszy lewicą, bo – jak udowodniła – sama stoi na straży postępu. I Beata Szydło jest dla niej uosobieniem „fanatyzmu”. Doprawdy, trzeba dużo samozaparcia, aby uwierzyć w bajki Ewy Kopacz. Zasadne stają się przypuszczenia, że Platforma Obywatelska nie pozbiera się po najbliższych wyborach. Porażka, za którą stoją Ewa Kopacz i jej ekipa, jest coraz bliższa. Czy po ewentualnej klęsce Platforma zupełnie się rozsypie? Tego nie wiemy, jednak możemy się domyślać, że kryzys wówczas będzie się pogłębiał. Jak zauważają eksperci od wizerunku i medioznawcy, Ewa Kopacz nie radzi sobie z emocjami, nie potrafi nad nimi panować.
Tak samo było z Bronisławem Komorowskim. Podczas gdy Andrzej Duda zachowywał spokój i nie dał wciągać się w bezsensowne pyskówki, były prezydent nerwowo atakował go, podnosząc głos i ekspresyjnie gestykulując. Jaki był skutek agresywnej kampanii, wiadomo. Doradcy Ewy Kopacz najwidoczniej chcą zrobić wszystko, aby się to powtórzyło. Jej nerwowość odsłania polityczną słabość. Podczas wtorkowej debaty widać ją było jak na dłoni. To, że od razu po debacie dziękowała „spontanicznie” zebranym zwolennikom, przestrzegając raz jeszcze przed republiką wyznaniową, świadczy natomiast o niesłychanej sztuczności, jaka ją otacza. Wymuszony entuzjazm stanowił słabą próbę ukrycia miałkości oferty złożonej przez premier.
Paulina Gajkowska