• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Oddech dla uczniów i nauczycieli

Czwartek, 22 października 2015 (20:38)

Prawo i Sprawiedliwość zapowiada, że jeśli wygra wybory, naprawi system edukacji.

A jest co naprawiać. Jeszcze przed wyborami prezydenckimi PiS zapowiadało, że należy cofnąć reformę obniżającą wiek szkolny, bo jest krzywdząca dla dzieci i ich rodziców. Teraz politycy Prawa i Sprawiedliwości podtrzymują swe zapowiedzi i deklarują, że projekt ustawy przywracający obowiązek szkolny w wieku 7 lat jest gotowy i czeka na wdrożenie.

Jak mówi w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Sławomir Kłosowski (PiS), rodzice, którzy będą chcieli posłać dziecko wcześniej, będą mogli to zrobić, ale nie może być tak, że to urzędnicy decydują, że dzieci muszą iść do szkoły w wieku 6 lat.

– Decydować będą rodzice. To, że 40 proc. dzieci nie poszła we wrześniu do szkoły w wieku 6 lat, nie świadczy o tym, że obowiązek szkolny został cofnięty, ale o tym, że rodzice nie godzą się na taki dyktat. Premier Kopacz straszy nauczycieli, że w przyszłym roku będzie pusty rocznik, jeżeli reforma zostanie cofnięta. To dowodzi skrajnej niekompetencji, braku wiedzy o systemie edukacji i braku znajomości realiów polskich szkół, bo to, że szkoły są teraz przeładowane przez obniżenie wieku szkolnego, widzą wszyscy, wychodzi na to, że tylko premier o tym nie wie, że szkoły odbywają naukę nawet na trzy zmiany. Ta sytuacja jest tragiczna dla dzieci – podkreśla Kłosowski.

Hasło „pusty rocznik” to dobrze brzmiący straszak na nauczycieli, ale kompletnie nieprawdziwy. Bo logiczne jest, że 40 proc. dzieci odroczonych przez rodziców pójdzie do 1 klasy właśnie w przyszłym roku, do tego dojdzie jeszcze kilkadziesiąt procent dzieci, które pójdą do szkoły wcześniej w wyniku swobodnej decyzji rodziców.

– Rocznik klas pierwszych będzie obsadzony w przyszłym roku szkolnym nawet w 75 procentach. To będzie rok głębokiego oddechu dla przeładowanych dziś szkół, dla nauczycieli i dla dzieci. Rocznik skumulowany będzie przechodził przez kolejne szczeble, kolejne klasy, on nie zniknie, będzie się przemieszczał. Nie ma żadnego zagrożenia dla nauczycielskich etatów, szkoły dojdą do komfortu pracy – zauważa Kłosowski.

– Jeśli jeszcze zlikwidujemy siłą podwyższony wiek emerytalny, stworzymy możliwość nauczycielkom 60-letnim, nauczycielom w wieku 65 lat (biorąc pod uwagę, że zawód nauczyciela jest bardzo sfeminizowany) możliwość przechodzenia na emeryturę i w ten sposób sytuacja się rozwiąże sama, bo jestem przekonany, że w przeważającej części nauczyciele będą z tego prawa korzystali. Nie spodziewamy się żadnych problemów, jakie propagandowo wróży premier Kopacz – tłumaczy.

Kolejną kwestią będzie byt gimnazjów. PiS chce likwidacji tego szczebla edukacji i powrotu do systemu 8-letniej szkoły podstawowej i 4-letniej szkoły średniej. Również i w tej sprawie nauczyciele są straszeni przez obecny rząd, a co gorsze sianie paniki przynosi rezultaty. Jak potwierdza poseł Kłosowski, nauczyciele boją się tego, co planuje PiS, dlatego cały przyszły rok, jeśli wyborcy zmienią opcję polityczną u władzy, PiS poświęci na dialog społeczny z nauczycielskimi związkami zawodowymi, z nauczycielami, zaangażuje w te rozmowy kuratoria oświaty, tak aby dyskusja była całkowita, wyczerpująca i definitywna.

– Chcemy przekonać nauczycieli, że nie ma dla nich żadnego zagrożenia, bo ilość lat pobierania nauki się nie zmieni, będzie to tak jak teraz 12 lat. Nie chcemy zachowywać się tak jak PO, nie chcemy niczego wprowadzać siłą, dlatego będziemy rozmawiać i przekonamy środowisko nauczycielskie, że gimnazjum trzeba zlikwidować, bo to etap, w którym przestępczość wśród dzieci jest najwyższa ze wszystkich szczebli – podkreśla Kłosowski.

PiS zapowiada, że jeśli wygra wybory parlamentarne, utworzy Narodowy Instytut Wychowania, Programów Szkolnych i Podręczników, niezależną jednostkę badawczą, która będzie przygotowywała koncepcje programów wychowania i koncepcje przygotowania podręczników.

– Taka instytucja jest w tej chwili bardzo potrzebna, bo szkoła przeżywa ostry kryzys wychowawczy. Źle wygląda kwestia i dyscypliny, i sprofilowania patriotycznego. Chcemy kłaść nacisk na wychowanie patriotyczne, na uwrażliwianie uczniów na wybitne osoby i wybitne miejsca, pomniki, które dziś często są blisko szkół i często są zaniedbane. Każdy uczeń szkoły średniej powinien odwiedzić miejsca ważne dla polskiej historii – tłumaczy Kłosowski.

Do poprawy pójdzie też na pewno wykaz lektur szkolnych, przez ostatnie 8 lat systematycznie okrajany. Przykładowo, z listy lektur szkolnych dwa lata temu zniknął „Konrad Wallenrod” Adama Mickiewicza oraz „Trylogia” Henryka Sienkiewicza. „Pan Tadeusz” czytany jest we fragmentach dopiero w liceum, podobnie jak wiele innych klasycznych utworów literackich. 

Izabela Borańska-Chmielewska