Szansa na odzyskanie PKP Energetyki
Czwartek, 22 października 2015 (05:15)Z Krzysztofem Tchórzewskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, a także byłym sekretarzem stanu w Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej oraz w Ministerstwie Gospodarki, rozmawia Rafał Stefaniuk
PiS złożyło do sądu wniosek o unieważnienie sprzedaży spółki PKP Energetyka. To pierwszy przypadek, kiedy partia polityczna chce podważyć umowę cywilną. Dlaczego zdecydowano się na ten ruch?
– Wniosek został złożony z inicjatywy mojej i posła Andrzeja Adamczyka. Od początku przyglądaliśmy się kwestii prywatyzacji PKP Energetyka. Nasze zainteresowanie tą sprawą wynikało z sygnałów, które otrzymywaliśmy, że prywatyzacja może być niebezpieczna z punktu widzenia państwa polskiego. Także wiele autorytetów wskazywało na to, że mogą występować nieprawidłowości prawne w procesie prywatyzacji. Chcieliśmy więc wyjaśnić wszelkie wątpliwości oraz przewidzieć skutki prywatyzacji.
O jakich ekspertach Pan mówi?
– Mam zebrane opinie ekspertów, którzy w wielu sprawach myślą zupełnie inaczej niż parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości. W tej sprawie są jednak zdecydowanie z nami zgodni. O prywatyzacji wypowiedział się negatywnie, wskazując przy tym na niezgodności tego posunięcia z prawem, były minister transportu Tadeusz Syryjczyk, w tej dziedzinie niekwestionowany ekspert międzynarodowy. Również negatywnie w tym temacie mówił były minister gospodarki Piotr Woźniak. To samo zdanie ma także Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka. Jego stanowisko jest bardzo mocne. Otóż były wiceminister twierdzi, że szkody wywołane prywatyzacją PKP Energetyki będą bardzo trudne do naprawienia. Mam także opinie ekspertów kolejowych.
To te opinie były podstawą do złożenia wniosku o unieważnienie sprzedaży?
– Gdy zebrałem już te wszystkie informacje, to przekonałem przewodniczącego klubu PiS Mariusza Błaszczaka do zlecenia ekspertyzy prawnej. Jako że w sprawie pojawiały się wątki niezgodności z prawem procesu prywatyzacji, zaczęliśmy od tej kwestii. Okazało się, że w opinii prawników prywatyzacja jest niezgodna z ustawą o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego PKP.
Które artykuły ustawy mogą przesądzić o uznaniu prywatyzacji za niezgodną z prawem?
– Artykuł 18 ustawy zakazuje sprzedaży mienia, które jest częścią linii kolejowej o państwowym znaczeniu. Zelektryfikowane linie kolejowe, które odgrywają olbrzymią rolę w PKP Energetyce, są w 60 proc. liniami o państwowym znaczeniu. Skoro ustawa mówi jasno, jaką spółkę można sprzedać, kancelaria prawna stwierdziła, że prywatyzacja Energetyki jest próbą obejścia przepisów prawa polskiego.
Obejścia przepisów prawa?
– Tak. Skoro ustawa zabrania sprzedawania spółki, zdecydowano się na inny ruch. PKP SA powołało spółkę, do której wprowadzono mienie o państwowym znaczeniu. Zrobiono więc tak, że nie sprzedają mienia, a akcje. A więc widzimy, jak ten ruch jest przewrotny. Jako że kodeks cywilny jednoznacznie stwierdza, że działania tego typu mogą być niezgodne z prawem, to kancelaria podjęła się prowadzenia sprawy tego faktu, a więc z mocy prawa prywatyzacja byłaby nieważna.
Dochodziło wcześniej do sytuacji unieważniania umów cywilnych przez sąd z wniosku partii politycznej?
– Nie było takich przypadków. Ta sprawa jest jednak wyjątkowa. Mimo opinii ekspertów rząd twierdzi, że działa zgodnie z prawem i że ma możliwość sprzedawania akcji, które, jak stwierdza, nie są mieniem. Przecież kto ma akcje, ten ma majątek. Skoro są opinie, a rząd sprzedaje spółkę, to jaka jest inna droga unieważnienia decyzji rządu?
Przedstawiał Pan te argumenty inwestorowi?
– Przed złożeniem wniosku do sądu i przed podpisaniem ostatecznej umowy sprzedaży zwróciliśmy się do kupującego, któremu przekazaliśmy opinię prawną i ostrzegliśmy go, że zgłosimy tę sprawę do sądu. Ostrzegaliśmy go, że jeżeli podpisze ostateczną umowę zakupu, to może ponieść wszelkie konsekwencje finansowe związane z tą transakcją. To jest już jego ryzyko. Prosiliśmy więc, żeby wstrzymał się z ostateczną transakcją. Inwestor jednak zdecydował się na zakup i jednocześnie wykupił ogłoszenia w prasie za kilkadziesiąt tysięcy złotych wyszydzające nasze argumenty. Sytuacja była taka, że albo się poddamy, albo złożymy wniosek do sądu.
I wniosek został złożony. Gdy sąd przyzna rację zastrzeżeniom Pana, ekspertów i prawników, Skarb Państwa ponownie przejmie kontrolę nad PKP Energetyką?
– Tak, Skarb Państwa stanie się natychmiast właścicielem PKP Energetyka. Problemem będzie wtedy dalsze rozstrzyganie, co ze środkami, które zostały zapłacone. Jeżeli umowa wyrokiem sądu zostanie uznana za nieważną, to inwestor będzie ponosił odpowiedzialność z tego tytułu. Oczywiście odzyska część pieniędzy. Ale to nie oznacza, że będą to wszystkie pieniądze, bo mimo ostrzeżeń podjął ryzyko zakupu.