• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Ostatni etap wywłaszczania Narodu

Środa, 21 października 2015 (12:44)

Doradca ministra finansów Mateusza Szczurka prof. Bogumił Brzeziński w rozmowie z Polską Agencją Prasową stwierdził, że „w Polsce bardzo sensownym rozwiązaniem byłoby opodatkowanie nieruchomości w oparciu o ich wartość katastralną”.

Podatek katastralny jest ostatnią deską ratunku dla nieudolnych rządów. Jest to ostatnia deska ratunku do chwilowego poprawienia sytuacji budżetowej. Od dawna słyszało się, że plany wprowadzenia tego podatku są czynione po cichu. Jak dotąd nikt tego nie potwierdzał, a teraz ze źródeł oficjalnych zaczynają do nas docierać takie informacje.

Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że podatek katastralny, a więc opodatkowanie nieruchomości i Polaków, w znacznie większym stopniu niż jest to obecnie byłby ostatnim etapem wywłaszczania naszego Narodu. Po prywatyzacji, w znacznej części nieuczciwej, w latach 90. dochodzimy do momentu, w którym zaczyna się stosować bardziej wysublimowane sposoby wywłaszczania. Jest to m.in. odwrócona hipoteka, a więc rekompensowanie sobie przez emerytów niskich świadczeń z ZUS tym, co dostaną od banku w zamian za pośmiertne oddanie swojej nieruchomości na własność.

Teraz słyszymy o podatku katastralnym. To byłoby coś, co zniechęcałoby Polaków do posiadania własnych nieruchomości. Co skłaniałoby młode rodziny raczej do wynajmu mieszkań niż kupowania ich na własność. Przypomnijmy, że własność prywatna, zwłaszcza nieruchomości jako fundamentu życia i podstawy materialnej rodziny, jest wpisana w naszą cywilizację. Ludzie posiadający na własność nieruchomości wykazują się w podejściu do spraw społecznych, publicznych, państwowych większą odpowiedzialnością. Po prostu zmienia się stosunek do wielu spraw, kiedy jesteśmy właścicielami nieruchomości, w odróżnieniu od sytuacji, w której jesteśmy tylko najemcami czy dzierżawcami. Ale to wątek poboczny.

Najistotniejsze jest jednak to, że na podatek katastralny Polaków po prostu nie stać. W Polsce opodatkowane jest już praktycznie wszystko. Każda forma naszej aktywności. Opodatkowane są inwestycje, przypomnę 19-procentowym podatkiem Belki od przychodu kapitału, w tym oszczędności i odsetek od nich. Opodatkowany jest dochód i to bardzo wysoko, nie tyle samym podatkiem, co składkami na ubezpieczenie społeczne i inne. Opodatkowany jest majątek, przepływy i transakcje, choćby 2-procentowym podatkiem od czynności cywilno-prawnym.

Wniosek z tego jest niezwykle smutny – państwo zniechęca Polaków do działania i do aktywności. Po prostu przestaje się opłacać robić cokolwiek. Wielu z nas chciałoby zarabiać pieniądze, może to robić, ale to, co od swoich zysków oddaje państwu, niweczy nasz trud. Podatek katastralny w mojej ocenie jest czymś, co przelałoby czarę goryczy społeczeństwa. Polacy jako Naród tradycjonalistyczny są do własności prywatnej, a szczególnie nieruchomości, przywiązani. W tym tkwi moja nadzieja, że żadna władza na wprowadzenie podatku katastralnego się nie zdecyduje. Bo byłoby to bardzo szkodliwe i tylko na moment poprawiłoby sytuację w finansach publicznych.

Nie tędy droga. Finanse publiczne należy naprawić za pomocą spolonizowania zadłużenia publicznego, którego ponad połowę stanowi dług zagraniczny, przez co Polska jest drenowana kapitałowo. Należy uporządkować, skoordynować i w pewnych miejscach ograniczyć wydatki publiczne. Należy zmienić system podatkowy tak, by VAT i CIT płacone przez przedsiębiorstwa były egzekwowalne. Te dwa podatki należało by zamienić na inne, np. na podatek obrotowy. W ten sposób należało by naprawiać finanse publiczne, a nie za pomocą nakładania dodatkowych obciążeń na osoby fizyczne, a więc na polskie rodziny, idąc po linii najmniejszego oporu. Władza wie, że z jednostek i ich rodzin najłatwiej jest ściągać podatki. Nie tędy droga. Państwo nie może iść na łatwiznę. W tym przypadku byłby to bardzo poważny krok w złej drodze do wywłaszczenia naszego Narodu. 

Dr Marian Szołucha