Pożegnaliśmy prof. Lidię Kozubek
Sobota, 17 października 2015 (19:20)Na cmentarzu w Borowej Wsi-Mikołowie, obok swoich rodziców, spoczęła śp. prof. Lidia Kozubek, światowej klasy pianistka.
Msza św. pogrzebowa celebrowana przez ks. abp. Damiana Zimonia odprawiona została w niewielkim zabytkowym drewnianym kościele św. Mikołaja w Borowej Wsi-Mikołowie.
– Urodziła się 88 lat temu w Poznaniu, ale swoje życie rodzina Kozubków związała z Borową Wsią, nie była osobą niezauważalną – podkreślił w kazaniu ks. prałat Krzysztof Bąk.
– Została pianistką, muzykologiem, pedagogiem, profesorem, pianistką znaną na całym świecie, na wszystkich kontynentach. Żyła bardzo intensywnie, wypełniając swoim bogatym życiem artystycznym każdy niemal zakątek ziemi – dodał.
Muzyka była dla Niej całym życiem.
– Mówiła, że aby grać czyjeś utwory, to trzeba znać i czuć wewnętrznie tego artystę. Szukała serca i duszy Chopina – wskazał ks. Bąk. Lidia Kozubek wielokrotnie gościła na antenach Radia Maryja i Telewizji Trwam.
Jako pedagog zapisała się w żywej pamięci swoich studentów.
– Dobrze poznałem panią profesor podczas studiów, niezwykły człowiek, bardzo ciepła, bardzo troskliwa, z pozoru surowa – mówi nam Rafał Odrobina, pianista, student prof. Kozubek przed dwudziestu laty.
– Corocznie miała taki wspaniały zwyczaj, że wszystkich studentów i absolwentów zapraszała na spotkania przez świętami, przed wakacjami – wspomina.
– Cieszyła się na rozpoczęcie 17 Konkursu Chopinowskiego, który miała komentować, robiła już notatki – dodaje.
Pianistka była bardzo religijna. – Codziennie wczesnym rankiem szła na Mszę św., aby umocnić się i uczcić zmartwychwstałego Pana – podkreśla ks. Bąk.
– Miała silną, niezłomną wiarę, miała gorącą miłość, miała nieograniczoną niczym nadzieję na zmartwychwstanie z Chrystusem – uzupełnia.
– Władzom komunistycznym w naszym kraju bardzo przeszkadzała Jej religijność, prawość serca i sumienia, stąd bardziej znana i sławna była poza granicami naszej Ojczyzny niż we własnym kraju – wskazuje duchowny.
W 2000 r. została przyjęta do grona Zakonu Bożogrobców, którego członkowie pożegnali Ją licznie w ostatniej drodze. – Mawiała często do nas, młodszych braci, że Bożogrobiec to musi być jak ta biała świeca paschalna, która jest znakiem Zmartwychwstałego – powiedział duchowny.
Podczas Mszy św. pokropił trumnę olejem z Jerozolimy, którego tradycyjnie używają pielgrzymi, odwiedzając Bazylikę Grobu Pańskiego.
– Była zawsze serdeczna, sympatyczna, niesamowicie prawy człowiek – mówi Jerzy Pikiewicz, kawaler Zakonu Bożogrobców.
– Wierzymy, że nasza Zmarła spotkała się z Dobrym Ojcem i cieszy się z tego spotkania na całą wieczność – powiedział ks. Krzysztof Grabiec, proboszcz parafii w Mikołowie-Borowej Wsi.
Zenon Baranowski