• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Zemsta na rolnikach?

Środa, 14 października 2015 (20:22)

Z Edwardem Kosmalem, przewodniczącym „Solidarności” RI województwa zachodniopomorskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk

Trzy dni trwał protest w Szczecinie w obronie zatrzymanych rolników…

– Zdecydowaliśmy się na protest, bo solidaryzujemy się z nimi. Gdy tylko CBŚ ich zatrzymało, to skontaktowaliśmy się z prawnikami. Z Brukseli przyjechał europoseł Janusz Wojciechowski, który spotkał się z rodzinami i zapoznał z zarzutami. Jest do tego stosowny komentarz na jego blogu. W jego ocenie, zarzuty nie mają podstaw prawnych. Sześciu rolników już zostało wypuszczonych z aresztu za kaucją. Pięciu dalej tam przebywa. Poręczył za nich minister Marek Sawicki, a dzisiaj zrobił to Piotr Duda, przewodniczący „Solidarności”. 

Można spotkać się z komentarzami, że Związek chciał wywrzeć presję na prokuraturze.

– Nasz protest nie jest wymierzony w prokuraturę. My nie chcemy wywierać na nią nacisków. Wiemy dobrze, że prokuratura jest niezależna i niezawisła. Uważamy jednak, że waga zarzutów, które usłyszeli rolnicy, jest przesadzona. To są młodzi liderzy protestów rolniczych. Oni chcieli nabyć grunty. Uważamy więc, że zatrzymanie i zarzuty to jest zemsta koalicji za protesty, i my na to zwracamy uwagę.

I wracamy do punktu wyjścia, czyli wieloletniego konfliktu rolników z rządem.

– Podczas wczorajszej rozmowy z premier Ewą Kopacz i Markiem Sawickim zwróciłem uwagę, że minister rolnictwa podpisywał z nami uzgodnienia i żadnego z nich nie dotrzymał. Podczas zimowego 77-dniowego protestu w Szczecinie i 129 dni protestu w Warszawie nie mogliśmy doprosić się spotkania z premier. Przecież waga problemu była ogromna. Teraz premier i minister Sawicki ze skruchą przyznają, że jednak mieliśmy rację, że ANR nie działała dobrze. To potwierdza także NIK. To indolencja rządu doprowadziła do tego, że państwo broni bogatych i skorumpowanych, a do więzienia idą biedni i niewinni. Takie mamy państwo.

Jak premier skomentowała sprawę zatrzymania?

– Premier ze zdziwieniem przyjęła to, że procedury przeciwko rolnikom trwały tak długo. Od listopada 2014 r. rolnicy byli podsłuchiwani, a zatrzymano ich na 2 tygodnie przed wyborami. Nawet Ewa Kopacz i Marek Sawicki stwierdzili, że to może być działanie związane z wyborami. To z jednej strony mamy niezawisłą prokuraturę, a z drugiej władzę, która twierdzi, że w podejrzeniach o działanie polityczne jest coś na rzeczy. To jak to jest? Kto w tym kraju rządzi i sprawuje kontrolę? Podsłuchiwani w restauracji „Sowa i Przyjaciele” znajdują się na wolności. Wokół nich wybuchła burza, że podsłuchy są nielegalne i nie powinny być dowodami w sprawie. Z kolei niewinni ludzie byli podsłuchiwani i to są dowody. Kogo więc broni państwo?

Spotyka się Pan z rodzinami zatrzymanych. Jak one się czują?

– Rodziny są załamane i zdruzgotane psychicznie. Także forma przesłuchań odbiła się mocno na psychice zatrzymanych i ich rodzin. Zatrzymani posiadają małe gospodarstwa. Większość ich żon pracuje poza rolnictwem, bo z 20-hektarowego gospodarstwa ciężko jest wyżyć. Kobiety te nie wiedzą, co już zostało zrobione, a co wymaga najpilniejszych prac. Rolnicy mieli poodpisywane kontrakty i zaciągnięte kredyty. Zainwestowali w gospodarstwa potężne pieniądze. Ich żony nie są rolnikami, nie mają pełnej wiedzy o uprawach czy prowadzeniu gospodarstwa. Dla nich jest to poważny kryzys. Jest im teraz bardzo ciężko.

Protestujący często podkreślają skandaliczne zatrzymanie rolników. Do jakich sytuacji dochodziło?

– Jeden z rolników ma 2,5-roczne dziecko. Jego żona pracuje w szkole, mąż w tym czasie zajmuje się dzieckiem. Kiedy ona wraca do domu, to on wychodzi w pole. W czasie zatrzymania był sam z dzieckiem. Doszło do tego, że chciano go zabrać, a dziecko pozostawić same w domu. Nie pozwolono mu nawet zadzwonić do żony i powiadomić ją, że jest aresztowany i żeby przyjechała zająć się dzieckiem. Musiał wręcz błagać funkcjonariuszy, żeby mu na to pozwolono.  To jest bulwersujące i taka rzecz chyba nie miała miejsca po 1989 r.

Właśnie z myślą o rolnikach i ich rodzinach z inicjatywy ks. abp. Andrzeja Dzięgi powstał Duszpasterski Zespół Pomocy Rodzinom Rolników Aresztowanych i Szykanowanych.

– Jesteśmy bardzo wdzięczni księdzu arcybiskupowi. Już podczas zimowego protestu zainteresował się kwestią ziemi, mocno nas wspierał i – jak widzimy – robi to nadal. To także dzięki ks. abp. Dziędze cała Polska dowiedziała się, że połowa województwa zachodniopomorskiego jest w rękach obcego kapitału. Teraz czytamy w prasie, że Dania i Holandia zwiększyły swój obszar właśnie o enklawy ziemi w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk