• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Hutnicy nie chcą do Bumaru

Czwartek, 8 listopada 2012 (22:35)

Załoga Huty Stalowa Wola sceptycznie patrzy na rządowy projekt przyłączenia ich firmy do Grupy Bumar. Tymczasem wciąż nie wiadomo, kiedy i jaka będzie ostateczna decyzja rządu w tej sprawie.

 

Jeżeli rząd w ramach konsolidacji polskiego przemysłu obronnego zdecyduje o połączeniu obu firm, to załoga stalowowolskiej huty będzie żądała zachowania swego dotychczasowego dorobku, a ponadto chce uzyskać status lidera. Wstępne rozmowy z kierownictwem Bumaru przeprowadzili już związkowi działacze ze Stalowej Woli.

– Zależy nam na zapewnieniu hucie jak najlepszej pozycji wyjściowej dla dalszego rozwoju. Musimy mieć pewność, że pieniądze z HSW nie zostaną wyprowadzone, że nadal w hucie będą prowadzone programy badawczo-rozwojowe, a programy wojskowe, które rozpoczęliśmy, będą realizowane do końca – tłumaczy w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Henryk Szostak, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” w HSW.

Zarówno on, jak i przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników HSW Mariusz Kunysz zaprzeczają doniesieniom niektórych mediów, z których wynika, jakoby bezwarunkowo poparli pomysł włączenia HSW do grupy Bumar i porozumieli się z prezesem Bumaru w sprawie tworzenia przez oba zakłady silnego narodowego koncernu zbrojeniowego.

W wydanym komunikacie informują o utworzeniu międzyzwiązkowego zespołu do dalszych prac nad projektem porozumienia, na wypadek gdyby rząd  zdecydował o włączeniu HSW do Bumaru, który przejął już szereg zakładów i ma ambicje zmonopolizowania produkcji i handlu polską bronią.

Tymczasem HSW, która nie narzeka na zamówienia zbrojeniowe i ma się dobrze, chce, aby w przypadku ewentualnej konsolidacji obu firm profity z produkcji pozostały na Podkarpaciu, a nie powędrowały na Śląsk.

Pod koniec października podczas swojej wizyty w Stalowej Woli Donald Tusk, który zapoznał się z sytuacją i dorobkiem HSW, stwierdził jednoznacznie, że w sprawie konsolidacji polskiego przemysłu obronnego nie będzie obowiązywała żadna dotychczasowa doktryna, a plany dotyczące przyszłości polskiego sektora produkcji zbrojeniowej będzie nadzorował osobiście.

Podkreślił, że plany połączenia HSW z Bumarem będą jeszcze analizowane. Zapewniał też, że to HSW będzie liderem przekształceń i zachowa dobrą kondycję.

– Na pewno nie będzie tak, że HSW, która wyszła na prostą,będzie teraz pomostem ratunkowym dla tych, którzy nie potrafią wyjść na prostą. Rządzić takimi procesami będą ci, którzy pokazali, że potrafią rządzić się sami sobą przede wszystkim. Dlatego to ludzie ze Stalowej Woli będą decydowali o tym, co będzie dalej z hutą, i będą liderami tych projektów w polskim przemyśle zbrojeniowym – stwierdził premier Tusk 26 października br. podczas konferencji prasowej w Stalowej Woli.

Deklaracje te pobudziły apetyty hutników ze Stalowej Woli, zwróciły też uwagę firm skupionych wokół sektora polskiego przemysłu obronnego.

"Słowa premiera traktujemy więc jako nowe otwarcie dla procesów przekształceń w polskim przemyśle zbrojeniowym" – czytamy w oświadczenie wydanym przez przewodniczących związków zawodowych działających w HSW SA.

W przeciwieństwie do kierownictwa Bumaru, które nie ukrywa, że jest zainteresowane, aby HSW zasiliła tę firmę, związki zawodowe HSW nie są aż tak zdeterminowane. Jak podkreśla Henryk Szostak, huta przechodziła różne koleje losu, w tym wyrzeczenia związane z ograniczaniem czasu pracy podczas kryzysu ekonomicznego, co z kolei wiązało się z mniejszymi zarobkami, i teraz hutnikom wcale nie spieszno do Bumaru. Przypomina, że był czas, kiedy huta chciała przyłączenia, ale nie było woli z drugiej strony.

- Teraz sytuacja się odwróciła, my nie chcemy w przeciwieństwie do Bumaru, który jak mówią fachowcy, przeżywa kryzys finansowy i tak na dobrą sprawę przespał swoją szansę. W tej sytuacji nie możemy się zgodzić, żeby ktoś inny przejadł to, co my z takim trudem osiągnęliśmy – uważa przewodniczący Szostak.

Jego zdaniem, jeżeli HSW nie zostanie połączona z Bumarem, to powinna się znaleźć w narodowym programie obronnym i pracować dla polskiego przemysłu obronnego oraz wysyłać swoje produkty na eksport. Wszystko jednak powinno się odbywać przy zachowaniu gwarancji rządowych.

- Stoimy na stanowisku, że nie możemy nic stracić z dorobku HSW wywalczonego ogromnymi wyrzeczeniami pracowników, co powinno być zagwarantowane w opracowywanej przez rząd nowej strategii dla przemysłu obronnego na lata 2013-2020 – uważają związkowi hutnicy.

W ich ocenie, jeżeli rząd zdecyduje o połączeniu HSW z Grupą Bumar, muszą być spełnione warunki, które w procesie konsolidacji polskiego przemysłu zbrojeniowego zapewnią stalowowolskiej firmie jak najlepszą pozycję i dalszy rozwój. W ocenie przewodniczącego Szostaka, HSW już nie raz odczuła na własnej skórze decyzje polityczne, które nie miały nic wspólnego z troską o polski przemysł zbrojeniowy.

– Politycy już nie raz nas wykołowali, i to nie dlatego, że byliśmy słabi, że nie mieliśmy produktu czy możliwości jego wyprodukowania, ale tylko dlatego, że tak właśnie chcieli – krytykuje Henryk Szostak.

Przypomina, że tak było chociażby z kołowym transporterem opancerzonym, który powinien być produkowany w Stalowej Woli, a nie jest.

- Mimo że mieliśmy sprawdzony wyrób, to ostatecznie wygrał prototyp tylko dlatego, że tak zdecydowali politycy, którzy dziś powinni pójść za to pod Trybunał Stanu. Mając te doświadczenia na uwadze bez porozumienia na piśmie, które zagwarantuje HSW, że nic na tym nie straci, wejście do Bumaru nie będzie możliwe – ocenia Szostak.

Jednocześnie uważa, że błędem byłoby, gdyby HSW została sama. Dlatego oczekuje od rządu konkretnych decyzji i gwarancji, że HSW będzie brana pod uwagę w zamówieniach MON-owskich. Kiedy rząd zdecyduje o ewentualnym przyłączeniu HSW do Bumaru, nie wiadomo. Na ostateczną decyzję oczekują zarządy HSW i Grupy Bumar, a przede wszystkim załoga i związkowcy stalowowolskiej huty.

Mariusz Kamieniecki