Gortat ponownie punktuje
Czwartek, 8 listopada 2012 (13:01)Najlepszy Polak grający w NBA podczas wczorajszego meczu Phoenix Suns na wyjeździe z Charlotte Bobcats znowu zachwycił formą.
Marcin Gortat zdobył 23 punkty, miał 10 zbiórek i siedem bloków, a jego zespół Phoenix Suns pokonał na wyjeździe Charlotte Bobcats 117:110.
Polski koszykarz rozpoczął czwartą setkę spotkań w NBA i trudno wyobrazić sobie lepsze uczczenie tej okoliczności. W meczu numer 301 przeciwko zespołowi, którego właścicielem jest słynny Michael Jordan, potwierdził, że w tym sezonie jest królem bloków i double-double.
Zawodnicy z Arizony odnieśli drugie zwycięstwo w swoim piątym występie, a dla polskiego środkowego był to najlepszy mecz z dotychczasowych.
Przeciwko Bobcats Polak grał ponad 38 minut, na jego 23 punkty złożyło się 10 celnych z 14 rzutów z gry (wszystkie te liczby to indywidualne rekordy sezonu) oraz trzy z czterech wolnych. Miał także trzy zbiórki w ataku i siedem w obronie, dwie asysty, przechwyt, stratę i pięć fauli, a siedem bloków - to jego nowy rekord kariery. Do pierwszego triple-double w NBA zabrakło mu trzech zastopowanych rzutów rywali.
Ponadto do najciekawszych wydarzeń w minionej kolejce NBA należy zaliczyć pierwszą porażkę San Antonio Spurs oraz najmniejszą zdobycz punktową New Orleans Hornets w historii.
Zakończyła się świetna seria San Antonio Spurs. Po czterech kolejnych wygranych od początku sezonu, czego nie notowano w historii klubu, "Ostrogi" uległy na wyjeździe ekipie Los Angeles Clippers 84:106.
Gospodarzy poprowadzili do zwycięstwa Blake Griffin - 22 punkty i 10 zbiórek oraz DeAndre Jordan - 20 punktów i 11 zbiórek. W sumie sześciu graczy Clippers mogło się pochwalić dwucyfrowym dorobkiem strzeleckim.
Zawodnicy New Orleans Hornets przegrali na własnym parkiecie z Philadelphia 76ers w kompromitującym stylu 62:77. To najniższy wynik w historii występów "Szerszeni" w NBA. Poprzednio najmniej punktów - po 65 - Hornets, mający wówczas bazę w Charlotte, zdobyli w meczach z Miami (2000) i Bostonem (2003).
Niewiele wskazywało na taką klęskę. Koszykarze z Nowego Orleanu wygrali dwa poprzednie mecze, a do połowy środowego spotkania dotrzymywali kroku zespołowi z Filadelfii (36:37). Załamanie nastąpiło w dwóch ostatnich kwartach, w których gospodarze powiększyli swój dorobek o zaledwie 25 punktów. Najlepszy na boisku Jrue Holiday z ekipy "Szóstek" uzyskał 14 punktów i zanotował 12 asyst.
Dramatyczną końcówkę miało spotkanie w Houston, gdzie miejscowi Rockets podejmowali Denver Nuggets. Na 1.21 min przed ostatnią syreną w walce o piłkę zawodnik gospodarzy Jeremy Lin został uderzony w nos. Tamując krwotok chusteczką, oddał dwa celne rzuty wolne, ale nie wystarczyło to do zwycięstwa. Wygrali goście 93:87, dla których najwięcej punktów zdobył Ty Lawson - 21.
IK, PAP