• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Można żyć bez podatku dochodowego

Piątek, 9 października 2015 (04:09)

Ostatnie wybory prezydenckie pozwoliły na zaistnienie na naszej scenie politycznej partiom tzw. antysystemowym. Głównym postulatem ekonomicznym wszystkich tych ugrupowań jest likwidacja podatku dochodowego.

Podatek dochodowy, ani ten od osób fizycznych, ani ten od osób prawnych, nie jest głównym źródłem dochodów państwa. Dwa najważniejsze to podatki pośrednie: VAT i akcyza. Oczywiście uszczerbek wynikający z likwidacji PIT i CIT byłby mimo to istotny. Natomiast nie jest tak, że te podatki są podatkami nie do zastąpienia.

Można pomyśleć o zrekompensowaniu takiego uszczerbku w wpływach do budżetu po likwidacji PIT i CIT za pomocą podatku obrotowego, ostatnio najczęściej zwanego podatkiem przychodowym. Pomysły pojawiające się w debacie na ten temat przewidują ustawienia tego podatku na poziomie od 1 do 2 proc.

Mógłby być to podatek odprowadzany przez wszystkie przedsiębiorstwa albo tylko przez ich część. W każdym razie byłby on prosty w obliczeniu i stosunkowo łatwy w egzekucji. A przy tym trudny, co akurat jest pozytywne, w manipulacji, czyli czymś, co ostatnio zwykło się eufemistycznie nazywać optymalizacją podatkową.

Innym aspektem całej sprawy jest również to, o czym powinniśmy pamiętać, że przy uszczuplaniu wpływów do budżetu nie możemy zostawić samej sobie strony wydatkowej. Każde istotne obniżanie podatków lub likwidowanie podatku, w tym przypadku dochodowego, musi oprzeć się o równoległą redukcję wydatków publicznych.

Trzecim i ostatnim wątkiem, na który warto zwrócić uwagę, rozmawiając o pomysłach na reformę systemu podatkowego w Polsce, jest fakt, że nie każda obniżka podatków musiałaby doprowadzić do uszczerbku wpływów do budżetu państwa. Są takie miejsca – oczywiście trzeba je odpowiednio zdiagnozować, by nie doprowadzić do załamania w finansach publicznych – w których obniżenie podatków paradoksalnie mogłoby przynieść wzrost wpływów do budżetu. Są więc takie miejsca, w których wierzchołek Krzywej Laffera już został przekroczony.

Myślę, że w pierwszej kolejności trzeba wskazać na akcyzę i stawki akcyzowe od np. napojów alkoholowych. Przypomnę, że 1 stycznia 2014 r. podniesiono, aż o 15 proc., akcyzę na napoje wysokoalkoholowe. Licząc, jak kalkulowało Ministerstwo Finansów, wtedy jeszcze pod przywództwem Jacka Rostowskiego, na dodatkowe wpływy na poziomie 760 mln zł. Okazało się, że wpływy nie wzrosły, a spadły.

Wpływy spadły i możemy domniemywać, że wzrosła szara strefa, przemyt i wiele negatywnych zjawisk wokół niego. Na pewno nie spadło spożycie alkoholu, bo to jest, pamiętajmy, sprawa istotna, bo zdrowotna, o której zawsze powinniśmy pamiętać.

Reasumując, o reformie systemu podatkowego rozmawiać należy, podatki dochodowe z pewnością mogłyby zostać, jeżeli nie zlikwidowane, to zredukowane. Zastąpić je powinien podatek obrotowy, zwany przychodowym, no i wydatki należy uporządkowywać, a w pewnych miejscach ograniczać, jeżeli ciężar podatkowy nałożony na obywateli i przedsiębiorców ma się zmniejszać.         

Dr Marian Szołucha