Duchowe wojsko
Czwartek, 8 października 2015 (20:11)Kilkaset wiernych uczestniczyło w procesji różańcowej, która w środowy wieczór przeszła po wrocławskim Ostrowie Tumskim.
Procesja rozpoczęła się w kolegiacie Świętego Krzyża nabożeństwem z adoracją Najświętszego Sakramentu prowadzonym przez proboszcza katedry ks. dr. Pawła Cembrowicza.
Uczestniczący w procesji dyrektor Wydziału Duszpasterskiego ks. prałat dr Marian Biskup powiedział „Naszemu Dziennikowi”, że sięganie po różaniec jest rozważaniem, wręcz kontemplowaniem wydarzeń nowotestamentalnych związanych z Matką Najświętszą, Matką Jezusa i wszystkiego, co jest związane z Jezusem. A więc jest to Ewangelia w Różańcu.
– Podstawowym narzędziem krzewienia tej formy modlitwy przez całe stulecia były bractwa różańcowe. Aktualnie w naszym kraju mamy ponad 2 mln członków Żywego Różańca. I to jest to duchowe wojsko. Ani przez chwilę nie możemy mieć wątpliwości co do wartości i skuteczności modlitwy różańcowej, nawet jeśli nie zdajemy sobie sprawy, że to właśnie dzięki Różańcowi pewne rzeczy są rozwiązywane – stwierdził ks. prałat Marian Biskup.
Procesja zakończyła się Mszą św. sprawowaną w katedrze wrocławskiej w intencji Roku Miłosierdzia, Światowych Dni Młodzieży, Ojczyzny, rodziny i pokoju na całym świecie, koncelebrowaną pod przewodnictwem ks. Piotra Wawrzynka, archidiecezjalnego duszpasterza młodzieży.
W homilii rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego ks. dr Adam Łuźniak podkreślił m.in., że kiedy bierzemy do ręki Różaniec, to zauważamy tajemnice ewangeliczne.
– Mamy w tle miłość Ojca, z której zostaliśmy powołani i zrodzeni do życia i ku której wszyscy pielgrzymujemy – mówił. Kaznodzieja wskazał, że jeśli dzisiaj przeżywamy różnego rodzaju napięcia, to musimy wrócić do Różańca i wtedy na nowo uświadomimy sobie to, o czym mówi Maryja w różnych objawieniach. To tak naprawdę jest bardzo czytelny komunikat o miłości Ojca do swoich dzieci. – Napełniajmy się miłością Ojca, by tą miłość nieść tym, których spotkamy po wyjściu z tego kościoła katedralnego – zachęcił kaznodzieja.
Marek Zygmunt