• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Petru pomocą dla Kopacz?

Środa, 7 października 2015 (05:15)

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk

Według informacji portalu WikiLeaks Ryszard Petru był „nieformalnym doradcą premiera Tuska”. Z kolei internauci wyłapują powiązania ludzi z list Petru z Platformą. Co to nam mówi o antysystemowym nastawieniu Nowoczesnej? W końcu ten system budowała Platforma.

– Program Petru jest jedynie odkurzonym i lekko podretuszowanym programem Platformy. Mówiąc inaczej, pojawiła się wersja odnowionej Platformy po to, aby można było coś zaproponować młodym ludziom, którzy 8 lat temu nie byli pełnoletni. Jest to z pewnością wypełnienie luki pokoleniowej. Mamy więc nową wersję, która ma się stać bardziej komunikatywna, przejrzysta i czytelna. Młody człowiek, billboardy, niezły desing. Nie szukałbym argumentów antysystemowych, bo ich nie ma. Nie szukałbym argumentów czystości ideowej, bo nie o to chodzi w tej grze.

Więc o co?

– Celem jest zagospodarowanie czegoś, co Platforma straciła. To następnie przyda się do powołania czegoś, co dziś określa się mianem „wielkiej koalicji”. Jeden z ostatnich sondaży daje Petru 9 proc. To już jest poważny sygnał, bo te 9 proc. przy wejściu do Sejmu SLD i PSL daje szanse Platformie na stworzenie nowego rządu.

W Nowoczesnej funkcjonuje specjalny cennik. „Jedynka” na liście kosztuje 30 tys. zł. Przekonują Pana tłumaczenia Ryszarda Petru, że to jest główne źródło finansowania jego kampanii?

– Teoretycznie może to być prawda. „Jedynki” muszą zadeklarować konkretne kwoty. Jest jednak przykład Janusza Palikota. Cztery lata temu wpłat na jego kampanię dokonywali m.in. studenci czy bezrobotni. Przelewano sumy sięgające kilku tysięcy złotych. To pokazuje, że jak się chce, to można w majestacie prawa obejść obecną ustawę o finansowaniu kampanii wyborczej. To prawnie nie stanowi żadnego problemu. Jedno jest pewne: Nowoczesna jako nowa partia dysponuje potężnymi finansami i jest to jej duży atut.

Z biegiem czasu nasili się zjawisko transferu członków Platformy do Nowoczesnej?

– Ta krew już się toczy i będzie się toczyć. Pamiętajmy jednak, że zadaniem Petru jest wyłuskanie nowego elektoratu, bo jest to inny wizerunek lidera.  A poza tym kto powiedział, że Ewa Kopacz ma kierować Platformą po wyborach? Kto powiedział, że Ewa Kopacz ma dalej być wizytówką swojego ugrupowania? Sądzę, że dzisiaj Kopacz ma świadomość, że przegra wybory, dlatego robi wszystko, żeby porażka była jak najmniejsza. To pozwoli jej na pozostanie przy sterach partii. W tym momencie Kopacz jest bardzo poważnie zagrożona i to jest istota całego problemu.

Uważa się, że nowym przewodniczącym Platformy ma zostać wicepremier Tomasz Siemoniak.

– Apetyty wewnątrz Platformy są przeogromne. Spółki, spółdzielnie i grupy są tak rozbudowane, że trzeba by od środka poznać układ sił, aby wykazać się skuteczną analizą. Jedno jest pewne: Kopacz nie może być pewna swojego bytu jako przewodnicząca. Tym bardziej że ma za sobą silną osobowość – Małgorzatę Kidawę-Błońską.  Bez wątpienia może to być również Rafał Trzaskowski jako ten przykład zmiany pokoleniowej. To jest też bardzo prawdopodobne.  Jak to będzie, dowiemy się dopiero po 25 października.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk