• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Wszystko Panu Jezusowi oddać przez Maryję

Niedziela, 4 października 2015 (20:25)

Siostrę Zofię trudno będzie zastąpić w Zgromadzeniu – mówi s. Andrzeja, która przez 24 lata była blisko s. Zofii Chomiuk, wieloletniej przełożonej generalnej Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Loretańskiej. 

Jak wspomina s. Andrzeja, s. Zofia właściwie nie chorowała, nie miała na to czasu. Nowotwór dopadł ją w 76. roku życia. Ale nie poddawała się. Choć diagnozę poznała w maju, walczyła. Tylko ostatnie trzy dni życia spędziła przykuta do łóżka. Odeszła, jak żyła. Spokojnie. W sobotę, gdy siostry myślały, że to już agonia, ona otworzyła oczy i uśmiechnęła się: „Jak mi jest dobrze, jak się cieszę, że was widzę” – powiedziała do sióstr, które przy niej czuwały. Przed śmiercią wzywała imienia Pana Jezusa. Odeszła spokojnie w niedzielę rano.

Siostra Andrzeja zauważa, że zmarła bała niezwykle dobrym człowiekiem. Widziały to loretanki, dlatego powierzały jej ważne funkcje w zgromadzeniu. Kochała człowieka, kochała swoje współsiostry, dla nich była w stanie zrobić wiele.

– To była siostra, która wyróżniała się swoim zachowaniem. Ogromnie kochała Pana Boga, zgromadzenie i ludzi – mówi s. Andrzeja, dodając, że ona sama postrzegała s. Zofię jako człowieka prawego, który oddał się zgromadzeniu bezgranicznie.

– Dla niej czas się nie liczył. Była człowiekiem głębokiej wiary i modlitwy. Kochała i przejmowała się każdą najmniejszą sprawą związaną z Kościołem, zgromadzeniem i człowiekiem – zaznacza.

Wielką troską s. Zofii była beatyfikacja założyciela loretanek – bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego.

– Chciała rozwijać to, co on rozpoczął. Iść z misją wydawnictwa, apostolstwa słowem drukowanym jak najszerzej do ludzi. Troszczyła się także o chorych, o domy dla starszych, o dzieci, o młodzież, chciała, żeby było dużo i dobrych katechetek. W tym kierunku chciała kształcić siostry – wspomina zmarłą loretankę s. Andrzeja.

Śp. s. Zofia Chomiuk, tak jak założyciel loretanek, bardzo kochała Matkę Bożą Loretańską i starała się o koronację Jej wizerunku. – Jej motto życiowe to: „Wszystko Panu Jezusowi oddać przez Maryję i założyciela” – zaznacza s. Andrzeja.

MP