• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Kościół zawsze był, jest i będzie święty

Niedziela, 4 października 2015 (20:07)

Z ks. prof. dr. hab. Wojciechem Góralskim, z Katedry Kanonicznego Prawa Małżeńskiego i Rodzinnego na UKSW w Warszawie, konsultorem w Trybunale Roty Rzymskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Dzisiaj w Rzymie rozpoczął się synod poświęcony rodzinie. Jakie są Księdza oczekiwania związane z dyskusją biskupów?

– Rozpoczynające się dzisiaj III Nadzwyczajne Zgromadzenie ustanowionego przez Pawła VI w 1965 r. synodu biskupów, organu doradczego świadczącego pomoc Biskupowi Rzymskiemu „w celu zachowania i wzrostu wiary oraz obyczajów, a także zachowania i umocnienia dyscypliny kościelnej i rozważenia problemów związanych z działalnością Kościoła w świecie” (kan. 342 Kodeksu Prawa Kanonicznego), stosownie do hasła „Powołanie i misja rodziny w Kościele i świecie współczesnym”, zajmie się nabrzmiałymi dziś problemami rodziny. Jeśli chodzi o moje oczekiwania związane z kilkutygodniową debatą biskupów, to przede wszystkim chciałbym usłyszeć – i nie wątpię, że tak będzie – głosy opowiadające się za potrzebą jednoznacznego przypomnienia (nie zaś potwierdzenia, bo to zbędne w stosunku do czegoś, co nie może ulec zmianom) oficjalnej, opartej na Objawieniu nauki Kościoła na temat rodziny, z szczególnym podkreśleniem charakteru małżeństwa (stanowiącego jej fundament) jako związku mężczyzny i kobiety, nierozerwalnego, sakramentalnego (pomiędzy ochrzczonymi), skierowanego ze swojej natury ku dobru małżonków oraz ku zrodzeniu i wychowaniu potomstwa. Oczekuję poza tym wystąpień zmierzających do ukazania piękna i wartości małżeństwa i rodziny, wskazania środków służących rozwijaniu szeroko rozumianego duszpasterstwa rodzin w Kościołach partykularnych i parafiach, w tym troski o osoby żyjące w tzw. związkach nieregularnych. Sądzę, że nie zabraknie też wypowiedzi uczestników zgromadzenia synodalnego zdecydowanie dezawuujących wszelkie zjawiska negatywne godzące w ideę małżeństwa, m.in. nazywanie związków jednopłciowych małżeństwem, zastępowanie małżeństwa „byciem partnerskim” czy „bycia razem”, wspólne zamieszkiwanie bez ślubu kościelnego.

Jak Kościół może, czy jak powinien, służyć małżeństwu i rodzinie w czasie, kiedy instytucja małżeństwa i rodziny przeżywa kryzysy?

– W dobie pogłębiającego się kryzysu małżeństwa i rodziny Kościół, dysponując odpowiednimi instrumentami duszpasterskimi i prawnymi, powinien zwrócić uwagę na upowszechnianie swojej niezmiennej nauki na temat tych instytucji, a więc przygotowanie do małżeństwa (dalsze, bliższe i bezpośrednie), m.in. poprzez odpowiednią katechezę, dobrze prowadzone duszpasterstwa rodzin (czy we wszystkich kuriach diecezjalnych istnieje wydział duszpasterstwa rodzin?). Powinien zwrócić uwagę na poradnictwo rodzinne, duszpasterstwo rodzin w sytuacjach szczególnych, m.in. w odniesieniu do osób uzależnionych, czy poświęcić uwagę promowaniu organizacji i ruchów prorodzinnych, m.in. znanego w wielu diecezjach polskich Stowarzyszenia Rodzin Katolickich. Nie sposób nie wspomnieć jeszcze o innym doniosłym zadaniu duszpasterskim. W związku z niedawno opublikowanym dokumentem motu proprio Papieża Franciszka „Mitis Iudex Dominus Iesus” poświęconym reformie procesu kanonicznego o stwierdzenie nieważności małżeństwa wolno postulować potrzebę upowszechniania informacji o możliwości ubiegania się przez osoby pozostające w związkach wyłącznie cywilnych o uregulowanie swojego statusu cywilnego na forum kościelnym.

Księże Profesorze, czy nowe wyzwania, nowe sytuacje i presja, jaką próbuje współczesny świat wywrzeć, uprawniają do dyskusji o zmianie doktryny małżeństwa sakramentalnego i rodziny na rzecz tzw. postępu i czy ta dyskusja nie powinna bardziej zmierzać w kierunku, jak pomóc przetrwać kryzysy małżeńskie, wrócić do korzeni i pomagać rodzinie, a nie manipulować przy niej?

– Świat, nie tylko współczesny, kieruje się swoimi prawami, usiłując je narzucać wszystkim, także wierzącym w Boga i kierującym się Jego prawami. Nie może ulegać wątpliwości, że jakakolwiek dyskusja na temat zmiany czegokolwiek w objawionej nauce Kościoła o małżeństwie i rodzinie nie powinna mieć miejsca, bo i tak do niczego nie prowadziłaby. Natomiast ze wszech miar należałoby nieść pomoc duszpasterską małżonkom w przezwyciężaniu kryzysów małżeńskich. Jako wieloletni sędzia kościelny mogę z przekonaniem stwierdzić, że wiele małżeństw rozpadło się tylko dlatego, że małżonkom zabrakło umiejętności pokonania „pierwszego lepszego” konfliktu czy nieporozumienia.

W cieniu synodu pojawia się sprawa ks. Krzysztofa Charamsy, który przyznał, że żyje w związku homoseksualnym, sprzeniewierzył się swojemu powołaniu duchownemu oraz głosi poglądy sprzeczne z nauczaniem Kościoła w kwestii homoseksualizmu. Zdaniem Księdza, ta zbieżność dat jest przypadkowa?

– Trudno powiedzieć, lecz wydaje się, i tak też sugeruje komunikat o. Federico Lombardiego, rzecznika Watykanu, że zbieżność tych terminów nie jest przypadkowa.

Czy biorąc pod uwagę całą tą otoczkę medialną i PR-owską, mamy do czynienia z zaplanowaną akcją i cyniczną próbą skierowania przez lobby homoseksualne dyskusji ojców synodalnych na peryferie?

– Najprawdopodobniej taka właśnie intencja przyświecała temu duchownemu. Tym bardziej że w pierwszej części synodu biskupów, kilka miesięcy temu, poruszany był temat osób homoseksualnych.

Czy zatem możemy mówić o prowokacji wymierzonej w Kościół?

– Kościół nie boi się żadnych prowokacji, gdyż głoszona przezeń nauka w określonych kwestiach ma charakter ponadczasowy.

Jaka może być moralna ocena tego bolesnego skandalu i publicznego wystąpienia ks. Charamsy, zważywszy, że nie uważa on swojego postępowania za naganne, i jaka płynie z tego lekcja?

– Wystąpienie kapłana jest wysoce naganne, a jego manifest rozmija się z prawdą. Wszak Kościół nie potępia osób o odmiennej orientacji seksualnej, wymaga tylko – jak od wszystkich innych – zachowania Bożych przykazań, i to bez wyjątku. Od duchownego zaś, który zobowiązał się do doskonałej i wieczystej czystości, a więc i do celibatu (kan. 277 § 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego) ma prawo spodziewać się, ale i wymagać konsekwencji.

Co powiedziałby Ksiądz tym, którzy zgorszeni patrzą i próbują oceniać Kościół przez pryzmat ks. Charamsy?

– Przede wszystkim nigdy nie należy generalizować, ponieważ każdy z nas może wskazać licznych kapłanów, którzy konsekwentnie usiłują, z większym czy mniejszym powodzeniem, realizować swoje posłannictwo. Zgorszonym zaś powiedziałbym, że – niezależnie od takich czy innych wykroczeń popełnianych nawet przez tych, po których najmniej byśmy się tego spodziewali – Kościół nie przestaje być święty: świętością swojego Założyciela, świętością Słowa Bożego, świętością szafowanych w Kościele sakramentów, świętością rozlewającej się w Kościele łaski, świętością Apostołów, którzy stanowią filary Kościoła, świętością niezliczonej rzeszy wyznawców tej Wspólnoty: zarówno wyniesionych na ołtarze, jak i tych „szeregowych”. Osobiście wierzę w „jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”…

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki