Odzyskiwani bohaterowie
Wtorek, 29 września 2015 (18:10)Na placu przed bazyliką garnizonową pw. św. Elżbiety we Wrocławiu do 20 października br. można oglądać wystawę prezentującą historie Polaków, którzy walczyli z reżimem komunistycznym. Ekspozycję pt. „ Odzyskiwani bohaterowie” przygotowało Stowarzyszenie Inicjatywa Historyczna.
Losy tych bohaterów zobrazowano na wybranych jedenastu Żołnierzach Niezłomnych straconych na podstawie wyroków komunistycznych sądów w latach 1944-1956. Ich szczątki są odnajdywane i identyfikowane w ramach projektu naukowo-badawczego prowadzonego przez Instytut Pamięci Narodowej. Na ekspozycji znalazły się także fotografie nieosądzonych nigdy katów, sędziów, prokuratorów, egzekutorów oraz niepublikowane dotąd materiały archiwalne ze zbiorów rodzin wyklętych bohaterów.
Uczestniczący w poniedziałkowym otwarciu wystawy opiekun merytoryczny tej ekspozycji prof. Krzysztof Szwagrzyk z IPN podkreślił w swoim wystąpieniu, że żyjemy dzisiaj w kraju, gdzie dopiero po kilkudziesięciu latach możemy odzyskiwać naszych bohaterów, odnajdywać ich szczątki.
– Ktoś, kto tego nie wie, kto tego nie rozumie, nie wie, dlaczego my, Polacy, jesteśmy tak bardzo wyczuleni na naszą historię. Jak możemy o niej zapominać, do niej nie wracać, gdy tysiące ludzi w Polsce nie zna miejsca pochówku swoich bliskich. Nie zna, bo ci, którzy w latach 40. i 50. ubiegłego wieku mordowali, nie tylko strzelali w potylicę, ale także potem przez kilkadziesiąt lat robili wszystko, aby zamazać ślady po tym, gdzie szczątki naszych bohaterów zostały pogrzebane – akcentował prof. Szwagrzyk.
Dodał, że mamy bohaterów, znamy nazwiska oprawców, czas upłynął, a w tym zakresie naprawdę niewiele zrobiono. A jeśli tak, to szczególne znaczenie mają takie wystawy jak ta wrocławska, gdzie widzimy zarówno bohaterów, jak i ich katów. – Najgorsze, co mogłoby spotkać Żołnierzy Wyklętych, to zapomnienie. A my o nich pamiętamy, dajemy na to liczne dowody – stwierdził prof. Szwagrzyk.
W otwarciu ekspozycji uczestniczyli również potomkowie samych bohaterów.
– Jestem niezmiernie wdzięczna Inicjatywie Historycznej za tę wystawę oraz prof. Szwagrzykowi za wciąż prowadzone prace ekshumacyjne. Dla mojej rodziny okazały się one niezwykle ważne – mówiła w czasie uroczystości drżącym głosem wnuczka Bolesława Kontryma ps. „Żmudzin” Grażyna Kontrym-Sznajder.
– Mój tata, syn Żołnierza Wyklętego, po aresztowaniu swojego ojca podejrzewał wraz z bliskimi, że Bolesława wywieziono do Rosji i po 4,5 roku straszliwych tortur w Ojczyźnie poddano go jeszcze kolejnym w Związku Sowieckim. A tymczasem okazało się, że mojego dziadka zamordowano strzałem w tył głowy w Polsce. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale ja przyjęłam tę wiadomość z ogromną ulgą. Bo myśl, że dziadek mógł wpaść w ręce Sowietów po polskim śledztwie, nie dawała mi spokoju. Teraz wiem, że zginął w Ojczyźnie. Dla nas, rodziny, to było paradoksalne, niezwykłe. I dlatego bardzo dziękuję -mówiła Grażyna Kontrym-Sznajder.
Zabrał również głos syn Adama Lazarowicza ps. „Klamer”.
– Na jednej z plansz jest zdjęcie kata, który mordował mojego ojca oraz innych z IV Zarządu WiN. Przeszliśmy w okresie stalinizmu piekło. Ścigano nas, ukrywaliśmy się z cała rodziną po całej Polsce. Byliśmy jednak wychowani w patriotycznym duchu. Mówiło się, że za Ojczyznę trzeba nawet czasem oddać życie – stwierdził Zbigniew Lazarowicz ps. „Bartek” .
Wystawę pt. „ Odzyskiwani bohaterowie” będzie można oglądać na placu przy wrocławskiej bazylice garnizonowej do 20 października br.
Marek Zygmunt