Upomną się o repatriantów
Piątek, 25 września 2015 (21:19)Przejawem niezadowolenia Polaków z polityki uległości rządu PO – PSL w sprawie uchodźców są protesty. Jeden z nich pod nazwą „Podkarpacie przeciwko imigrantom” odbędzie się jutro przed Urzędem Wojewódzkim w Rzeszowie.
We wtorek podczas posiedzenia ministrów spraw wewnętrznych państw członkowskich Unii Europejskiej zdecydowano o podziale 120 tysięcy imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Mimo wcześniej wyrażanego sprzeciwu pod presją Niemiec rząd premier Ewy Kopacz, wbrew woli Polaków, opowiedział się za przyjęciem imigrantów.
Zastrzeżenia co do decyzji unijnych ministrów spraw wewnętrznych w sprawie kryzysu imigracyjnego ma także prezydent Andrzej Duda. Do Polski ma trafić ok. 5 tys. imigrantów i dodatkowo ponad 2 tys., których przyjęcie rząd zadeklarował w lipcu. Pierwsi trafią do Polski w 2016 r. Mając na uwadze doświadczenia krajów zachodnich z terroryzmem i postawą ludności muzułmańskiej, sprzeciw wobec uległości rządu Ewy Kopacz i wyrażonej woli przyjęcia uchodźców wyrażają organizacje patriotyczne i młodzieżowe, które w sobotę przed Urzędem Wojewódzkim w Rzeszowie organizują manifestację „Podkarpacie przeciwko imigrantom” pod hasłem „Stanowcze NIE dla imigrantów”. Udział w proteście, który rozpocznie się o godz. 16.00, zapowiedziało już blisko 9 tys. osób.
– Już po raz kolejny jesteśmy wykorzystywani i – co istotne – dajemy się wykorzystywać państwom zachodnim, które traktują nas jak swoją kolonię, bez prawa decydowania o swoim losie. Na taki dyktat nie możemy się zgodzić, tym bardziej że to nie my zgotowaliśmy ten problem, ale głównym winowajcą są przede wszystkim Niemcy i nieodpowiedzialne decyzje kanclerz Merkel. Nie możemy dopuścić, żeby Polskę zalała fala uchodźców – ludzi obcych naszej kulturze, tradycji i religii – podkreśla Piotr Pomykała z Ruchu Narodowego.
Organizatorzy sobotniej manifestacji wydali też ulotkę, w której przekonują, że ludzie, którzy masowo, w sposób niekontrolowany napływają do Europy, to nie uchodźcy, ale zwykli imigranci socjalni, w zdecydowanej większości młodzi muzułmanie, którzy – jak uczy życie – nie są zdolni do asymilacji, tworzą enklawy, narzucają swoje obyczaje i chcą wprowadzenia prawa szariatu. Ich zdaniem, choć nie ma pewności, to niewykluczone, że wśród uchodźców są również potencjalni terroryści, wysłannicy tzw. Państwa Islamskiego. W tej sytuacji Polska w pierwszej kolejności powinna wyciągnąć rękę do naszych repatriantów, którzy nie z własnej woli zamieszkują dziś na obszarze zagrożonej działaniami wojennymi wschodniej Ukrainy czy Kazachstanu, a nie narażać się na trudne do przewidzenia problemy.
Mariusz Kamieniecki