Algorytm Platformy nieznany
Poniedziałek, 14 września 2015 (12:44)W sobotę odbyła się konwencja Platformy. Premier Ewa Kopacz obiecała jednolitą stawkę podatku PIT na poziomie 10 procent, dla najbiedniejszych, oraz zlikwidowanie składki na ZUS i NFZ.
Są to pomysły zaskakujące. Myślę, że nie tylko dla komentatorów czy opinii publicznej, ale również dla urzędników, w tym dla tych z Ministerstwa Finansów, które jest kluczowe dla realizacji rozwiązań, o których mówili Kopacz i Janusz Lewandowski. Jest to też zapowiedź rewolucyjna.
O skali tejże rewolucyjności niech świadczy choćby to, że składki na NFZ i ZUS są większym obciążeniem pracy i stanowią więcej środków, które wpływają do systemu finansów publicznych niż wpływy z podatków dochodowych.
Po tych wystąpieniach mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Po pierwsze, co z NFZ i ZUS jako z instytucjami, które operowały do tej pory składkami na ubezpieczenie zdrowotne, emerytalne i resztę pomniejszych? Po drugie, co z całymi systemami ochrony zdrowia i emerytalnym? Jeżeli składki te mają być zlikwidowane, to taka zmiana wiąże się nieuchronnie z koniecznością dokonania reform tych systemów. Na ten temat niczego nie usłyszeliśmy.
Kolejne pytanie to, co z budżetem na rok 2016, którego wstępny projekt rząd przyjął w ubiegły poniedziałek, a który nie uwzględnia proponowanych zmian? Wreszcie trzeba zapytać, co z podatkami. Niewiarygodnie brzmi, że likwidacji składek miałaby towarzyszyć obniżka efektywnej stopy opodatkowania. To jest matematycznie niewykonalne!
Co więc z wiarygodnością takich obietnic? To pytanie należy bardziej skierować do polityka czy politologa niż ekonomisty, ale co do zasady nie sposób nie stwierdzić, że tego rodzaju reformy wykonuje się na początku okresu sprawowania władzy, a nie zapowiada się pod koniec.
Na pewno wiadomo tyle, że realizując te zapowiedzi, rząd pozbyłby się problemu z umowami śmieciowymi. Wszystkie umowy opodatkowane by były w jednakowy sposób i ich koszty byłyby jednakowe. Jeśli ktoś jest zwolennikiem likwidacji umów cywilnoprawnych, to ta zapowiedź może się im podobać.
Uczciwie trzeba przyznać, że kierunek zaproponowanych zmian jest godny rozważenia. Likwidacja składek na ZUS i NFZ zwiększyłaby przejrzystość finansów publicznych. Zbyt wiele w przeszłości elementów systemu finansów publicznych wyłączono poza budżet państwa do różnego rodzaju funduszów celowych. W rezultacie trudno jest zorientować się w prawdziwej kondycji naszego państwa. Gdyby te reformy zostały przeprowadzone w sposób mądry, to mogłyby one przynieść pewne oszczędności administracyjne. Samo funkcjonowanie ZUS kosztuje 4 mld zł rocznie.
Na chwilę obecną do pełnej oceny tych propozycji brakuje nam kluczowych informacji. Nie wiemy, jak 10 mld kosztów zostało policzone przez ekspertów Platformy i samego Janusza Lewandowskiego. Nie znamy algorytmu. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy są dobre, czy złe, bo diabeł – i to w tym przypadku nie jest frazes – naprawdę tkwi w szczegółach.
Dr Marian Szołucha