Ewangelia
Niedziela, 13 września 2015 (08:51)Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: „Za kogo uważają Mnie ludzie?”. Oni Mu odpowiedzieli: „Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków”. On ich zapytał: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedział Mu Piotr: „Ty jesteś Mesjaszem”. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”. Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, ten je zachowa”.
Mk 8,27-35
Krzyż i naśladowanie
Nie da się w pełni dzielić swoim życiem, tracić siebie dla innych, służyć, robić rzeczy – z punktu widzenia mądrości tego świata – niedorzeczne, jeśli nie wejdzie się w optykę zaproponowaną przez Jezusa Chrystusa: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje!”. Nie ma alternatywy dla tych słów.
Mojemu przyjacielowi, księdzu egzorcyście, któregoś dnia demon wściekle wykrzyczał: „Nienawidzę, gdy Go adorujecie, gdy wpatrujecie się w tego Nazarejczyka! Bo potem patrzycie na świat Jego oczami!”. Gdy się spogląda na świat z perspektywy Ukrzyżowanego, gdy się swój krzyż przykłada do Jego krzyża, wtedy wiara jest najbardziej owocna – ludzie, których spotykamy, najwięcej wtedy zyskują. Staje się wiarą żywą, obfitującą w dobro, miłość i pokój. Daleką od ideologii i pustych deklaracji. Nie ma chrześcijaństwa bez krzyża, ofiary, cierpienia. Kto od nich ucieka, zagubi perspektywę. Sam aktywizm, choćby wypełniony najpiękniejszymi ideami, niewypływający z Miłości Ukrzyżowanej, wypali się. Warto o tym pamiętać.
Ks. Paweł Siedlanowski