Buta i arogancja Schulza
Sobota, 12 września 2015 (04:15)Z Janem Marią Jackowskim, senatorem PiS, członkiem senackiej Komisji Spraw Zagranicznych, rozmawia Rafał Stefaniuk.
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz zagroził krajom sprzeciwiającym się przyjmowaniu imigrantów, w tym Polsce, użyciem siły.
– Wszelkie kwestie rozwiązania problemu uchodźców w świetle prawa unijnego w znacznym stopniu podlegają jurysdykcji państw narodowych. Próby wykorzystywania bólu tych osób dla celów ideologicznych bądź politycznych są daleko idącym nadużyciem. To jest kolejna wypowiedź Schulza pełna buty i arogancji. Widać, że reprezentuje jedynie niemiecki punkt widzenia. Zapomina przy tym, że jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego powinien wznieść się ponad politykę i patrzeć na problem całościowo, a więc z punktu widzenia każdego kraju członkowskiego.
Po takiej wypowiedzi Schulz ma dalej mandat do sprawowania swojej funkcji?
– Ta wypowiedź pozbawiła Schulza mandatu i sam powinien podjąć formalne kroki w tej sprawie. Jednak musimy zauważyć, że jego słowa są pokłosiem defensywnej postawy naszego rządu. Nie usłyszeliśmy jasnej koncepcji w kwestii emigrantów i uchodźców. Nie jest także w stanie na forum europejskim czytelnie artykułować racjonalnego i zgodnego z polską racją stanu stanowiska. Dlatego też spotykamy się z próbami ideologizacji rzeczywistości oraz forsowania zasad politycznej poprawności. Jak widać, są pomysły, żeby robić to siłą.
Z Pana słów wynika, że bierność sprawia, że w Europie stosuje się taką, a nie inną politykę.
– Uważam, że tak. Polska jest bogatsza o doświadczenia państw Europy Zachodniej. Dlatego też nie powinniśmy powielać błędów, jakie te kraje robiły. W ten sposób możemy uniknąć poważnych napięć. Powinniśmy czynnie włączyć się w proces opracowania rozwiązań dla Europy. Rozwiązań, które będą oparte na polityce przemyślanej, racjonalnej i takiej, która patrzy w przyszłość. Jak my tego nie robimy, to ktoś inny robi to za nas. Obawiam się, że jak sytuacja będzie dalej się rozwijać w tym kierunku, to ktoś będzie dalej podejmował decyzje za nas, a błąd naszej bierności będą odczuwać przyszłe pokolenia.
Sugeruje Pan, że Europa ewoluuje w niebezpieczną stronę.
– Bardzo niebezpieczną. Obecnie pewne grupy starają się stworzyć mechanizmy, które wpuszczą do Europy osoby wywodzące się z innych kręgów cywilizacyjnych niż nasz. Tego trendu nie da się powstrzymać tymi metodami, które teraz są prowadzone. Europa pod względem kultury, religii czy obyczajów nie będzie już taka sama.
Wraca więc pytanie, czy powinniśmy dalej być członkiem Unii Europejskiej.
– W Unii powinniśmy być dalej. Jednak nie można naszego funkcjonowania we Wspólnocie okroić do samego bycia. Nie możemy ciągle trwać pod białą flagą i iść z głównym nurtem. Koniecznie powinniśmy obrać inną drogę. Bierność strony polskiej szkodzi zarówno nam, jak i całej Europie.