• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Koło się zamyka

Piątek, 11 września 2015 (18:39)

Radość życia, którą głoszą rowerzyści, promieniuje wokół. Dzisiejszy dzień dał niniwitom dowód na to, że ich obecność, świadectwa, którymi się dzielą, nie przechodzą bez echa.

Geograficznie patrząc, zamknęło się dzisiaj spore koło, ale także domyka się pewien proces w samych rowerzystach. Poczucie radości, które kształtują w sobie w trakcie ponad 5 tys. km jazdy, rodzi już piękne owoce.

Być może ostatni raz na tej wyprawie powieki naszych cyklistów zaczynają się podnosić w okolicach godziny 5.00. Z racji dużej wilgoci generowanej przez rosę tempo pakowania jest bardzo duże i o 6.00 wszyscy ruszają w drogę. Pierwszą przerwę ogłasza Szymek Majchrzak, wołając: „Dętka!”.

A że obok jest markecik, to i nie ma problemu, by zrobić dłuższy postój. Drugi dystans odbywa się w lekko okrojonym składzie, ponieważ Artur w towarzystwie Marcina Krzysiaka rusza do Leicester, by odwiedzić swojego brata, mieszkającego w Anglii na stałe. Takiej okazji nie sposób przepuścić! Reszta grupy śmiało mknie przed siebie na wschód w towarzystwie cudownej pogody. Podobno tak ciepło jeszcze nie było od czasu wjazdu do Wielkiej Brytanii. Spokojną jazdę przerywa tylko „kapeć” w kole Łukasza Wasilewskiego, ale wprawa w wymianie dętek jest już u mechaników tak duża, że inni ledwo zdążą się w tym czasie napić. Po 100 km czas na drugą przerwę, która ze względu na niedaleki cel dzisiejszego dnia trwa tylko 20 minut.

 

Po kolejnych 30 km NINIWA Team mija tabliczkę z napisem „Peterborough”. To nie pomyłka ani jakaś inna miejscowość o tej samej nazwie. Nasi podróżnicy zrobili wielkie koło po Wyspach Brytyjskich i wrócili do miasta, w którym spędzili drugą niedzielę wyprawy! To precedens w dotychczasowej historii wypraw NINIWY! Wszystko za sprawą księdza Maćka z tutejszej parafii, który gorąco wspierał całą wyprawę, często wysyłając grupie wiadomości, a wczoraj zaprosił ekipę do siebie na ostatni nocleg przed docelowym Londynem. Nie chcąc przyjeżdżać z pustymi rękami, rowerzyści postanowili zmajstrować parę prezentów. A z czego najlepiej takie prezenty zrobić? Jak na cyklistów przystało – z części rowerowych, a konkretnie ze szprych! I tak powstaje jedna miniatura roweru z odpowiednio powyginanych prętów, a z pozostałych udaje się zrobić jeszcze 13 krzyżyków.

Już na miejscu grupa spotyka radosnego i już stęsknionego za nimi księdza Maćka! Gospodarz zaprasza wszystkich do siebie, oznajmiając przy okazji, że cały dom, łącznie z lodówką, jest do ich dyspozycji! I jeszcze jedna prośba do Nosicieli Radości – by każdy spał w tym samym miejscu co ostatnio. To sprawiło, że każdy czuł się tu jak w domu. Oczywiście podział obowiązków również jest podobny, skutkiem czego Karolina po raz kolejny ma szansę uprać koleżankom i kolegom wyprawowe stroje.

O 19.00 wszyscy gromadzą się na Mszy św., łącznie z wieloma parafianami. W trakcie Eucharystii rowerzyści dzielą się świadectwem już prawie całej wyprawy, czując, że trafiają do serc słuchaczy. A na zakończenie 13-osobowa dziecięca reprezentacja parafii w Peterborough otrzymuje po jednym „szprychowym” krzyżyku! Ekipa podróżników nie omieszkała też odśpiewać specjalnie przygotowanej piosenki o ks. Macieju (może kiedyś i my poznamy jej treść). Po nabożeństwie kolejna niespodzianka! Kolacja czeka gotowa, a i na śniadanie też coś dla niniwitów się znajdzie.

Dzisiejsza Ewangelia idealnie wpisuje się w końcówkę wyprawy. Jest swoistym streszczeniem tego, czego grupa uczyła się podczas całej podróży! W skrócie jest to praktyczne uczenie się Boga, który jest miłością. Boga, którego spotykamy w każdym człowieku. Pięknie dzisiejsze wydarzenia, ale i powoli cały wyjazd podsumowuje Łukasz, kleryk z Wyższego Seminarium Duchownego. Miejmy nadzieję – przyszły kontynuator rowerowych wyjazdów o. Tomka zaznacza, że to, czego tak bardzo się bali przed wyjazdem, czyli troska o noclegi, o kondycję, o jedzenie, okazuje się głupotą. Każdy, kto pojechał, i myślę, że każdy, kto obserwuje losy śmiałków, nie ma wątpliwości, że Pan Bóg czuwa! Dzisiejsze spotkanie z ks. Maćkiem i parafianami z Peterborough jest sukcesem, ponieważ okazało się, że to, co niosą ze sobą niniwici, zapada w pamięć i serca. I na zakończenie trochę prowokacyjnie Łukasz pyta: jakie my możemy mieć w życiu problemy? Jedyny problem to być dobrym człowiekiem i iść ku zbawieniu!

PS Na pokładzie NINIWA Team z racji tak cudownego noclegu pojawia się lekki bunt i tylko jeden Ojciec Lider chce jutro jechać dalej!

Podziękowania:

Dla ks. Maćka i wszystkich parafian z Peterborough za kolejne cudowne przyjęcie!

Bilans dnia:

  • 134 km
  • Średnia prędkość: 21,5 km/h

Nocleg:

Peterborough

Przejechanych do tej pory kilometrów: 5012

Mateusz, NINIWA Team