• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Walijskie przygody

Środa, 9 września 2015 (20:00)

Czy zwyczajne życie, bez fajerwerków i stawania na świeczniku, może być wspaniałe? Przykładem niech będzie życie Maryi, która szła przez codzienność bez spektakularnych wydarzeń, za to z troską i dobrym słowem dla bliźnich, by w końcu stać się Matką Zbawiciela.

I choć niniwici są teraz w centrum uwagi, codziennie przeżywają coś nowego, to lekcja płynąca z wyprawy mówi, że to proste współistnienie z ludźmi i z Bogiem każdego dnia jest kluczem do pięknego życia. Przyjrzyjmy się zatem kolejnemu zwykłemu-niezwykłemu dniowi wyprawy.

Ze względu na intensywność wczorajszego dnia i późne dotarcie na miejsce noclegu dzisiejsza pobudka została przesunięta na 7.00. To był plan oficjalny. Nieoficjalnie wszyscy rowerzyści poza Marleną budzą się o 6.50, by odśpiewać „Wyścigówce” gromkie „Sto lat”! I tak spokojny nocleg zakończył się wesołym świętowaniem. Po śniadaniu, które dla śmiałków zrobiła pani Liliana, nadchodzi czas wyjazdu. Jak zaznacza Tomek Szwed, dzisiejsza pogoda jest typowo angielska, jakby wyjęta prosto z filmów. Mglisto, pochmurnie i tajemniczo! Mimo że pozostały niecałe 4 dni jazdy, grupa kieruje swoje koła na południowy zachód i rusza do Walii! Czterech podróżników koryguje jeszcze dalej na zachód swój kierunek jazdy i wyjątkowo rusza na wycieczkę do Liverpoolu, by zobaczyć stadion i miasto ukochanej drużyny z Anfield Road. Takiej okazji nie można przegapić!

Pierwszy dystans obie ekipy pokonują bez problemów. Grupa główna melduje się w Chester, a Paweł, Artur, Karol i Krzysiek dojeżdżają do miasta Beatlesów. Chłopaki odwiedzają muzeum byłej drużyny Jerzego Dudka (przy okazji robiąc sobie zdjęcie przy pucharze Ligi Mistrzów, w którego zdobyciu nasz bramkarz miał ogromny udział), piją kawę w stołówce pracowniczej, jednak na sam stadion wejść nie mogą. Po krótkim zwiedzaniu miasta fani Liverpool FC wsiadają do pociągu do Chester i ruszają w pogoń za peletonem!

W grupie Lidera na drugim dystansie rozpoczyna się prawdziwy festiwal… strzelających kół. Nie mam pojęcia, co NINIWA Team załadowała dziś na swoje rowery lub po jakiej jechała nawierzchni, jednak faktem jest, że awarii pojawiło się sporo. Panowie Wojtkowie, Filip, Michał i Krzysiek są zmuszeni do wymiany pękniętych szprych, a Karolina… to trochę dłuższa historia. Otóż na 90. km, w najmniej spodziewanym momencie, BUM! Karolina dostaje wystrzału w tylnym kole, czego skutkiem jest mocno uszkodzona obręcz i piasta. Dalsza jazda jej rowerem jest niemożliwa, dlatego po dłuższej chwili grupa z Karoliną na pożyczonym rowerze jedzie dalej szukać noclegu, a Kuba Kostrzewski i Marcin Kroczek zostają, by przepleść (zmontować nową obręcz i piastę ze starymi szprychami) nowe koło dla Karoliny. Swoją drogą Karolina dzisiaj narzekała, zastanawiając się, po co jadą jeszcze dalej w głąb Walii, i – jak zaznacza o. Tomek – aż dziwne, że Pan Bóg wysłuchał takiego marudzenia! Połowiczny sukces, umożliwiający ostrożne kontynuowanie jazdy pozwala dołączyć serwisantom do reszty, która zatrzymała się na nocleg w oddalonym o kilkanaście kilometrów miasteczku Corwen. Tam grupa znajduje salę gimnastyczną, w której może się zatrzymać do 21.00, a następnie będzie musiała się przenieść na zewnątrz do namiotów.

Dzisiejsze święto Narodzenia NMP i zbliżający się wielkimi krokami koniec wyprawy inspirują do refleksji. Maryja uczy nas, że zwyczajne życie, przyjaźnie i obecność przy drugim człowieku to droga do radości. Wielu ludzi szuka szczęścia na oślep, w tym, co z pozoru atrakcyjniejsze, a nie dostrzega nauki płynącej z doświadczeń poprzednich pokoleń. Pozycjonowanie siebie w centrum prowadzi do egoizmu i samotności! NINIWA Team śmiało głosi, że nie trzeba się izolować! Życie z Bogiem i z ludźmi daje radość! I takiego życia wszyscy życzą Marlenie! Tomek z kolei podkreśla, że to, czego nauczył się na tegorocznej wyprawie, to wartość relacji z ludźmi, przyjaźń i umiejętność współpracy. Efekt? Mimo prawie 6 tygodni jazdy tegoroczna „32” chce jechać dalej!

Pozdrowienia:
Z najlepszymi życzeniami dla Marleny Szymańskiej.
Podziękowania:
Za wsparcie modlitewne płynące z oblackich rekolekcji! NINIWA Team czuje realne efekty wsparcia modlitewnego w lekkości, jaka towarzyszy kolejnym pokonywanym kilometrom!
Dla pani Liliany Fleiszner za gościnę raz jeszcze!

Bilans dnia:

  • 104 km
  • Średnia prędkość: 20,5 km/h

Nocleg:


Corwen (Walia)

 

Mateusz, NINIWA Team