• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Bezprecedensowy upadek Kompanii

Wtorek, 8 września 2015 (05:01)

Poniedziałek w Kompanii Węglowej rozpoczął się od masówek. Związkowcy w ten sposób chcą poinformować załogę o sytuacji w spółce i w całym polskim górnictwie. Chcą także przedstawić plany dalszych działań protestacyjnych. Górnicy są już zmęczeni nierealizowaniem przez rząd styczniowych postanowień kończących protesty.

Trzeba postawić sobie pytanie, na ile realne były zamierzenia rządu przy podpisywaniu porozumienia co do realizacji jego postanowień. Zauważmy, że jak wchodziła ustawa o restrukturyzacji górnictwa, podnoszono kilka istotnych problemów.

Pierwszym z nich były możliwe komplikacje z uzyskaniem zgody Unii Europejskiej na pomoc publiczną dla kopalń. Na dzisiaj występuje duże zagrożenie, że środki, które zostały uruchomione na wsparcie kopalń, będą do zwrotu.

Drugą kwestią jest to, że u podstaw powołania nowej kompanii legło założenie, że zaangażują się w nią podmioty z rynków inwestycyjnych. Potem rząd odszedł od tego. Pojawiła się propozycja, że nową kompanię zasilą spółki energetyczne. Od marca jesteśmy świadkami kuriozalnej sytuacji. Otóż z miesiąca na miesiąc przesuwany jest termin jej powołania!

Nagle w ostatnich dniach prezesi spółek energetycznych przebudzili się i stwierdzili, że w ten projekt nie wejdą, bo to im pogorszy wynik finansowy. Warto zadać sobie pytanie, czy musieliśmy czekać aż pół roku, żeby oni doznali takiego olśnienia. Ciekawi mnie również, w jaki sposób rząd zakładał powołanie nowej kompanii, skoro nie potrafi wyegzekwować od prezesów zaangażowania się w ten projekt. A może prezesi mają rację? A może włączenie się w projekt wstrząśnie ich kondycją finansową? To dlaczego rząd wymyślił taką konstrukcję?

Jesteśmy świadkami sytuacji bez precedensu. Coś takiego jeszcze nie miało miejsca w Polsce, aby kompania upadła. Bo skoro nie upadła, to po co powoływać nową kompanię?

Zostało niewiele czasu, aby uniknąć wielkiego krachu w Kompanii Węglowej i Katowickim Holdingu Węglowym. Teraz spada na nas także niepokojąca informacja z Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Otóż banki nie chcą już udzielać jej kredytów. Mamy więc już trzecią spółkę z wyjątkowo trudną sytuacją.

Ewa Kopacz nie zauważa problemu i w ogóle nie zabiera głosu w tej sprawie. Rząd nie robi nic, aby komitet protestacyjny, który podpisał porozumienia w styczniu, mógł stwierdzić, że jeszcze dojdzie do realizacji umów. Nie mogę więc dziwić się górnikom.

Myślę, że na razie nie grozi nam sytuacja, że sprzeciw górników przyjmie formę podobną do tej, jaką obserwowaliśmy w styczniu tego roku. Z informacji, które do mnie docierają, wnioskuję, że samorządy i związkowcy czekają do końca października z nadzieją, że zmieni się rząd.  

Grzegorz Tobiszowski