• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Zmarnowane 100 mln...

Wtorek, 8 września 2015 (03:09)

Ze Stanisławem Kogutem, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk.

PKW poinformowała, że frekwencja w referendum Bronisława Komorowskiego wyniosła 7,80 proc. 

– Jest to bardzo kiepski wynik. Ale przypomnijmy sobie opinie posłów czy senatorów z mojego ugrupowania, że 10 proc. będzie sukcesem tego referendum. Spotykam się z ludźmi na południu Polski i wielokrotnie mi mówili, że nie pójdą na referendum.

Dlaczego?

– Wszyscy znamy kontekst, w jakim były prezydent Bronisław Komorowski złożył wniosek do Senatu o jego rozpisanie. Wyborcy wiedzą, że jest to referendum…

Partyjne?

– Nie. Superupolitycznione. Inaczej nie da się go nazwać. Gdy Komorowski dzień po przegranej pierwszej turze wyborów postanowił przypodobać się Pawłowi Kukizowi, to zafundował referendum. Ludzie nie dali się oszukać. 

Klęska referendum to koniec idei JOW?

– Ciężko wyrokować, ale wydaje mi się, że tak. Skoro była szansa na wprowadzenie JOW-ów, a społeczeństwo nie odpowiedziało na nią pozytywnie, to nie ma sensu dłużej o nie zabiegać.

Prof. Tomasz Nałęcz nazwał prezydenta Andrzeja Dudę gospodarzem referendum. To jasna sugestia, kto odpowiada za niską frekwencję?

– Jeżeli miałbym wskazać odpowiedzialnych za niską frekwencję, to jest to prof. Tomasz Nałęcz i Bronisław Komorowski. Kto zabiegał o to referendum? Kto je zrobił superpolitycznym? Teraz radziłbym prof. Nałęczowi nie szukać kozła ofiarnego, a uderzyć się w piersi. Gdy Andrzej Duda proponował dołożenie pytań do referendum, to cała Polska usłyszała, że „dopisać to się można do wycieczki szkolnej lub do pamiętnika”. Przecież to są słowa byłego prezydenta. Do kogo teraz może mieć pretensje? Kto teraz zwróci te 100 mln?

No fakt, tych pieniędzy już się nie uratuje.

– Osobiście obciążyłbym stary gabinet Bronisława Komorowskiego. Platforma Obywatelska myśli, że nie znamy jej zdania co do finansowania partii politycznych z budżetu? Przecież tego nie chce. Więc skoro nie chce, to po co jej publiczne pieniądze na organizację referendum?   

A jest Pan przeciwny finansowaniu partii z budżetu?

– To, co proponowała Platforma, to są zasady zaczerpnięte z Ukrainy, Włoch czy Wenezueli. To są kraje, w których odnotowuje się potworne układy korupcyjne między biznesem a polityką. Do tego Platforma chciała doprowadzić? Finansowanie z budżetu państwa jest właściwe, bo jest przejrzyste. Każdy może zobaczyć, na co idą pieniądze. Ze 100 mln zł to można by było sfinansować działanie partii na trzy lata.     

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk