• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Romney - Obama ostateczne starcie

Wtorek, 6 listopada 2012 (20:04)

Z Dariuszem Sobkowem, byłym ambasadorem tytularnym Polski przy Unii Europejskiej, dyplomatą, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Co było najbardziej akcentowane w tej kampanii i który kandydat lepiej się prezentował?

– Kończąca się kampania prezydencka w USA pokazała wiele ciekawych elementów życia politycznego Ameryki. Po pierwsze: upadek obietnic Baracka Obamy, bo przecież cztery lata temu obiecywał duże zmiany, a hasłem jego wyborów była deklaracja, że „możemy zmienić Amerykę”, i jak się okazało, zmiana nastąpiła, ale na gorsze. I teraz ciekawa rzecz, że obietnicę zmiany podchwycił Romney. Faktem jest, że Romney zarządzał wielokrotnie różnego typu przedsiębiorstwami, m.in. uratował igrzyska olimpijskie w Salt Lake City, a później był bardzo dobrym gubernatorem jednego ze stanów w USA. Dał po prostu dowód tego, że jest dobrym menedżerem. Pokazał, jak gubernator powinien zarządzać publicznymi pieniędzmi. Podczas gdy u Obamy dała o sobie znać ta ideologizacja. To jest prawnik, który był senatorem, a który nigdy nie zarządzał wielkimi projektami. Można by powiedzieć, że był przygotowywany przez wiele środowisk lewicowych do tej kariery politycznej, no może nie tak wysokiej. Wielu mówi, że Obama był zaskoczony zwycięstwem. W krótkim czasie okazał się prezydentem, który odchodzi od swoich obietnic.

Podczas tegorocznej kampanii wiele mówiono o ochronie poczętych dzieci…

– Romney, zgodnie z tradycją Partii Republikańskiej, jest za zmianą ustawy dopuszczającej zabijanie dzieci poczętych. Wielu amerykańskich prezydentów – republikanów, korzystało z możliwości zakazu praktyk aborcyjnych w klinikach wojskowych. Prezydent jest głównodowodzącym armii. Drugą formą jest wstrzymanie bądź znaczne ograniczenie funduszy przekazywanych na finansowanie instytucji, ośrodków, stowarzyszeń, które promują lub przeprowadzają aborcje. Obama pokazał, jak silny wpływ na jego politykę ma lobby aborcyjne. Wielokrotnie udowodnił, że nie opowiada się za ochroną poczętych dzieci, a wręcz przeciwnie – przyzwala na ich zabijanie.

Jak duży wpływ na wyborców miały debaty telewizyjne ?

– 90 proc. mediów ogólnoamerykańskich popiera Obamę, a mimo to Romney potrafił na ostatniej prostej wyjść przed szereg i zrównać sondażowo swoje wyniki z kandydatem demokratycznym. W tej chwili, jak to wszyscy mówią, idą łeb w łeb, a po amerykańsku kark w kark. Co jest tego przyczyną? Właśnie debaty telewizyjne pozwoliły Romneyowi przemówić do wszystkich Amerykanów tak, jak chce mówić, a nie tak, jak go media przedstawiają. Podobny mechanizm wyniósł do władzy Ronalda Reagana, który był jednym z najbardziej szanowanych prezydentów Stanów Zjednoczonych po pierwszej kadencji. Dlatego że raz pokazał dobrą władzę, to bez problemu wygrał w większości stanów w czasie ubiegania się o drugą kadencję.

Kandydaci republikańscy mają problem z „przebiciem się” w mediach. Romney też to pokazał. Niezależnie od tego, jaki będzie ostateczny rezultat, można powiedzieć, iż kandydat republikański udowodnił, że kiedy pozwoli się mu na równą debatę z kandydatem demokratycznym, to wychodzą atuty Partii Republikańskiej.

Szacunki pokazują, że miniona kampania była najdroższa w historii USA.

– Jeszcze nigdy w historii nie wydawano takich miliardów dolarów na kampanię każdego z kandydatów. Interesy finansowe poszczególnych sztabów były olbrzymie. Świadczy to o tym, jak ważny jest to wybór dla gospodarki, wybór międzynarodowy i polityczny. Ameryka słynie z przeliczania wszystkiego na pieniądze. Jest takie słynne amerykańskie powiedzenie: „Jeżeli wierzysz w to, co mówisz, to udowodnij to swoimi pieniędzmi”. Ci ludzie, do których dotarł Romney, bardziej jemu wierzą, bo on swoim dorobkiem finansowym udowodnił zapowiedzi. Natomiast Obama jest prezydentem i przez to jest w lepszej sytuacji niż jego rywal. On nie musi udowadniać, że jest zdolny być prezydentem. Dlatego częściej wygrywa urzędujący prezydent, niż osoba, która dopiero ubiega się o fotel.

Po wyborach możemy spodziewać się jakiś przełomów w stosunkach polsko-amerykańskich?

– Tradycyjnie kandydaci republikańscy lepiej rozumieją interesy Polski. Oni mają lepsze wyczucie geopolityki i globalnych interesów Stanów Zjednoczonych. Przypomnijmy sobie prezydenturę Richarda Nixona, którzy przybył do Polski i był u nas owacyjnie witany. Bardzo nalegał na możliwość odbycia tej wizyty w naszym kraju. To właśnie Nixon poprawił stosunki USA z Chinami, doprowadził do zakończenia wojny w Wietnamie, a była ona rozpoczęta przez kandydatów demokratycznych. To świadczy o tym, iż właśnier Republikanie lepiej rozumieją strategiczne interesy Ameryki i potrafią wygrywać wojny. Roland Reagan, inny kandydat republikański, od początku otwarcie mówił, że głównym celem jego prezydentury będzie upadek albo wyraźne osłabienie komunizmu.

Z perspektywy Polski kandydaci republikańscy lepiej wyczuwali zagrożenie ze strony rosyjskiej dla strategicznych interesów amerykańskich i rolę naszego kraju. Nie jest zbiegiem okoliczności, że Romney wyselekcjonował trzy kraje, które musi odwiedzić w czasie kampanii wyborczej. Wśród nich była Polska, co jest bardzo istotne także dla nas samych. Musimy być świadomi, że nasz kraj odgrywa ważną pozycję geopolityczną. Wielu amerykańskich polityków określa Polskę mianem „wrót na Wschód”. Nasi politycy powinni o tym pamiętać. Nasz obecny rząd nie docenia tego faktu, że niezwykle istotnym elementem jest nasze położenie geograficzne.

Przy okazji każdych wyborów w USA poruszana jest kwestia zniesienia wiz dla Polaków…

– Na stronach internetowych doradców Partii Republikańskiej pojawiły się informacje, że Romney jest gotowy je znieść. Polska dyplomacja, wiedząc, że są takie tezy, powinna to wykorzystać. Niestety, ze strony polskiego rządu nie było żadnej reakcji, a powinien on podchwytywać pojawiające się takie głosy w jednej z partii w czasie wyborów w najważniejszym państwie świata. Ponieważ nie było nagłośnienia tej sprawy w Polsce i Romney tego otwarcie nie powiedział, ale to my powinniśmy to powiedzieć. W Partii Demokratycznej nie pojawiły się żadne tego typu informacje.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska