• Środa, 1 kwietnia 2026

    imieniny: Grażyny, Hugona, Zbigniewa

Ewangelia

Niedziela, 6 września 2015 (08:23)

Iz 35,4-7a; Ps 146 (145); Jk 2,1-5; Mk 7,31-37

 

 

XXIII niedziela zwykła

Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka, a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: „Effatha”, to znaczy: „Otwórz się”. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: „Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę”.

Mk 7,31-37


Ku wolności

Do Jezusa przyprowadzają głuchoniemego. Uleczenie z tej okrutnej ułomności, zamykającej człowieka szczelnie w jego wewnętrznym świecie, staje się wydarzeniem nie tylko budzącym podziw i znakiem Bożej mocy, ale metaforą wewnętrznego wyzwolenia człowieka. Zburzenia murów, którym obudował on swoje „ego” na tyle szczelnie, iż zewnętrzny świat stał się obcy, jego sprawy odległe, brat żyjący obok – kimś absolutnie obcym. To bardzo wygodny sposób życia, tylko że czasem przypomina samozaciskającą się pętlę. Na początek taki stan wydaje się bardzo komfortowym sposobem istnienia, z czasem jednak głuchota zaczyna dusić. „Ja” nie może istnieć bez drugiego „ja”. Człowiek staje się duchowym kaleką. „Effatha” zatem to słowo symbol. Jezus, przywracając głuchoniememu możność komunikacji, ofiarował mu wolność, zdolność do tworzenia właściwych braterskich i siostrzanych relacji. „Zrestartował”, o ile można użyć takiego zwrotu, jego miejsce w świecie. Ukierunkował w stronę innych ludzi. Słowo służy nawiązywaniu więzi. Tak przynajmniej być powinno, ale często nie jest. Łatwiej jest słuchać, dyktować warunki, ustalać reguły gry, trudniej wsłuchać się w innych i próbować zrozumieć. Łatwo jest przyjąć człowieka, który może się zrewanżować, odpłacić w wymierny sposób za zaproszenie i życzliwość – co jednak z tymi, którzy niewiele mają? Odrzucić ich? Przymknąć oczy? To dalekie od ducha Ewangelii.

 

Ks. Paweł Siedlanowski