• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Imigrantów nie należy przyjmować

Sobota, 5 września 2015 (04:10)

Z Karolem Karskim, byłym sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, posłem do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Według nieoficjalnych informacji Komisja Europejska chciałaby, aby Polska przyjęła 10 tys. imigrantów. Na ile ta liczba jest prawdopodobna?

– Chociaż jest to informacja nieoficjalna, to pewne wnioski możemy z niej wyciągnąć. Widać, że Komisja Europejska wyczuwa uległość po stronie polskiego rządu. Pierwszy błąd popełniono, kiedy zgodził się on na przyjęcie 2 tys. osób z południowej części basenu Morza Śródziemnego. Przecież wiadomo było, że na tej liczbie się nie skończy. Zgoda na przyjęcie jakiejkolwiek liczby imigrantów stała się punktem wyjścia do nacisków na przyjęcie następnych. Pamiętajmy, że działania Komisji, według dotychczasowych interpretacji, są działaniami niezgodnymi z traktatami unijnymi. Teraz zgodzono się na funkcjonowanie Unii w trybach dotychczas nieznanych, z odejściem chociażby od zasady wyłącznej kompetencji państw członkowskich w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego. Sprawy azylowe mają właśnie taki charakter.

I rząd godzi się na odebranie nam naszych kompetencji? 

– Jak jest, każdy widzi. Nie zmienia to faktu, że problem jest poważny. Niemcy mocno naciskają na przyjmowanie tych osób, a są to przecież głównie imigranci ekonomiczni, a nie polityczni. Niemcy chcą wykorzystać Unię do rozwiązania własnych problemów, nie zwracając uwagi, że tego typu działania zagrażają Unii i jej wartościom. Przecież coraz głośniej mówi się, że kryzys imigracyjny uderzy w strefę Schengen.

Gdzie widzi Pan przyczyny tego nacisku?

– Poza ideologią, na której opiera się te działania, a które uderzają w całą Unię, nie mamy żadnego obowiązku przyjmowania imigrantów ekonomicznych. Ci ludzie przybywają do nas bezpośrednio z państw bezpiecznych. Przykładowo, po opuszczeniu Syrii znajdują się w bezpiecznej dla nich Turcji, ale nie chcą tam pozostać. Poza tym trzeba postawić sobie pytanie, dlaczego te osoby nie trafiają do bogatych państw arabskich: do swoich arabskich rodaków w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich czy Kuwejcie? Dlaczego również Turcja nie pomoże braciom muzułmanom? Tam przecież powinni znaleźć bezpieczne schronienie. Byliby też wśród swoich.

Niemcy precyzują, z czego mielibyśmy utrzymać przyjęte osoby?

– Według zapowiedzi pewne środki z funduszy unijnych mają być przekazane na utrzymanie tych osób. Jednak te kiedyś się skończą, a ludzie zostaną. Musimy wziąć pod uwagę, że skoro dzisiaj ktoś obiecuje nam uchodźców i środki, to może to znaczyć, że w ostatecznym rozrachunku dostaniemy tylko uchodźców. Jeżeli ktoś wierzy też, że te pieniądze będą na wysokim poziomie i na czas nieskończony, to jest bardzo naiwny.

Senat debatował w sprawie wniosku prezydenta o rozpisanie referendum. Nie odnosi Pan wrażenia, że warto zapytać Polaków o zdanie w kwestii przyjęcia imigrantów?

– Praktyka pokazuje, iż pod referendum można poddawać wiele kwestii. Przykładowo, Szwajcarzy w 2009 r. głosowali, czy można budować minarety przy meczetach i zakaz ten został przyjęty. Europejski Trybunał Praw Człowieka odrzucił też skargi na jego wprowadzenie. Wydaje mi się, że nie ma konieczności pytania naszego społeczeństwa o stanowisko w kwestii przyjmowania imigrantów z południowej części basenu Morza Śródziemnego, bo jest ono powszechnie znane. A to, że rząd godzi się w zasadzie na to, to jest to kolejne jego posunięcie niezgodne z wolą obywateli.  

IS groziło na początku roku Europie „falą imigracyjną”, podczas której nawet 0,5 mln osób miałoby trafić na Stary Kontynent. Obecną sytuację można łączyć z pogróżkami dżihadystów?

– Jest to jeden z wielu argumentów, dla którego nie należy przyjmować imigrantów ekonomicznych z tego regionu. Oni nie chcą się asymilować, a wiele z tych osób traktuje Europę jako miejsce, które trzeba zniszczyć, a co najmniej zmienić na swój wzór. Jak już powiedziałem, jest wiele państw arabskich. Niech problem imigrantów ekonomicznych zostanie rozwiązany w tych właśnie ramach. Nas – w przeciwieństwie do Arabii Saudyjskiej, ZEA czy Kuwejtu – nie stać na to, by ich utrzymywać. Gdy tam nie ma woli, to dlaczego ma być u nas?

Według zapowiedzi dżihadystów wśród imigrantów mają znaleźć się terroryści. Ktoś w Europie traktuje te groźby poważnie?

– Jak widać, nie.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk