• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Moralne przeciwwskazania wystarczyły

Piątek, 4 września 2015 (13:03)

Jak podaje portal Life Site News, sąd w Nowym Jorku wydał wyrok w sprawie prawosławnej kobiety, która odmówiła zaszczepienia swojego dziecka szczepionką przeciwko odrze, śwince i różyczce. Do produkcji tej szczepionki zostały wykorzystane tkanki z abrotowanego dziecka.

 

Szczepionka wymagana jest przez prawo tego stanu dla wszystkich dzieci w wieku szkolnym. Kobieta, która chce pozostać anonimowa, powołała się na swoje prawo do odmowy ze względu na przekonania religijne.

– Aborcja jest oczywiście grzechem śmiertelnym i jest to odrażający akt dla każdego chrześcijanina – powiedziała cytowana przez portal matka.

Jak dodała, „korzystanie z tej szczepionki to wsparcie finansowe dla firm farmaceutycznych, które ją produkują, i współudział w ich grzechu”. Nowojorski sąd uznał, że kobieta kieruje się swoimi przekonaniami religijnymi i dał jej prawo do odmowy szczepienia.

Zwolennicy zabijania dzieci poczętych ostro skrytykowali decyzję sądu, twierdząc, że pierwsza poprawka do amerykańskiej konstytucji, zapewniająca swobodę wyznawania religii, nie powinna obejmować prawa rodziców do wyboru, czy szczepić swoje dzieci, czy nie.

W Polsce także są powszechnie stosowane szczepionki z użyciem tkanek z abortowanych dzieci. Jak można wyczytać w ulotkach tych preparatów, firmy farmaceutyczne korzystają z linii komórek MRC-5 i WI-38, które są podstawą produkcji obowiązkowych szczepionek przeciwko różyczce (szczepionka skojarzone przeciw odrze, śwince, różyczce) i polio, a także zalecanych w kalendarzu szczepień – przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu A i ospie wietrznej.

Historia wykorzystywania tkanek zabitych w łonach matek dzieci sięga lat 60. ubiegłego wieku. Jak podaje portal dobreszczepionki.pl, podczas epidemii różyczki w Stanach Zjednoczonych niektórzy lekarze zalecali kobietom spodziewającym się dziecka, które miały kontakt z chorobą, dokonanie aborcji. Z uzyskanych tą drogą ciał dzieci poczętych pobierano tkanki i badano je pod kątem obecności wirusa różyczki. Wirusa udało się uzyskać dopiero podczas 27. aborcji. Pobrano tkankę płucną z kilkunastotygodniowej dziewczynki, której matka dokonała aborcji, gdyż wraz z mężem uznała, że mają już zbyt dużo dzieci.

Kolejna linia powstała w Wielkiej Brytanii w 1964 roku. Na zabicie swojego dziecka z „przyczyn psychiatrycznych” zgodziła się 27-letnia kobieta. Pobrano tkankę płucną tego 14-tygodniowego chłopca i wyprowadzono z niej tak zwaną linię komórkową MRC-5, znajdującą się obecnie w bankach komórek, gdzie jest stale namnażana i wykorzystywana przez koncerny farmaceutyczne produkujące szczepionki. Pobrania komórek dokonano bezpośrednio po aborcji, wtedy kiedy jeszcze wszystkie funkcje życiowe były zachowane, aby pozyskane w ten sposób tkanki mogły się dalej namnażać w warunkach laboratoryjnych.

Jak podała w 2001 roku Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA), przygotowywana jest także 3. linia komórkowa PERC6 wyprodukowana przez holenderską firmę farmaceutyczną Crucell z Newady. Została ona pobrana z tkanki gałki ocznej 18-tygodniowego dziecka. W oparciu o tę linię komórkową Merc&Co przygotowuje się do produkcji szczepionki przeciwko HIV i wirusowi Ebola. Licencję na linię komórkową PERC6 wykupiło już kilkadziesiąt innych firm farmaceutycznych, które szykują się do stworzenia nowych szczepionek.

Warto zaznaczyć, że sanepid w Polsce nie uznaje moralnego sprzeciwu wobec wykorzystywanych w produkcji szczepionek tkanek z abortowanych dzieci jako powodu do odmowy szczepień.

Maria Popielewicz