• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Dlaczego mamy czcić najeźdźców?

Piątek, 4 września 2015 (11:20)

Z dr. Dariuszem Iwaneczką, pracownikiem naukowym Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Dzisiaj w Przemyślu odbędą się uroczystości upamiętniające 20-lecie poświęcenia cmentarza żołnierzy niemieckich poległych podczas II wojny światowej w południowo-wschodniej Polsce, cmentarza, gdzie spoczywa ok. 5 tysięcy żołnierzy. Organizuje je Ludowy Niemiecki Związek Opieki nad Grobami Wojennymi. Jak postrzega Pan tę uroczystość, zważywszy, że rzeszowski Oddział IPN jest wśród zaproszonych gości?

– Po pierwsze, patrzę ze zdziwieniem, że organizuje się uroczystość z okazji rocznicy otwarcia cmentarza, gdyż tego rodzaju praktyki nie są zwykle stosowane w Polsce, ale też w innych państwach. Dla przykładu obchody na polskim cmentarzu wojennym na Monte Cassino nie odbywają się w rocznicę powstania cmentarza, ale w rocznicę pamiętnej bitwy. Po drugie, organizowanie uroczystości w Przemyślu dla upamiętnienia żołnierzy Wehrmachtu, w trzy dni po 1 września, który nam, Polakom, i innym narodom kojarzy się jednoznacznie z początkiem napaści niemieckiej na nasz kraj i szeregiem zbrodni popełnionych przez III Rzeszę wobec Polaków, jest – mówiąc najdelikatniej – posunięciem niefortunnym. Owszem, w naszej kulturze ludzkim szczątkom należy się cześć i szacunek oraz godny pochówek i dotyczy to zarówno przyjaciół, jak i wrogów. Nie widzę jednak żadnego powodu, dla którego należałoby czcić rocznice takie jak ta.

Czy nie jest to zatem próba sprowokowania nas?

– Jeszcze raz podkreślę, że chciałbym to odbierać tylko jako pewną niezręczność. Chcę jednak podkreślić, że tego rodzaju niezręczność, niestety, uraża odczucia osób, które pamiętają okropności popełniane przez hitlerowców podczas II wojny światowej, ale też przez tych, którzy utracili swoich bliskich, zabitych bądź zamordowanych przez formacje niemieckie podczas wojny.

Osobiście nie przypominam sobie podobnych uroczystości w Niemczech…

– Dlatego organizowanie takich uroczystości w Polsce przyjmuję z tym większym zdziwieniem.

Uroczystość ma upamiętniać ofiary II wojny światowej, ale czy nie jest to sprytny zabieg, który ma na celu propagowanie sprawnie realizowanej przez Niemcy polityki historycznej, niestety także w Polsce?

– Nie chcę tego tak interpretować, wierząc, że popełniono w tym przypadku pewien nietakt, ale nie możemy też bezrefleksyjnie godzić się na organizowanie tego rodzaju uroczystości.

Czy na tym przykładzie nie powinniśmy się uczyć od innych, jak realizować politykę historyczną, która co by nie powiedzieć, zwłaszcza w ostatnich latach kuleje w Polsce?

– Polska musi aktywnie propagować prawdę o własnej historii, stawiając właściwe akcenty. Nie możemy się obawiać tego, że zostanie to odczytane jako zbytnie propagowanie własnych wartości narodowych. Prawda jest jedna i tylko ona jest interesująca i ma prawo wybrzmieć. Ludzie lubią, kiedy się ich czymś zainteresuje, i tak powinniśmy postrzegać promocję własnej historii.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki