Powtórzyć przetarg śmigłowcowy
Piątek, 4 września 2015 (10:49)Związek Przedsiębiorców i Pracodawców domaga się unieważnienia przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii. W opublikowanym raporcie nie pozostawia suchej nitki na decyzji MON i wyborze francuskiego caracala, podobnie jak Sekcja Krajowa Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”.
W opublikowanym raporcie zatytułowanym „Przetarg na śmigłowce dla polskiej armii. Zmarnowana szansa na modernizację?” eksperci Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) stwierdzają, że przetarg na śmigłowce dla polskiej armii w dotychczasowym trybie trzeba zamknąć bez wyboru oferty, a następnie dokonać dwóch zamówień z wolnej ręki, w trybie zamkniętym. Ich zdaniem helikoptery powinny być dostarczone przez firmy, które produkują w Polsce, a więc PZL Mielec i PZL Świdnik, co pozwoliłoby utrzymać zatrudnienie dla naszych pracowników, a gospodarce gwarantowałoby rozwój zarówno dla przemysłu zbrojeniowego, jak i wysokich technologii.
Z krytyką spotkał się także pomysł wspólnej platformy dla różnych śmigłowców, w której produkt francuskiego konsorcjum Airbus Helicopters wcale nie jawi się jako coś nadzwyczajnego.
– Wybór caracala, w świetle jego osiągów, zadań, do których ma być wykorzystywany, oraz kończącego się cyklu życia, jest wyborem, co najmniej kontrowersyjnym – uznali eksperci ZPP.
Wielką zagadką jest także sposób, w jaki został poprowadzony przetarg, który oceniają jako „pełen błędów i pomyłek”. Nie wykluczają też, że w toku przetargu złamano tzw. ustawę offsetową. Prezes ZPP Cezary Kaźmierczak zauważa, że MON powinno wybrać ofertę firmy, która produkuje w Polsce, a to, z czym mamy obecnie do czynienia, nazywa absurdem.
– Wybór, jakiego dokonało MON, jest niezrozumiały z punktu widzenia polskiej gospodarki. Każdy inny kraj na świecie przy sprzęcie porównywalnej klasy postawiłby na produkt, który powstaje w ich kraju. Tymczasem wybrano śmigłowiec francuski, który daje utrzymanie francuskim pracownikom, narażając byt ok. 5,5 tysięcy rodzin polskich pracowników – ocenia prezes Cezary Kaźmierczak.
ZPP ocenia, że wybór francuskiego caracala mógł być podyktowany względami politycznymi. W ocenie ekspertów, poza rewizją przetargu śmigłowcowego konieczna jest debata nad zasadami udzielania zamówień obronnych, aby podobnych sytuacji uniknąć w przyszłości. Jeżeli nie zostaną wyciągnięte wnioski, to błędy będą się powtarzać ze szkodą nie tylko dla polskiego przemysłu zbrojeniowego, ale całej polskiej gospodarki.
Liczą na prezydenta
Stanowisko ZPP jest zbieżne z opinią związków zawodowych z PZL Mielec, jak i PZL Świdnik. Marian Kokoszka, szef NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że kilka tygodni temu podczas spotkania central związkowych wszystkie strony uznały przetarg śmigłowcowy za absurdalny i wymagający powtórzenia. W tej chwili przedstawiciele central związkowych chcą się spotkać z wicepremierem Januszem Piechocińskim w sprawie umowy offsetowej.
– Z tego, co nam wiadomo, negocjacje w sprawie umowy offsetowej z Airbus Helicopters jeszcze się nie rozpoczęły, bo MON nie opublikowało jeszcze pełnej wartości kontraktu, co stanowi przeszkodę. Procedura ma potrwać ok. 120 dni, a więc praktycznie jest już niemożliwe, żeby kontrakt, którego integralną częścią ma być umowa offsetowa, mógł być podpisany przed wyborami parlamentarnymi. Wszystko zatem wskazuje, że decyzja zostanie podjęta już przez nowy rząd. To daje szanse, że wrócimy do gry, a o wyborze śmigłowca dla polskiego wojska zdecydują względy merytoryczne, a nie polityczne – wyjaśnia Marian Kokoszka.
Jednocześnie przedstawiciele Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” zabiegają o spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą, który jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych i który w trakcie kampanii prezydenckiej wyrażał wątpliwości co do przetargu śmigłowcowego. – Bardzo liczymy na pomoc i wsparcie pana prezydenta – dodaje przewodniczący Kokoszka.
Mariusz Kamieniecki