• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Sojusz rolników z rządem

Piątek, 4 września 2015 (04:07)

Francuscy rolnicy protestujący przeciwko niskim cenom produktów i wysokim podatkom dotarli do Paryża. Według związkowców, do stolicy Francji miało przyjechać nawet 1700 traktorów i  ponad 4 tys. demonstrantów, którzy dotarli autobusami i pociągami.

Bywa także tak, że francuscy rolnicy, podejmując strajk, robią to w sposób teatralny. Ich protesty nie są skierowane przeciwko rządowi w Paryżu, ale po to, aby dać dodatkowe argumenty ministrowi rolnictwa w negocjacjach w Brukseli. To nie jest wyjątkowe działanie Francuzów. Oni to robią od wielu już lat.

W warunkach polskich francuscy rolnicy nie poradziliby sobie. We Francji protesty są legalne i jak wspomniałem, stanowią argument w międzynarodowych negocjacjach. U nas rząd traktuje rolników jak wrogów i nie chce z nimi rozmawiać. Gdy rolnicy próbują protestować, to są wręcz tępieni przez rząd. Niedawno w Grudziądzu odbywały się procesy osób, które protestowały. Robi się to po to, żeby rolników zastraszyć i zniechęcić. To ma doprowadzić do tego, żeby nie podejmowali jakichkolwiek prób obrony własnych interesów.

Polityka rolna w starej Unii Europejskiej jest przewidywalna i uzgadniana z przedstawicielami rolników. Oczywiście nie jest tak, że to zawsze interes rolników jest tym najważniejszym, gdyż silnym podmiotem są międzynarodowe koncerny, które grają podażą i popytem.

Francuska polityka rolna jest od lat uzgadniana z organizacjami rolniczymi. Tam się z rolnikami rozmawia o rozwiązaniach, które są później przez rząd realizowane. W sytuacjach kryzysowych, które pojawiają się także w krajach Europy Zachodniej, rząd podejmuje działania szybkie i doraźne. Nie tak dawno prezydent François Hollande spotkał się z rolnikami, którzy zwrócili uwagę na spadek cen i wzrost kosztów produkcji, w tym tych zależnych od państwa, czyli podatków. Prezydent natychmiast zadeklarował pomoc w wysokości 1 mld euro, by na bieżąco pomóc rolnikom.   

Widzimy więc, ze Francuzi nie zrozumieliby tego, dlaczego rolnikom w Polsce zabrania się protestować nawet w sprawach bardzo istotnych.  

Jan Krzysztof Ardanowski