Celem polityki Tuska jest destabilizacja państwa
Wtorek, 6 listopada 2012 (12:56)Szanowny Panie Premierze
Od kilku tygodni środki społecznego przekazu interesują się widokiem budowanych autostrad i informacjami na temat kosztów związanych z powstającymi ekranami. Jak informuje prasa, koszty te dochodzą do 25 proc. kosztów inwestycji drogowych, co jest nieomylnie rekordem godnym zapisu w księdze Guinnessa. Sprawa ta znalazła również swoje odbicie w debacie nad kolejnym exposé Pana Premiera w dniu 12 października 2012. W sprawozdaniu stenograficznym z 23. posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej na str. 284 czytamy następujące słowa Pana, Panie Premierze, cytuję: „Jeszcze w sprawie PiS-u, bo bardzo uderzył mnie tutaj pewien głos – nie pamiętam, czy któregoś z posłów, czy pani poseł – na temat ekranów, że ktoś wprowadził takie normy ekologiczne, tak wyśrubowane, że konsekwencją tego była konieczność budowania ekranów nie tam, gdzie to rzeczywiście konieczne (Poseł Rafał Grupiński: Szyszko). Normy ekologiczne, które wymuszają stawianie ekranów, wprowadzono 14 czerwca 2007 r. (wesołość na sali, oklaski). Zgadzam się z tym, którzy uważają, że powinna zbadać to prokuratura. Powiem więcej – zbada to (wesołość na sali)”. Wydźwięk jest jasny: PiS, a dokładnie minister Szyszko wydał 14 czerwca 2007 roku rozporządzenie powodujące niebotyczny wzrost kosztów budowy i to PiS jest odpowiedzialny za to, co dzieje się z polskimi autostradami. Pan, Panie Premierze, z kolei, przy wsparciu Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PO Rafała Grupińskiego, kreatora kultury i krytyka literackiego (patrz Wikipedia), przerywającego Pana cenne wystąpienie okrzykiem „Szyszko”, jest tym sprawiedliwym, który już wie, że niezależna prokuratura na pewno to zbada. W zaistniałej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak poinformować Pana, Panie Premierze, o kilku sprawach, o których Pan jako Premier winien wiedzieć lub Pan wie i celowo, wykorzystując socjotechnikę, dezinformuje społeczeństwo nie w imię prawdy, a jedynie w imię trwania przy władzy.
- Na podstawie art. 113 ust. 1 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska minister właściwy do spraw środowiska w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw zdrowia określa, w drodze rozporządzenia, dopuszczalne poziomy hałasu w środowisku. Hałas jest szkodliwy dla zdrowia człowieka i to z tego powodu rozporządzenie musi być uzgodnione z ministrem zdrowia. Takie rozporządzenie, uzgodnione także z innymi upoważnionymi do tego stronami, zostało wydane z dniem 14 czerwca 2007 roku z moim podpisem. Nawiasem mówiąc, rozporządzenie to zmieniało rozporządzenie ministra środowiska z dnia 29 lipca 2004 roku. Bardzo bym prosił, aby Pan Premier porównał te rozporządzenia i zastanowił się, na czym polegały zmiany i które z wymienionych rozporządzeń jest bardziej precyzyjne odnośnie do wymagań norm hałasu. Skoro jednak Pan Premier uważa, że rozporządzenie z dnia 14 czerwca 2007 roku było tak niekorzystne, myślę również dla zdrowia człowieka, to dlaczego nie zmieniono go natychmiast po dojściu PO - PSL do władzy i czekano z tą zmianą aż do 8 października 2012? Przecież to za rządów PO - PSL powstawały projekty i kosztorysy inwestycji drogowych i wiedziano, jakie będą i zdrowotne, i finansowe skutki tych inwestycji drogowych. Pytanie więc brzmi: indolencja czy celowa działalność, Panie Premierze?
- Jest Pan bardzo mocno zauroczony gospodarką niemiecką. Myślę, że był Pan również użytkownikiem infrastruktury drogowej w Niemczech. Proszę więc zastanowić się, dlaczego tamtejsze drogi, przy normach dotyczących hałasu zdecydowanie bardziej restrykcyjnych, wyglądają zdecydowanie bardziej przyjaźnie od tych, które powstają za czasów PO - PSL w Polsce. Proszę spytać się swoich ministrów i doradców, w tym i „kreatora kultury”, czy „dziedzictwem kulturowym” i najwyższym osiągnięciem myśli technicznej w Niemczech w zakresie walki z hałasem są jedynie ekrany. A więc kolejny raz pytanie: indolencja czy celowa działalność, Panie Premierze?
- Ostatnią sprawą, którą chcę poruszyć, jest Pana zdecydowane stwierdzenie na sali sejmowej w dniu 12.10.2012, cytuję: „prokuratura to zbada”. Można by się z tego cieszyć, pod jednym jednak warunkiem, że prokuratura jest niezależna. Mam pod tym względem pewne wątpliwości, i to dlatego, że już Pan wie, że prokuratura to zbada. Skoro tak, to może Pan również wiedzieć, jakie będą rezultaty tego badania. Panie Premierze, czy to również indolencja, czy też prawdziwa Pana działalność?
Powyżej przedstawione trzy punkty jak w soczewce obrazują działalność Pana i Pańskiego rządu. Obraz nie jest dla Pana korzystny i żal mi z tego powodu. Żal nie dlatego, że dotyczy to Pana, ale żal dlatego, że Polski Premier staje się pośmiewiskiem i w kraju, i na forum europejskim. To bardzo niebezpieczne zjawisko godzące w to, co jest najbardziej wartościowe. Godzi bowiem to w Państwo Polskie.
Chciałbym się mylić, ale w świetle Pana działań, w tym również z zakresu pakietu klimatyczno-energetycznego, coraz bardziej jestem utwierdzany w przekonaniu, że celem Pana polityki jest destabilizacja państwa, gdzie indolencja i celowa działalność najprawdopodobniej uzupełniają się nawzajem. Indolencja wydaje się być po stronie Pana, a celowa działalność z kolei po stronie tych, co Panu doradzają i piszą, podkreślam: piszą, a nie podpisują, Pana odpowiedzi na zapytania i interpelacje. Destabilizacja państwa z kolei wydaje się służyć tym, którzy wiedzą, że brak państwa to brak sędziego, a w związku z tym i brak kary. Za to wszystko z kolei chce Pan obciążyć opozycję, gdzie PiS wydaje się być głównym obiektem Pana zainteresowania. Pana wypowiedź w Sejmie, której przyczyną jest niniejszy list otwarty, wydaje się być idealnym tego dowodem.
Warszawa, 31.10.2012
Prof. dr hab. Jan Szyszko