• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Zło dobrem zwyciężaj

Poniedziałek, 31 sierpnia 2015 (11:41)

Nie zawsze to, czego się najbardziej obawiamy, ma spełnienie w rzeczywistości. Często to właśnie słabości stają się naszą największą siłą.

Wystarczy tylko otworzyć się na Boże działanie i dać się poprowadzić. Tak jak czynią to nasi niniwici, wodzeni ścieżkami radości, obfitości i miłości.

Godziny poranne czwartej niedzieli wyprawy rowerzyści poświęcają na… spanie;). Chcą zregenerować siły zarówno po całym tygodniu jazdy, jak i po wczorajszej zabawie, która naturalnie wyewoluowała z „wieczoru oczyszczenia”. Hardkołowcy poczuli tak wielką radość w sercu i lekkość na duchu, że nogi same poprowadziły ich w tany. Zabawie sprzyjała również przyjemna świadomość, że niedziela będzie wyjątkowo wypoczynkowa, jako że obowiązki prania i naprawy rowerów zostały już wypełnione. Dlatego też impreza trwała tak długo, aż rowerzystom brakło sił, a dzisiejsze budziki zostały nastawione indywidualnie na zegarach biologicznych śmiałków:). Po pobudce niespieszne śniadanko typu „każdy sobie rzepkę skrobie”.

O 11.30 grupa stawia się w parafialnym kościele, gdzie uczestniczy we Mszy św. w języku angielskim. Polskim akcentem są pieśni żywo wyśpiewywane przez niniwitów. Cała ceremonia jest niezwykle radosna i pełna energii, niewątpliwie dzięki pozytywnej atmosferze wprowadzanej przez o. Leo. Parafianie w Dublinie bardzo się cieszą z przyjazdu naszej grupy, za co po Mszy św. dziękują. Również nasi śmiałkowie są bardzo wdzięczni za miłe przyjęcie. Jednak pomimo wielkiej życzliwości parafian trudno nie odczuć smutku związanego z małą ich liczbą. Na dzisiejszej Sumie NINIWA Team podwoiła liczebność parafian, z których jedynie połowa jest narodowości irlandzkiej. Jak już rowerzyści zdążyli się dowiedzieć, Kościół katolicki w Irlandii nie ma się najlepiej. Na Msze św. uczęszcza jedynie garstka ludzi, z czego większość stanowią osoby starsze. Tym bardziej zastanawiające są toczące się wśród społeczeństwa irlandzkiego wojny na tle wyznaniowym. Z jednej strony ludzie ci nie żyją wiarą, zaś z drugiej są w stanie za tę wiarę zabijać. Niezwykle rzucająca się w oczy jest niechęć Irlandczyków do siebie nawzajem. W miastach można zauważyć mnóstwo domostw otoczonych wysokimi płotami z drutami kolczastymi, powybijane okna, opalone i zniszczone mury. Już z samej obserwacji okolicy można wywnioskować ogromne skłócenie społeczeństwa. Smutne jest to, że wyspa ta mogłaby współgrać swą jednością z onieśmielającym pięknem krajobrazów, a jednak ludzie sami utworzyli sztuczny podział, walcząc między sobą o rację. W dzisiejszej Ewangelii Chrystus nas przestrzega i upomina, że wszystko, co złe, wychodzi z wnętrza człowieka, a nie jest nakazane z zewnątrz. Żaden odłam chrześcijaństwa nie każe zabijać w imię wiary. To jedynie z wnętrza ludzkich serc pochodzą złe zamiary.

Po Mszy św. niespodzianka! Ojciec Leo zaprasza całą grupę na obiad… do restauracji! Takiej obfitości na żadnej z wypraw NINIWA Team jeszcze nie było. Jest to już czwarta niedziela z rzędu, na której nasi śmiałkowie nie muszą gotować obiadu, martwić się o nocleg i mają okazję się umyć. Jest to niesamowite głównie dlatego, że właśnie o te sprawy wyprawowicze martwili się najbardziej. No bo kto przyjmie na nocleg i da wyżywienie 36 osobom? No właśnie, to, co miało być największą słabością, okazuje się żadnym problemem! Taka Boża logika:).

Na obiad grupa udaje się dwoma alternatywnymi środkami lokomocji. Pierwsza część wytrwałych wyprawowiczów wsiada na rowery i kręci do restauracji, zaś druga grupa leniwców na czele z o. Tomkiem wpakowuje się do busika i daje się zawieźć prawie że do stołu. A w restauracji wszystko, czego tylko dusza zapragnie! Indyczek, wołowinka, łosoś… każdy zamawia wedle upodobań, zajadając się otrzymanym daniem do sytości! Rowerzyści ten obiad konsumują wyjątkowo (jak na wyprawę) niespiesznie, mając czas na rozmowy i zapoznanie z o. Leo. Okazuje się, że proboszcz z Dublina jest, podobnie jak o. Tomek, odpowiedzialny za oblackie duszpasterstwo młodzieżowe. Ten jednak ma pod swą opieką całą młodzież z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Razem z nią (a dokładniej z 40 osobami z całego regionu) wybiera się w przyszłym roku na Światowe Dni Młodzieży do Polski, z czego już bardzo się cieszy!

Po obiedzie wytrwali rowerzyści udają się na zwiedzanie Dublina, zaś wyprawowicze-leniuchy wracają do parafii odpoczywać. Czas wolny jest zaplanowany do godziny 20.00. Wtedy to grupa spotyka się na wspólnej adoracji ze śpiewami i gitarowym brzmieniem. Rowerzyści wiedzą, że aby czerpać z wyprawy pełnymi garściami i by przeżyć ten piękny czas razem, muszą wszyscy patrzeć w jednym kierunku. Muszą i co najważniejsze – chcą mieć czas dla Boga. Adoracja kończy się Apelem Jasnogórskim, po którym każdy z wielką radością udaje się oddać marzeniom sennym.

Podziękowania

  • Dla Ojca Prowincjała OMI z Irlandii, który zafundował rowerzystom dzisiejszy restauracyjny obiad.

Pozdrowienia:

  • Dla o. Antoniego Bochma OMI, prowincjała Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Polsce

Bilans dnia:

  • 36 darmowych obiadów
  • mnóstwo leniuchowania

Nocleg:
Dublin

Przejechanych do tej pory kilometrów: 3646

Justyna, NINIWA Team