Świat zapomina o porwaniu w Chibok
Sobota, 29 sierpnia 2015 (11:51)Mija 500 dni od porwania przez islamistów z Boko Haram ponad 200 uczennic z nigeryjskiego miasta Chibok. – Wraz z upływem czasu zdaje się maleć zainteresowanie tą sprawą, dlatego konieczne jest przypominanie tego bezprecedensowego porwania – zauważył w rozmowie z Radiem Watykańskim arcybiskup stołecznej Abudży ks. kard. John Onaiyekan.
– To jest ważny dzień dla całej Nigerii. Jest niebezpieczeństwo, że ludzie zapomną o tej sprawie, bo po porwaniu w Chibok nie było podobnych zdarzeń. Ale 500 dni od porwania wszyscy musimy o nim pamiętać! – stwierdził ks. kard. John Onaiyekan.
Los dziewcząt pozostaje nieznany. Pojawiają się różne historie i plotki, ale sprawdzonych wiadomości nie ma. Są obawy, że być może niektóre z nich nie żyją, a inne myślą o popełnieniu samobójstwa. Niewielka grupa dziewcząt wróciła kilka miesięcy temu. Osoby, którym udało się uciec z rąk Boko Haram, potwierdzały, że widziały uczennice z Chibok.
– Wydaje się, że są one przetrzymywane oddzielnie od innych uprowadzonych, bo porywacze wiedzą przecież, jaką wartość symboliczną ma ta grupa uczennic z Chibok. Powiedziano nam, że niektóre z dziewcząt przeszły na stronę bojówkarzy i przyjęły islam, inne odmówiły. Jakie poniosły tego konsekwencje ‒ możemy sobie tylko wyobrażać – mówił metropolita Abudży.
Ksiądz kardynał John Onaiyekan, a także główny imam stołecznej Abudży Nuru Khalid w geście solidarności z porwanymi i ich bliskimi dołączyli oficjalnie do ruchu o nazwie „Zwróćcie nam nasze dziewczęta” (Bring Back Our Girls ‒ BBOG). Grupa ta powstała w Nigerii po tragicznych wydarzeniach w liceum w Chibok.
RP, Radio Watykańskie