Żyjąc na gruzach, czekają na cud
Czwartek, 27 sierpnia 2015 (20:25)Rok temu dobiegała końca ofensywa izraelska w Strefie Gazy. 50 dni wojny spowodowały 2200 ofiar wśród Palestyńczyków, w tym śmierć 500 dzieci. Izraelczycy stracili 66 żołnierzy, zginęło też 5 cywilów.
– Sytuacja wciąż jest bardzo trudna. Żyjemy na gruzach z nadzieją na cud – mówi ks. Mario Da Silva, kierujący jedyną katolicką parafią w Gazie. Chrześcijanie w Strefie Gazy są niewielką mniejszością – jest ich tam 1350, a katolików zaledwie 136.
– Po wojnie obiecano duże pieniądze na odbudowę, jednak minął rok i nie widzimy, by w tym kierunku wiele zrobiono. W praktyce oznacza to, że ludzie, którym zniszczono domy, żyją wciąż na gruzach, wiele dzieci chodzi do walących się szkół, a niektóre placówki wciąż służą za schronienie tym, którzy stracili wszystko. W czasie ostatniej zimy mieliśmy przypadki dzieci, które zmarły z zimna – mówi ks. Da Silva.
Jak relacjonuje, brakuje im wszystkiego – począwszy od gazu, skończywszy na żywności. – Z Izraela trafia teraz do nas zdecydowanie mniej produktów, a ich ceny są coraz wyższe. Jako parafia raz w tygodniu chodzimy do najbiedniejszych, dzieląc się z nimi tym, co sami otrzymujemy. Ostatnio były to paczki żywnościowe. Jest to kropla w morzu potrzeb, ale dla tych ludzi jest to naprawdę wiele. Sytuacja jest naprawdę bardzo trudna – mówi ks. Da Silva i dodaje: – Nie widać szans na rozwiązanie istniejących problemów, nie ma żadnego światełka w tunelu. Naprawdę liczymy na cud.
RP, Radio Watykańskie