Postulaty rodziców zakrzyczane
Czwartek, 27 sierpnia 2015 (18:28)Z Justyną Sochą z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP rozmawia Maria Popielewicz
Jak często, przedstawiając argumenty przeciwko szczepieniom, spotykacie się z agresją?
– Z agresją ze strony wprowadzonych w błąd rodziców spotykamy się co dnia. Jesteśmy nazywani ciemnogrodem, zwolennikami powrotu epidemii, lobby pogrzebowym. Niektórym udaje się wytłumaczyć, że nasze postulaty są również w ich interesie, że chodzi o odpowiedzialność urzędników i lekarzy za bezpieczeństwo, zdrowia i życie ich dzieci. Jedna z posłanek partii rządzącej dwa lata temu powiedziała mi na terenie Sejmu, że mnie zabije, jeśli jej wnuczka zachoruje na odrę. Podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia nazwał nas sektą. Atakuje nas również jeden z członków Pediatrycznego Zespołu Ekspertów ds. Programu Szczepień Ochronnych, twierdząc, że nasza organizacja powinna zostać zdelegalizowana. Jednocześnie nie chce ujawnić, kto finansuje założoną przez niego fundację, w której pracuje, odkąd opuścił stanowisko w jednym z urzędów. W tym tygodniu prezes jednej z fundacji, która 4 lata temu zorganizowała wcześniej wspomnianą konferencję promującą temat rozszerzenia obowiązkowych szczepień, zasugerował, że mamy paranoję. We wrześniu odbędzie się kolejna konferencja, gdzie jednym z tematów ma być „Możliwość wprowadzenia dodatkowego warunku przy rekrutacji do przedszkoli w postaci zaświadczenia o wykonanym szczepieniu w świetle przepisów prawa”. Pamiętajmy, kto finansuje te wydarzenia i czyje interesy reprezentuje ta organizacja.
Czy da się udowodnić powiązania ekspertów przy komisjach zdrowia Sejmu i Senatu z lobby szczepionkowym czy firmami farmaceutycznymi?
– Większość tych informacji jest publiczna, ponieważ muszą być ujawniane podczas publikacji artykułów, badań i rekomendacji. Ustawa o konsultantach medycznych narzuciła obowiązek składania oświadczeń, jednak nie jest to przeszkodą, żeby osoba z konfliktem interesów piastowała to stanowisko. Niejednokrotnie prosiliśmy Ministerstwo Zdrowia o ujawnienie konfliktu interesów Pediatrycznego Zespołu Ekspertów ds. Programu Szczepień Ochronnych powołanego przy Ministerstwie Zdrowia oraz Rady Sanitarno-Epidemiologicznej przy GIS, jednak jesteśmy zbywani. Przede wszystkim nie ma takiego prawnego wymogu. Zgłosiliśmy uwagi do projektu Ustawy o zdrowiu publicznym dotyczące obowiązku ujawniania konfliktu interesów przez członków Rady ds. Zdrowia Publicznego, jednak zostały odrzucone bez uzasadnienia. Jej członkami ma być m.in. dwóch reprezentantów pracodawców oraz jeden przedstawiciel organizacji pacjentów – i jedne, i drugie mają powiązania z koncernami farmaceutycznymi, wprost lub pośrednio.
Warto przeanalizować, kto jest w Pediatrycznym Zespole Ekspertów do Spraw Programu Szczepień Ochronnych – powołanym zarządzeniem ministra zdrowia. Zastępca przewodniczącego to prof. dr hab. n. med. Ewa Bernatowska z Kliniki Gastroenterologii, Hepatologii i Immunologii w Instytucie „Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie dostała grant edukacyjny firmy Baxter Polska (http://www.podyplomie.pl/?id=apd_imm_program). Sekretarz to dr n. med. Paweł Grzesiowski, były kierownik Zakładu Profilaktyki Zakażeń i Zakażeń Szpitalnych w Narodowym Instytucie Leków w Warszawie, po opuszczeniu stanowiska w NIL założył prywatną Fundację Instytut Profilaktyki Zakażeń o nieznanych źródłach finansowania. Pozostali członkowie: prof. dr hab. n. med. Jacek Wysocki – kierownik Katedry Profilaktyki Zdrowotnej na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, wymieniany na stronie GlaxoSmithKline jako prowadzący wykłady i warsztaty dla lekarzy właśnie w zakresie szczepień (http://www.gsk.com.pl/o_firmie/dzialalnosc_naukowa_stala_oferta.html). Uczestniczył w badaniach klinicznych oraz wykładach sponsorowanych (http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S003139391070010X). Następną osobą jest dr hab. n. med. Teresa Jackowska – kierownik Kliniki Pediatrii w Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie, obecnie krajowy konsultant ds. pediatrii. Według jej oświadczenia, wykonuje zajęcia zarobkowe zlecone przez producentów szczepionek Pfizer, MSD, GSK i Novartis (http://www.bip.mz.gov.pl/ministerstwo-zdrowia/oswiadczenia-konsultantow-w-ochronie-zdrowia); prof. dr hab. n. med. Leszek Szenborn – kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych na Akademii Medycznej we Wrocławiu – honoraria za wykłady/konsultacje, finansowanie uczestnictwa w konferencjach i kongresach naukowych (MSD i GSK), prowadzenie badań klinicznych (GSK) (http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S003139391070010X); prof. dr hab. n. med. Anna Bręborowicz – kierownik Kliniki Pneumonologii, Alergologii Dziecięcej i Immunologii Klinicznej na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu – stała oferta wykładów i warsztatów na stronie GSK (http://www.gsk.com.pl/o_firmie/dzialalnosc_naukowa_stala_oferta.html).
Jak na posiedzeniu w Sejmie i Senacie zostały przyjęte postulaty STOP NOP?
– W Sejmie poseł Lidia Gądek chciała uciąć dyskusję, składając wniosek o przejście do procedowania ustawy. Poseł Tadeusz Dziuba zgłosił poprawki realizujące część naszych postulatów, które jednak zostały odrzucone (za były tylko 2 głosy). W obronie rodziców stanął poseł Patryk Jaki. Został niemal zakrzyczany, gdy wspomniał, że w wielu europejskich krajach szczepienia są dobrowolne. Początkowo odebrano mi możliwość wypowiadania się, ponieważ przewodniczący stwierdził, że nie ma mnie na liście, natomiast gdy mi tę możliwość przywrócono i odczytałam zgłoszone nam powikłania, nikt już się do tego nie odniósł. W Senacie natomiast Igor Radziewicz-Winnicki po odczytaniu listy nieujętych w statystykach niepożądanych odczynów poszczepiennych zgłoszonych nam przez rodziców, nazwał nas sektą, a przewodniczący komisji poinformował nas, że pan wiceminister nie musi odpowiadać na nasze pytania. Nie pozwolono nam też odczytać postulatów petycji podpisanej przez kilkanaście tysięcy osób. Nie otrzymaliśmy także oficjalnej odpowiedzi na petycję, a podczas głosowania komisji było obecnych tylko czterech senatorów. Pocieszające jest to, że nawet na terenie parlamentu spotykamy się ze słowami poparcia od osób, które nie mogą się do tego przyznać publicznie. Mamy też poparcie wśród środowiska medycznego, które ma dosyć hipokryzji i udawania, że nie ma problemów, o których głośno mówimy.
Co mogą zrobić rodzice, jeżeli ich dzieci ucierpiały w wyniku szczepienia, a lekarz nie chce zgłosić tego faktu do sanepidu?
– Od niedawna pacjenci i rodzice mogą sami zgłaszać działania niepożądane leków, również szczepionek, do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Pierwszym krokiem jest uzyskanie pełnych kopii dokumentacji medycznej z wszelkich placówek, gdzie było leczone dziecko. Następnie warto rozważyć sądową walkę o odszkodowanie, szczególnie jeśli uszczerbek na zdrowiu jest trwały.
Dziękuję za rozmowę.
Maria Popielewicz