• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Posłusznym być

Czwartek, 27 sierpnia 2015 (11:00)

Melodię dzisiejszego poranka grał niczym nieskrępowany deszcz, bezczelnie tłukący w namioty zaspanych rowerzystów. Wniosek jest tylko jeden – pobudkę trzeba przesunąć, z 5.00 na 6.00. Decyzja okazuje się trafna, ponieważ godzinę później deszcz już nie pada i można się zbierać do drogi. 

Pierwsza godzina jazdy to nieustający zachwyt otaczającym krajobrazem. Prawdopodobnie najładniejsze widoki od początku wyprawy. Niestety, podróżnicy, zdaje się, przyoszczędzili na biletach na ten spektakl, bo już po godzinie opadła kurtyna, zasłaniając cudowne pejzaże. Kurtyna deszczu oczywiście.

Kolejne kilometry pełne były rozmyślań nad częściami garderoby, które jeszcze nie zamokły. I tak do 40. kilometra, kiedy to grupa dojeżdża do swego rodzaju osady turystycznej, gdzie w jedynym hotelu udaje im się znaleźć dla siebie kąt, w którym mogą się ogrzać. Tak mija kolejne 90 minut. Drugi etap dzisiejszego dnia to tylko 15 km do jedynego na trasie sklepu w Glasgow (które jest celem na dziś). Szybkie zakupy i trzeba jechać dalej. Trasa kolejny już dzień jest górzysta i w najwyższym punkcie GPS wskazuje 1142 m n.p.m. Około godziny 14.00 słońce powraca na scenę, zapraszając śmiałków na przerwę obiadową. Czas dodatkowych stopni temperatury i braku deszczu jest jednak po raz kolejny limitowany i kiedy NINIWA Team wraca na rowery, znowu zaczyna padać.

Dalsza część trasy przynosi dodatkowe utrudnienia. Najpierw uszkodzeniu ulega opona Przemka, a chwilę później w tym samym kole przebija mu się dętka. Kolejne postoje są potrzebne, by wymienić dwie pęknięte szprychy u Wojtka Skipioła i żeby dokręcić luźne siodełko w rowerze Beaty. Ostatecznie oddział przemoczonych i brudnych rowerzystów dociera do Glasgow po 19.00 i kieruje się prosto do Domu Polskiego. Niestety, nie jest to miejsce, w którym mogą przenocować, więc zostają tam tylko, by się ogrzać i odprawić Mszę św., a w międzyczasie poszukać księdza z Polski, który może pomóc grupie w organizacji noclegu. Jak się okazuje, nie jest to łatwa sprawa, ponieważ oba kościoły, w których ksiądz posługuje, są zamknięte i 2 godziny poszukiwań nie przynoszą efektu. Korzystając z chwili wolnego, o. Tomek rozpoczął wcześniej zdawać relację z dnia, więc ostateczne miejsce noclegu niniwitów poznamy dopiero jutro.

Dzisiejszy dzień to dobry przykład na zastanowienie się nad motywacją, która pcha każdego dnia NINIWA Team do przodu. Co sprawia, że mimo deszczu, zimna i wiatru jadą śmiało naprzód? Dlaczego mimo wspaniałych warunków noclegowych wstają oni wcześnie rano, by spędzić kolejny dzień „w siodle”? Odpowiedź jest prosta i niezwykle ciężka zarazem – wiara i posłuszeństwo. Grupa próbuje brać przykład z Jezusa, który był posłuszny Ojcu i według słów z dzisiejszej Ewangelii: „Zróbcie wszystko, cokolwiek Wam powie” uczy się nie narzekać i wypełniać po brzegi czas wyprawy. Znakiem potwierdzającym słuszność ich wyboru jest poczucie, że robią to, co trzeba. Po prostu. A wiara? Wiara jest obietnicą daną od Boga. Jak Abram uwierzył, że zostanie ojcem narodów i jak Mojżesz uwierzył, że to on ma wyprowadzić Izraela z Egiptu, tak i śmiałkowie wierzą, że Bóg prowadzi ich w dobrym kierunku.

Sławek mówi wprost: „Bóg kieruje wszystkim”. I dzięki temu dla niego taka wyprawa jest pielgrzymką. Liczą się przeżycia i dawanie świadectwa. Cały Górnik. Nieważne, że wieje i leje, Polska flaga na jego rowerze musi być widoczna z daleka. Do dziś pamiętam, jak w trakcie wyprawy na Nordkapp, na stacji w Estonii, Sławek rozmawiał przez trzy wieczorne godziny z pijanym mężczyzną. Jeden mówił po polsku, drugi po estońsku. Weteran NINIWA Team tłumaczył nowemu znajomemu, że sierpień to miesiąc trzeźwości, że picie alkoholu do niczego dobrego nie prowadzi, że w życiu trzeba się kierować wartościami. Jaki był skutek? Rano mężczyzna czekał na nas przy bramie swojego domostwa i pozdrawiał nas z uśmiechem na twarzy. A Sławkowi prawdopodobnie dziękował za dobre słowo. Podsumowanie Sławka jest bardzo proste: „Bez Boga ani do proga!”.

PS 1. Ojciec Tomek potwierdza SMS-owo, że nocleg jest ok, ale więcej szczegółów jutro, ponieważ to trochę złożona sprawa :).

PS 2. Z sieci wzięte: „Rower to pojazd napędzany pozytywnym myśleniem!”.

Bilans dnia:
143 km
Średnia prędkość: 21 km/h

Nocleg:
Glasgow

RP