• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Gdzie jest Nowa Kompania Węglowa?

Wtorek, 25 sierpnia 2015 (09:42)

Wczoraj w przekazach Platformy i głównych mediów najważniejsze było wystąpienie marszałka Senatu Bogdana Borusewicza do Kancelarii Prezydenta o uzupełnienie wniosku o zarządzenie referendum w dniu 25 października o skutki prawne i finansowe, a także sprawa przelotów ówczesnego posła Andrzeja Dudy do Poznania w latach 2012-2013, natomiast list Związku Zawodowego Górników (ZZG) do Ewy Kopacz w sprawie pełnej i terminowej realizację styczniowego porozumienia z górnikami nie przedarł się na czołówki informacyjne mediów.

Związkowcy przypominają, że Nowa Kompania Węglowa (NKW) miała powstać najpierw do lipca, później do końca sierpnia, a teraz, ich zdaniem, nie powstanie nawet do końca września i wszystko wskazuje na to, że obecnie rządzący chcą zostawić to swoiste „kukułcze jajo” swoim następcom, czyli obecnej opozycji.

Zwracają uwagę, że rozmowy ministra skarbu z koncernami energetycznymi o ich zaangażowaniu w budowanie NKW trwają już 7 miesięcy i ich końca nie widać. Ba, nie udało się do tej pory znaleźć inwestorów nawet dla dwóch kopalń: KWK „Brzeszcze” i KWK „Makoszowy”, co miało stać się już wiosną tego roku.

Górnicy ostrzegają, że dzisiaj w Katowicach zbiera się znowu Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy, który zdecyduje, czy w sytuacji nierealizowania przez rząd porozumienia ze stycznia tego roku nie trzeba będzie wznowić akcji protestacyjno-strajkowej w tej branży.

Mimo licznych briefingów premier Kopacz dziennikarze dziwnym trafem nie pytają szefowej rządu o rezultaty rządzenia, o realizację zapowiedzi z exposé czy też deklaracji i zobowiązań, które zaciągnęła szefowa rządu podczas już blisko rocznego kierowania Radą Ministrów.

Takim właśnie poważnym zobowiązaniem było podpisanie porozumienia ze strajkującymi górnikami na Śląsku w styczniu tego roku, w którym rząd zobowiązywał się do uratowania kopalń zgrupowanych w Kompanii Węglowej do września.

Mimo tego, że od zawarcia tego porozumienia mija już blisko 7 miesięcy, okazuje się, że niewiele w tej sprawie zrobiono, a dopiero teraz toczą się nerwowe negocjacje w ministerstwie Skarbu Państwa z zarządami największych koncernów energetycznych, aby zdecydowały się przejmować kopalnie.

Polska Grupa Energetyczna (PGE) nie chce wyłożyć 400 mln zł na udziały w Nowej Kompanii Węglowej, która miałaby przejąć kopalnie z poprzedniej Kompanii, a z kolei zarząd koncernu Tauron nie chce przejąć kopalni „Brzeszcze”.

W tej sytuacji zapowiadane są w najbliższym czasie nawet zmiany w radach nadzorczych albo zarządach tych spółek, jeżeli dalej będą się opierały przed podjęciem decyzji w sprawie kopalń węgla kamiennego, których życzy sobie ministerstwo Skarbu Państwa.

Ponadto premier Kopacz w styczniowym porozumieniu z górnikami zobowiązała się do realizacji jeszcze dwóch niezwykle ważnych górniczych postulatów.

Pierwszy to ten związany z pomocą publiczną. Rzeczywiście pomoc publiczna w Unii Europejskiej jest ściśle regulowana, ponieważ jej udzielanie podmiotom gospodarczym zaburza konkurencję na rynku.

Dlatego też każda jej forma musi być notyfikowana w Komisji Europejskiej i powinna spełniać warunki precyzyjnie określone przez unijne prawo.

Udzielenie pomocy publicznej kopalniom jest dopuszczalne, ale pod warunkiem, że prowadzi do ich zamknięcia, a nie do naprawy funkcjonowania. Jeżeli jest inaczej, pomoc podlega zwrotowi.

W porozumieniu znalazły się zapisy, że 4 kopalnie mają zostać przeniesione do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, która po przeprowadzeniu ich naprawy, zaoferuje je inwestorom publicznym lub prywatnym.

Do tej pory tej pomocy publicznej rząd Ewy Kopacz nie notyfikował, ponieważ UE naciska na likwidację kopalń i tylko pod tym warunkiem zgodzi się na zaakceptowanie publicznego ich dofinansowania.

Drugi postulat, który był wręcz pierwszym punktem zawartego w styczniu w Katowicach porozumienia, to stwierdzenie, że rząd do końca lutego prześle do KE dobrze umotywowany wniosek o środki inwestycyjne dla kopalń w ramach tzw. planu inwestycyjnego Junckera.

Niestety i tego drugiego zobowiązania rząd premier Kopacz także nie zrealizował.

Tak niestety wygląda rządzenie Ewy Kopacz w końcówce tej kadencji parlamentu, choć według samej Platformy i wspierających ją mediów ciągle „słucha, rozumie, pomaga”.

Dr Zbigniew Kuźmiuk