NIK miażdży remonty dróg krajowych
Poniedziałek, 24 sierpnia 2015 (09:20)W poprzednim tygodniu ukazał się raport NIK dotyczący oceny przygotowania i realizacji remontów dróg krajowych przez 7 z 16 regionalnych oddziałów GDDKiA (m.in. Łodzi, Krakowie, Wrocławiu, Szczecinie i Gdańsku).
W raporcie NIK dosłownie miażdży kontrolowane oddziały GDDKiA, stwierdzając między innymi, że zupełnie nie dbają one o takie ustalanie terminów prac i robót remontowych, aby te nie utrudniały podróżowania i nie były przeprowadzane w porach największego natężenia ruchu na tych drogach.
W efekcie dopuszcza się wykonawców remontów do zajmowania pasa drogowego w porach największego natężenia ruchu, uznając, że jednymi wyznacznikami do rozpoczęcia robót są dobra pogoda i fakt, aby prace nie kolidowały z innymi na danym odcinku drogi.
NIK stwierdza ponadto, że internetowy informator GDDKiA o utrudnieniach wynikających z remontów dróg zawiera często nieaktualne i nierzetelne dane, co powoduje, że kierowcy zamiast korzystać z objazdów stoją w kilometrowych korkach.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze nieprzestrzeganie standardów antykorupcyjnych (szczególnie w oddziale łódzkim), co dopełnia fatalnego obrazu funkcjonowania oddziałów regionalnych GDDKiA.
Przypomnijmy tylko, że w połowie kwietnia tego roku ukazał się także raport NIK dotyczący jakości robót drogowych realizowanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad i jej regionalne oddziały.
Wtedy NIK szczegółowo skontrolowała 30 ze 124 inwestycji drogowych oddanych do użytku w latach 2008-2013 i ustaliła, że w aż 70% (22 inwestycjach) odcinków dróg wystąpiły wady i usterki (między innymi spękana i nierówna nawierzchnia, niedobory asfaltu i niewłaściwie wykonana nawierzchnia bitumiczna).
W prawie 1/3 kontrolowanych inwestycji wady wystąpiły w krótkim okresie (3,5-13,5 miesiąca) po oddaniu drogi do użytku, a w kilku przypadkach wady wykryto nawet przed oddaniem dróg do użytku.
Jeszcze cięższe zarzuty NIK sformułowała w odniesieniu do nadzorowania przez GDDKiA realizowanych inwestycji drogowych.
Przez dwa pierwsze lata realizacji tych inwestycji GDDKiA w ogóle nie prowadziła monitoringu jakości robót i nie egzekwowała przekazywania informacji o liczbie i wynikach badań przeprowadzonych przez laboratoria drogowe, a w roku 2010 ten monitoring był tylko częściowy.
A przecież monitoring ten miał wychwycić nieprawidłowości związane ze stosowaniem niewłaściwych materiałów i technologii do budowy tych dróg, a także wszelkie trudności wykonawców z realizacją inwestycji.
Bez monitoringu wybudowano blisko 850 kilometrów dróg, a tylko z częściowym kolejne 350 kilometrów, co oznacza, że ponad 50% dróg wybudowanych w latach 2008-2013 nie miało kontrolowanych w ogóle materiałów i technologii, które użyto do ich budowy.
To grozi „wiecznymi remontami” dopiero co oddanych do użytku dróg i jak się jeździ po Polsce, to można zauważyć, że remontów na drogach niedawno oddanych do użytku jest co niemiara.
Przy tak ogromnych patologiach związanych z budową dróg rządząca koalicja Platformy i PSL wydała w latach 2008-2013 ponad 100 mld zł na budowę dróg szybkiego ruchu i autostrad, a mimo to nie ma i długo jeszcze nie będzie pełnego ciągu autostradowego z Zachodu na Wschód (A-2, A-4) ani z Północy na Południe (A-1).
Z kolei na bieżące utrzymanie dróg krajowych (w tym remonty) wydaje się rocznie około 3 mld zł, a więc w ciągu 8 ostatnich lat na ten cel zostało wydane aż 24 mld zł, a raport NIK obnaża tylko część patologii dotyczących wydawania tych pieniędzy.
Miażdżące raporty NIK dotyczące budowy, a teraz remontów dróg krajowych powinny wywołać zdecydowaną reakcję ministra infrastruktury i rozwoju, ale w resorcie panuje głucha cisza w tej sprawie.
Dr Zbigniew Kuźmiuk