Kupujmy w polskich zakładach
Piątek, 21 sierpnia 2015 (19:55)Trwa polityczno-medialna burza wokół wartego ok. 13 mld zł przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii. MON chce, aby zarzuty pod jego adresem o nieuczciwość zbadał sąd, a kandydatka PiS na premiera Beata Szydło, goszcząc w PZL Świdnik, mówi o potrzebie obrony miejsc pracy w polskich zakładach i zamówień składanych w rodzimym przemyśle.
Niedawno MON ogłosiło, że nie ma żadnych podstaw do unieważnienia przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy, a cała procedura wyłaniania ich dostawcy przebiegała zgodnie z prawem pod rygorem obowiązujących przepisów prawa standardów w zakresie bezstronności i równego traktowania wykonawców.
Odpierając zarzuty jedenego z tygodników dotyczące manipulacji przy przetargu przedstawiciele Inspektoratu Uzbrojenia MON, przekonywali, że to nie politycy, ale żołnierze decydowali o wyborze francuskich caracali, dlatego wygrała „nowoczesna konstrukcja spełniająca założenia najnowszego pola walki”. Te rozbieżności ma rozstrzygnąć sąd.
Jednocześnie MON poskarżyło się Radzie Etyki Mediów na tygodnik, zarzucając dziennikarzom rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat przetargu. List opublikowany na stronach MON, zdaniem kierownictwa Polskich Zakładów Lotniczych w Mielcu, sugeruje istnienie niewłaściwych relacji biznesowych łączących PZL Mielec z tygodnikiem, który zarzucił resortowi przekręt, oraz fundacją Warsaw Enterprise Institute. Dlatego zarząd mieleckiej firmy wydał oświadczenie wobec „tych nieprawdziwych insynuacji”. PZL Mielec w oficjalnym oświadczeniu zdementował rewelacje MON.
– Jestem gotów przed sądem potwierdzić przynajmniej część faktów ujawnionych w tym artykule. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości – deklaruje Marian Kokoszka, szef NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl.
Nie słowa, ale argumenty
W ocenie przedstawicieli związków zawodowych zarówno PZL Mielec, jak i PZL Świdnik, a więc firm, których oferty zostały odrzucone w przetargu, działania MON są zasłoną dymną, która ma odwrócić uwagę od spraw istotnych, m.in. rzetelności, co do której jest wiele wątpliwości. Nie zgadzają się też z opinią rządowych ekspertów, według których śmigłowiec Caracal przewyższył parametry śmigłowców Black Hawk i AgustaWestland produkowanych odpowiednio w Mielcu i Świdniku.
– Jeśli MON ma, jak twierdzi, czyste ręce, to dlaczego nie chce ujawnić szczegółów negocjacji,co rozwiałoby wszelkie wątpliwości? – pyta Marian Kokoszka.
Jednocześnie przypomina, że posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej, które odbywały się w trybie niejawnym, tak na dobrą sprawę niczego nie wyjaśniły, nie dopuszczając do konfrontacji wszystkich uczestników przetargu, a tym samym do merytorycznej dyskusji na temat technicznych szczegółów sprzętu.
– Jeśli ktoś unika konfrontacji na płaszczyźnie merytorycznej, to siłą rzeczy musi to budzić wątpliwości. Strony odrzucone w przetargu powinny mieć prawo do wglądu w dokumentację – uważa przewodniczący Kokoszka.
– Liczę na to, że ta ekipa już nie sfinalizuje tego przetargu, wierzę też, że przyszły rząd rozpatrzy sprawę merytorycznie, uczciwie, i o to jestem spokojny – dodaje.
Tymczasem MON, które, jak twierdzi wicepremier Siemoniak, jest w trakcie „negocjowania warunków umowy głównej”, nie spieszy się zbytnio z ostatecznym podpisaniem umowy z francuskim koncernem Airbus Helicopters. W Ministerstwie Gospodarki nawet nie rozpoczęły się jeszcze rozmowy dotyczące umowy offsetowej, która ma być skierowana do polskiego przemysłu. Wszystko zatem wskazuje, że obecna ekipa PO – PSL nie zdąży sfinalizować kontraktu śmigłowcowego. Pojawiają się również opinie, że obecny rząd celowo opóźnia całą procedurę, obawiając się ewentualnych konsekwencji, i dlatego pozostawia ten problem ekipie, która będzie rządzić w Polsce po jesiennych wyborach.
– Informacje, jakie dotarły do opinii publicznej za pośrednictwem „Wprost”, ujawniły szczegóły, które do tej pory były zastrzeżone, i unaoczniły, że ten przetarg nie był transparentny, a już na pewno firma Airbus Helicopters i śmigłowiec Caracal nie spełniły w stu procentach wymagań procedury przetargowej – uważa przewodniczący Kokoszka.
Przede wszystkim polski przemysł
Tymczasem za tą wojną o grube pieniądze kryje się równie istotna walka o miejsca pracy w Mielcu i Świdniku. Dlatego oba te zakłady zaapelowały do prezydenta Andrzeja Dudy oraz do parlamentarzystów o unieważnienie przetargu i rozpisanie go na nowo. Przedstawiciele związków zawodowych skupionych w Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” liczą, że takie spotkanie z prezydentem, który w kampanii deklarował, że gdy obejmie urząd, przyjrzy się przetargowi na śmigłowiec wielozadaniowy, się odbędzie. Dzisiaj w PZL Świdnik gościła natomiast kandydatka PiS na premiera poseł Beata Szydło, która stwierdziła, że wyposażenie polskiej armii powinno – o ile to tylko możliwe – opierać się na sprzęcie produkowanym w Polsce rękami polskich pracowników. Stwierdziła też, że rządowi powinno zależeć na wszystkich inwestorach, także zagranicznych, ale podstawą powinien być polski przemysł i polski produkt powstający w polskich zakładach.
– Polski rząd musi wybierać produkty, które powstają również w Polsce. Powinniśmy dążyć do tego, żeby polskie zakłady wyposażały polską armię – stwierdziła Beata Szydło.
Stawiając za przykład PZL Świdnik, powiedziała, że zakład ten nie tylko produkuje, ale również dba o rozwój polskiej myśli technologicznej, inżynierskiej, która jest wykorzystywana w kraju, ale również jest sprzedawana na cały świat. Żeby jednak ta i wiele innych polskich firm mogły prawidłowo funkcjonować, muszą mieć wsparcie państwa.
– To jest polska firma. Tu są zatrudnieni Polacy, a firma ta płaci w Polsce podatki. Dzięki temu zakładowi zatrudnienie znajdują Polacy w wielu miejscach kraju – nie tylko na południu, ale nawet na północy – stwierdziła Szydło, tym samym stając się niejako rzecznikiem załogi PZL Świdnik broniącej swoich miejsc pracy. Zaznaczyła, że zadaniem rządu zgodnie z patriotyzmem gospodarczym jest budowanie polskiego przemysłu i polskiej gospodarki.
– My w Polsce chcemy mieć firmy, fabryki, w których od początku do końca przygotowuje się produkt, sprzedaje, buduje się komponenty, a nie tylko montownie – tym samym wiceprezes Szydło odniosła się do zapowiedzi nie – jak należałoby oczekiwać – budowy fabryki, ale montowni, w której ma być montowana cześć śmigłowców Caracal w przypadku ostatecznego rozstrzygnięcia przetargu na korzyść francuskiego oferenta.
Mariusz Kamieniecki