• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Nerwowa atmosfera w zarządach spółek Skarbu Państwa

Czwartek, 20 sierpnia 2015 (10:08)

Premier Ewa Kopacz i rządząca koalicja Platformy i PSL doszli do wniosku, że podróże po kraju, liczne spotkania w starannie dobranych miejscach z jeszcze bardziej starannie dobranymi rozmówcami, wreszcie wyjazdowe posiedzenia Rady Ministrów, mogą poprawić notowania obydwu partii w badaniach opinii publicznej i stąd od kilkunastu tygodni w zasadzie codziennie mamy do czynienia z tego rodzaju wydarzeniami.

Media sprzyjające rządzącym skrupulatnie relacjonują te wizyty, a podczas licznych briefingów prasowych dziennikarze nie pytają o ich rezultaty, ale raczej o komentarze do takich czy innych działań opozycji.

Premier Kopacz ma więc co i rusz okazję do krytykowania opozycji, do odsądzania „od czci i wiary” jej propozycji programowych, a ostatnio także do krytyki zamierzeń nowo wybranego prezydenta Andrzeja Dudy.

Dziennikarze dziwnym trafem nie pytają premier Kopacz o rezultaty rządzenia, o realizację zapowiedzi z expose czy też deklaracji i zobowiązań, które zaciągnęła szefowa rządu podczas już blisko rocznego kierowania Radą Ministrów.

Takim poważnym zobowiązaniem było podpisanie porozumienia ze strajkującymi górnikami na Śląsku w styczniu tego roku, w którym rząd zobowiązywał się do uratowania kopalń zgrupowanych w Kompanii Węglowej do września.

Mimo tego, że od zawarcia tego porozumienia mija już ponad pół roku, okazuje się, że niewiele w tej sprawie zrobiono, a dopiero teraz toczą się nerwowe negocjacje w Ministerstwie Skarbu Państwa z zarządami największych koncernów energetycznych, aby zdecydowały się przejmować kopalnie.

Polska Grupa Energetyczna (PGE) nie chce wyłożyć 400 mln zł na udziały w Nowej Kompanii Węglowej, która miałaby przejąć kopalnie z poprzedniej Kampanii, a z kolei zarząd koncernu Tauron nie chce przejąć kopalni Brzeszcze.

W tej sytuacji zapowiadane są w najbliższym czasie zmiany w radach nadzorczych albo zarządach tych spółek, jeżeli dalej będą się opierały przed podjęciem decyzji w sprawie kopalń węgla kamiennego, których życzy sobie Ministerstwo Skarbu Państwa.

Ale zamieszanie ma miejsce nie tylko w największych spółkach sektora energetycznego, ale także w innych o strategicznym charakterze z punktu widzenia polskiej gospodarki.

Dramatyczne apele płyną z koncernu miedziowego KGHM SA, najpierw o gwałtownym pogorszeniu sytuacji finansowej spółki informowały opinię publiczną związki zawodowe, domagając się od ministra finansów redukcji obciążeń wynikających z wprowadzonego nagle w 2013 roku tzw. podatku miedziowego.

Teraz o coraz trudniejszej sytuacji spółki mówią otwarcie członkowie zarządu, a prezes spółki ostrzega przed jej wrogim przejęciem (Skarb Państwa ma w niej niewiele ponad 30% akcji) w związku z gwałtowną przeceną akcji spółki na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.

Wprawdzie jakiś czas temu parlament przyjął ustawę, która takim wrogim przejęciom strategicznych spółek Skarbu Państwa ma zapobiegać, ale okazuje się, że minister skarbu przez wiele miesięcy nie był w stanie przygotować i wydać odpowiedniego rozporządzenia do tej ustawy.

W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się o niespodziewanej rezygnacji prezesa LOT SA, spółki, która jest w procesie restrukturyzacji z udziałem pomocy publicznej, na co zgodę wydała Komisja Europejska i każda nierozważna decyzja jej właściciela może doprowadzić do bankructwa.

Najbardziej zaskakujący w tej sprawie był komentarz ministra skarbu Andrzeja Czerwińskiego, który stwierdził, że nie wie, dlaczego prezes LOT SA złożył rezygnację z zajmowanego stanowiska.

Poważnie zagrożona jest więc realizacja porozumienia rządu z górnikami, koncerny energetyczne nie chcą brać udziału w jego realizacji, chwieje się w posadach KGHM SA, zagrożona jest restrukturyzacja LOT SA, a premier Kopacz „słucha, rozumie, pomaga”, tyle tylko, że na billboardach wyborczych.

Dr Zbigniew Kuźmiuk