• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Dialog podstawą polityki zagranicznej prezydenta Dudy

Czwartek, 20 sierpnia 2015 (04:16)

Z Krzysztofem Szczerskim, ministrem w Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy, odpowiedzialnym za politykę zagraniczną, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Ministrze, znamy już plany wizyt zagranicznych prezydenta Andrzeja Dudy. Pierwszą wizytę prezydent odbędzie w Estonii. Jaki będzie jej cel?

– Przede wszystkim chcę podkreślić, że ogłoszony program wizyt prezydenta Dudy to spójna propozycja oparta na trzech zasadniczych wektorach polskiej polityki zagranicznej: wektorze regionalnym, europejskim oraz tym związanym z bezpieczeństwem globalnym. Dlatego apeluję o to, aby nie rozpatrywać poszczególnych wizyt indywidualnie, ponieważ są one elementem szerszego pakietu. 23 sierpnia to rocznica paktu Ribbentrop-Mołotow. Decyzją Parlamentu Europejskiego z 2008 r. obchodzimy wtedy Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu. Prezydent Duda poleci do Tallina, gdzie poza dwustronnymi rozmowami polsko-estońskimi wygłosi przemówienie na temat wagi prawa międzynarodowego dla pokoju na świecie, a także znaczenia podmiotowości Europy Środkowej dla bezpieczeństwa i stabilności Europy. Trzeba pamiętać, że pakt Ribbentrop-Mołotow był nie tylko złamaniem prawa międzynarodowego, ale także stanowił pogwałcenie podmiotowości krajów Europy Środkowej.  W efekcie przyniósł konflikt o ogromnej skali. Właśnie dlatego budowanie trwałego pokoju w Europie musi uwzględniać głos państw naszego regionu i priorytet przestrzegania prawa międzynarodowego.

Następna w kalendarzu prezydenta Dudy jest wizyta w Berlinie…

– Prezydent Andrzej Duda rozumie rolę i znaczenie Niemiec w Europie i na świecie. Relacje z naszym zachodnim sąsiadem mają dla nas charakter strategiczny, dlatego prezydent wraz z małżonką już 28 sierpnia uda się do Berlina, gdzie odbędzie rozmowy dwustronne z prezydentem Joachimem Gauckiem, kanclerz Angelą Merkel oraz ministrem spraw zagranicznych Frankiem-Walterem Steinmeierem. Chcemy pogłębiać partnerskie relacje z Niemcami, również poprzez otwartość na wzajemne argumenty. To najlepszy przepis na rozwijanie przyjaźni opartej na partnerskim dialogu. Chodzi o realny, sąsiedzki, otwarty dialog między naszymi państwami.

Trzecią stolicą, którą odwiedzi prezydent Duda, będzie Londyn. Czy to oznacza, że szykuje się zacieśnienie współpracy polsko-brytyjskiej w ramach Unii Europejskiej?

– Z Wielką Brytanią łączy nas przede wszystkim wspólna diagnoza tego, co jest dziś największym wyzwaniem dla geopolitycznej stabilności w Europie. To nasz strategiczny partner w ramach NATO, z którym chcemy rozmawiać na temat tego, jak powinna wyglądać adekwatna odpowiedź Sojuszu na te nowe wyzwania geopolityczne, jakie stoją przed nami. Jeżeli natomiast chodzi o perspektywę współpracy w ramach UE, to trzeba pamiętać, że w zakresie polityki europejskiej Londyn wypracował sobie pozycję całkowicie odrębną, której proste przeniesienie na polski grunt nie wydaje się możliwe. W kontekście wizyty prezydenta w Londynie kluczowe jest jednak to, że przypada ona na obchody 75. rocznicy Bitwy o Anglię, w których weźmie także udział rodzina królewska. To wydarzenie będzie miało charakter symboliczny. W 1940 r. swoją niezłomnością i bohaterstwem polscy lotnicy w sposób istotny przyczynili się do obrony Anglii przed inwazją hitlerowskich Niemiec. Dzisiaj, kiedy na terytorium Wielkiej Brytanii mieszka i ciężko pracuje tak wielka rzesza naszych rodaków, to dla nich ważny sygnał. Jako następcy w polskiej sztafecie pokoleń mogą czuć dumę ze swoich przodków oraz swobodnie realizować swoje uzasadnione ambicje i aspiracje.

Jakie jest stanowisko prezydenta Dudy w kwestii antyemigracyjnej retoryki wobec Polaków na Wyspach Brytyjskich?

– Prezydent Duda przykłada wielką wagę do sytuacji Polaków za granicą. Polska nigdy nie przyłączy się do propozycji ograniczania praw na wspólnym rynku ze względu na narodowość.

Panie Ministrze, jak będzie wyglądała wizyta prezydenta Dudy w Nowym Jorku, na corocznej sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych?

– Obecnie intensywnie pracujemy nad szczegółowym kształtem tej wizyty, w tym również nad formułą spotkania z prezydentem Stanów Zjednoczonych Barackiem Obamą. Mogę powiedzieć, że prezydent Duda odbędzie całą serię spotkań bilateralnych, w tym również z przywódcami krajów geograficznie odleglejszych. Wizyta w Nowym Jorku obejmie spotkania z blisko ośmioma przywódcami państw, które są dla nas ważne tak pod względem politycznym, jak i ekonomicznym.

Przechodząc na grunt europejski – czy planowane na październik i listopad spotkania prezydenta z przywódcami krajów naszego regionu to początek konstruowania sojuszu państw Europy Środkowej? Czy wobec silnych podziałów w regionie ten plan jest realistyczny?

– Prezydent Andrzej Duda uważa, że budowa trwałego pokoju w Europie nie jest możliwa bez aktywnego udziału państw tego regionu. Oczywiście zdając sobie sprawę z szeregu rozbieżności pomiędzy politykami państw w regionie, naszym kluczowym zdaniem będzie wyznaczenie potencjalnych płaszczyzn współpracy oraz podejmowanie konkretnych inicjatyw, których tak bardzo w ostatnim czasie brakowało. Zapewnienie bezpieczeństwa Europy Środkowej, a także jej dynamiczny rozwój gospodarczy powinny być przecież wspólnym celem państw tego regionu. Przy jego realizacji trzeba wykorzystać już istniejące narzędzia, takie jak na przykład Grupa Wyszehradzka, z której przywódcami prezydent będzie rozmawiał w październiku na Węgrzech. Natomiast na początek listopada planowany jest miniszczyt NATO w Bukareszcie, na który prezydent Andrzej Duda wraz z prezydentem Rumunii Klausem Iohannisem zaprosi prezydentów państw wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego: Estonii, Łotwy, Litwy, Czech, Słowacji, Węgier oraz Bułgarii. Chcemy wypracować wspólne stanowisko przed przyszłorocznym szczytem NATO w Warszawie. Oczywiście dobrze wiemy, że zwiększenie militarnej obecności Sojuszu w Europie Środkowej, o którym mówi prezydent Duda, może być wyłącznie rezultatem wspólnej decyzji wszystkich sojuszników. Zależy nam jednak na efektywnym przekonaniu naszych partnerów, że NATO dojrzało już do podjęcia takiej strategicznej decyzji.

W jakich kategoriach nalezy odbierać brak notatek ze spotkań prezydenta Bronisława Komorowskiego w Kancelarii Prezydenta?

– W moim przekonaniu, brak samodzielnego dokumentowania rozmów prezydenta Komorowskiego przez upoważnionych do tego pracowników kancelarii to poważny błąd, który można nazwać brakiem profesjonalizmu. Z mojego doświadczenia oraz pracy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych wiem, że każda rozmowa, zwłaszcza rozmowa zagraniczna, powinna znaleźć swoje odzwierciedlenie w dokumentach. Polityka zagraniczna to proces ciągły, w którym każda rozmowa czy spotkanie stanowią ważny element. Jest to punkt, do którego można się odwoływać w kolejnych etapach politycznego dialogu. Jeśli brakuje dokumentacji, to automatycznie znika pamięć instytucjonalna. Trudno mówić więc o ciągłości polityki zagranicznej. Wiem, że swoją dokumentację posiada MSZ, mnie natomiast zależy na jakości pracy urzędu prezydenta. I to ulegnie poprawie, bo teraz ważnym zadaniem kancelarii jest profesjonalna obsługa prezydenta Andrzeja Dudy.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki