Radomianie oddali hołd ks. Romanowi Kotlarzowi
Środa, 19 sierpnia 2015 (12:16)18 sierpnia minęła 39. rocznica śmierci niezłomnego kapłana, męczennika czasów komunizmu, który był prześladowany przez funkcjonariuszy reżimu i zmarł na skutek pobicia przez „nieznanych sprawców”.
Przy obelisku upamiętniającym postać ks. Romana Kotlarza delegacje związkowców z „Solidarności”, samorządowcy i politycy złożyli kwiaty. Modlitwie przewodniczył ks. Stanisław Sikorski, kapelan „Solidarności”, który przypomniał, że zło jest brakiem dobra.
– Dlatego potrzebna jest duchowa mobilizacja, by dzisiaj bronić wartości chrześcijańskie. Bowiem zło rośnie, gdy dobrzy ludzie nic nie robią – mówił ks. Sikorski.
Teresa Romaszewska z komitetu upamiętniającego postać ks. Romana Kotlarza w Szydłowcu powiedziała, że kapłan do dzisiaj pozostawił ślad wśród mieszkańców.
– Życie ks. Romana to przykład pięknej postawy opartej na wartościach ewangelicznych. Jego osobowość promieniowała na wszystkich – mówił Teresa Romaszewska. Zapowiedziała również wydanie pamiątkowego albumu prezentującego postać ks. Kotlarza. Publikacja będzie zawierać świadectwa osób, które znały ks. Kotlarza.
Ksiądz Roman Kotlarz (1928-1976) 25 czerwca 1976 r. znalazł się – jak sam pisał – „świadomie i dobrowolnie” w ogromnej rzeszy strajkujących z Zakładów Metalowych Waltera w Radomiu. Następnie ze schodów kościoła Świętej Trójcy błogosławił protestujących robotników w czasie manifestacji.
Po wydarzeniach Czerwca ’76 ks. Kotlarz modlił się w parafii w Pelagowie wraz z wiernymi w intencji pobitych, aresztowanych i usuwanych z pracy robotników. W kazaniach domagał się szacunku dla człowieka i jego pracy, piętnował kłamstwo i brak sprawiedliwości w PRL. Wzywany na przesłuchania, przechodził „ścieżki zdrowia”, kilkakrotnie w okrutny sposób został pobity do nieprzytomności przez „nieznanych sprawców”.
15 sierpnia 1976 r. ks. Kotlarz odprawiał w parafii w Pelagowie Mszę św. za zamordowanych i pobitych robotników. W jej trakcie zasłabł. Po trzydniowym pobycie w szpitalu zmarł 18 sierpnia. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu była niewydolność mięśnia sercowego. Mimo wielu świadectw o znęcaniu się nad księdzem, lekarze nie stwierdzili obrażeń mogących powstać po pobiciu.
W 1981 r., po licznych protestach wiernych, władze wszczęły śledztwo w sprawie śmierci kapłana, które po kilku miesiącach dochodzenia zakończyło się umorzeniem. W 1990 r. Prokuratura Wojewódzka w Radomiu wznowiła śledztwo, ale i ono zostało umorzone, chociaż prokuratorzy przesłuchali prawie wszystkich funkcjonariuszy SB zajmujących się w Radomiu zwalczaniem Kościoła katolickiego.