Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Zrób przejazd
Środa, 19 sierpnia 2015 (11:06)Po spokojnej nocy nastał niespokojny poranek. Lało jak z cebra i nie zanosiło się, żeby miało przestać. Z racji tego, że warunki noclegowe były wyśmienite, zapada decyzja o odprawieniu Mszy św. już o 6.00. Ewidentnie nikomu nie chciało się jechać w taką pogodę. Relacja z wtorku, 16. dnia wyprawy NINIWA Team do Wielkiej Brytanii.
Msza trwała długo, a później jeszcze ks. Rafał zaprosił na kawę, która przeciągnęła się do 8.30. Gospodarz NINIWA Team jest odpowiedzialny za duszpasterstwo akademickie Emaus w Częstochowie i wspólnie z o. Tomkiem pracują przy organizacji przyszłorocznych Światowych Dni Młodzieży. Wspólnych tematów więc nie brakowało i pewnie tak można było rozmawiać do wieczora. Wyprawa jednak rządzi się swoimi prawami – nieważne, że pada, czas jechać! Chwila na podziękowania (a jest za co!) i pożegnania, no i w drogę. Pierwszy i – jak się za chwilę okaże – ostatni dystans na dzisiaj rozpoczął się zerwaniem linki od przerzutki w rowerze Karola Chmiela. Chwilę później kolejny punkt zdobywa Szymek Majchrzak (to taka nowa forma, żeby już nie pisać, że kolejny raz złapał kapcia). A awaryjną serię na dzisiaj zamknął Marcin Szuścik, który zgłosił swoją kandydaturę na testera sprzętu rowerowego (czyt. zalicza wywrotkę). Trochę im współczułem naprawiania rowerów w zimnie i przy lejącym deszczu! W towarzystwie wspomnianego deszczu i czołowego wiatru rowerzyści dojechali do miasta o nazwie York. Podobno przypomina nasz Kraków. Tam grupa znalazła galerię, w której zaopatrzyła się na dalszą drogę. W międzyczasie pojawiła się pewna pani, która całkowicie odmieniła plany śmiałków na dalszą część dnia…
Otóż, proszę sobie wyobrazić 36 przemoczonych, brudnych podróżników rowerowych w centrum miasta, robiących zakupy i szukających kawałka dachu, pod którym można by się schronić. Taki widok zastała pewna Brytyjka, która bez większych „ceregieli” zaproponowała grupie nocleg! Mówi, że ma dwa duże pokoje, więc nie mają co się męczyć i dalej moknąć, tylko przyjeżdżać na odpoczynek i nocleg do niej! Dwa razy nie trzeba było powtarzać. Rowerzyści zapisali adres i po skończeniu posiłku udali się do nowo poznanej gospodyni na nocleg. Na miejscu zastali duży, piękny dom, w którym mieli spędzić najbliższą noc. Gospodyni, której imienia nie było mi dane poznać, mieszka z dwojgiem dzieci i mężem. Męża w domu jeszcze nie ma, za to dzieci – dwóch małych chłopców – przyjmują grupę z wielką radością.
Kiedy wszyscy już się rozgościli, pani domu oznajmiła, że musi na chwilę wyjść, także zostawia dom pod ich opieką i prosi, by czuli się jak u siebie w domu! Coś niesamowitego! Jak się później okazało, celem jej wyjazdu były zakupy, dzięki którym śmiałkowie mogli zjeść po raz kolejny pyszną kolację, i to do sytości! Kolejny już na tegorocznej wyprawie Anioł! Fajną klamrą spinającą tę niecodzienną sytuację jest gospodarz, który wrócił rowerem z pracy w kasku i z sakwami. Obecność rowerzystów nie była dla niego wielkim zaskoczeniem, bo – jak powiedział – takie sytuacje już się zdarzały.
Takie zdarzenia nie mogły wydarzyć się w inny dzień. To we wtorek w pierwszym czytaniu znajdziemy zawołanie Anioła Pańskiego do Gedeona: „Pan jest z Tobą, dzielny wojowniku”. I mimo początkowych wątpliwości Gedeon decyduje się podjąć ciężką misję. I nie chodzi tu tylko o wysiłek zewnętrzny. On jest łatwy do pokonania. Wyzwaniem jest wysiłek wewnętrzny. Zmiana swojej postawy życiowej, pewnych schematów i przyzwyczajeń, wyjście ze swojej strefy komfortu. Dzięki temu Gedeon wybawił Izrael i dzięki temu także nasi rowerzyści codziennie wstają, by jechać dalej. Podobnie sprawa ma się z bogatymi, o których w dzisiejszej Ewangelii mówi Jezus. Bogactwo samo w sobie nie jest złe, wręcz przeciwnie, warto się rozwijać i gromadzić dobra. Problem tkwi w tym, jak pieniądze nas kształtują, czym się kierujemy w życiu.
O. Tomek mówi, że w Anglii na znakach nakazujących ustąpienia pierwszeństwa jest dodatkowo napisane: „Give way” (tzn. zrób przejazd). Jest to dla śmiałków wyraźny sygnał. Po pierwsze, oczywiście do przepuszczenia pojazdów, ale w szerszym kontekście do dania pierwszeństwa Bogu w swoim życiu. Taka postawa jest trudna do osiągnięcia dla bogacza, ale nie niemożliwa. Najlepszym przykładem są dzisiejsi gospodarze NINIWA Team. Choć są ludźmi zamożnymi, to cechuje ich niesamowita wolność. Wolność w dzieleniu się swoimi dobrami. Momentami nawet trudno wyczuć, o co chodzi. Jak można ot tak zaprosić na nocleg 36 rowerzystów? Żeby było ciekawiej, gospodyni nawet szczególnie nie wypytywała o grupę. Wystarczyła informacja, że jadą z Polski, głównie są studentami i chcą objechać Wielką Brytanię.
Taki tok myślenia potwierdza również Krzysiek Kiebuła. Choć na co dzień dużo czasu poświęca na pracę, to wie, że warto tak zorganizować swój kalendarz, by mieć czas na rozwój duchowy. Takim czasem jest dla niego wyprawa z NINIWĄ. W ubiegłym roku rozpoczął swoją przygodę w naszych szeregach, a już nie wyobraża sobie innej formy spędzenia urlopu. Uczy się gromadzić odpowiednie skarby! I w tym miejscu serdecznie pozdrawia Paulinę Hepner!
Podziękowania:
Dla ks. Rafała za wszelką pomoc i dobroć.
Dla brytyjskiej rodziny będącej dzisiaj gospodarzami dla naszych rowerzystów.
Bilans dnia:
75 km
Śr. prędkość: 18,1 km/h
Nocleg:
York
Przejechanych do tej pory kilometrów: 2226
Mateusz