Embargo (tym razem) niestraszne
Wtorek, 18 sierpnia 2015 (05:22)Kreml nie chce w rosyjskich sklepach polskich szprotów. Rosyjskie embargo na szprota w konserwach nie będzie jednak zbyt dotkliwe dla polskich przetwórców ryb.
Okazuje się bowiem, że rosyjski rynek nie jest już ważny dla naszego sektora rybnego. W 2014 roku sprzedaliśmy do Rosji tylko 74 tony ryb o wartości 48 tys. euro. Jest to więc niewielki ułamek całego handlu zagranicznego rybami.
Ministerstwo rolnictwa poinformowało, że całkowita wartość polskiego eksportu przetworów i konserw z ryb wyniosła w tamtym roku mniej więcej 188 mln euro, przy czym na samego szprota przypadało tylko 9,9 mln euro. Natomiast cały eksport żywych i mrożonych ryb oraz produktów rybnych wyniósł w tamtym roku ponad 366 tys. ton o wartości ponad 1,4 mld euro – szprot stanowił 45 tys. ton o wartości 32 mln euro. Oznacza to tym samym, że znaczenie szprota w eksporcie jest niewielkie, zwłaszcza przetworzonego. Bo duże ilości tych ryb, ale surowych, nasi rybacy sprzedają w portach duńskich, szwedzkich i łotewskich.
Tak więc z powodu rosyjskiego embarga straty dla gospodarki będą minimalne, choć może się ono odbić na wynikach finansowych konkretnych przedsiębiorstw, które handlują szprotami z Rosją.
Przykład z ubiegłego roku pokazuje, że nasze przetwórnie całkiem dobrze radzą sobie z problemami wywołanymi przez embargo nakładane przez Kreml na produkty żywnościowe z UE. Zresztą od dawna naszymi głównymi odbiorcami są klienci z Unii Europejskiej – uprawnienia do handlu produktami rybnymi na rynku Unii posiada 313 zakładów. W tamtym roku wysłaliśmy tam prawie 90 proc. eksportowanych ryb i przetworów rybnych, w tym także konserw, a tylko do Niemiec trafia ponad 55 proc. całego eksportu.
Krzysztof Losz