• Poniedziałek, 30 marca 2026

    imieniny: Amelii, Kwiryna

Uczcili św. Maksymiliana

Piątek, 14 sierpnia 2015 (19:54)

Nabożeństwo „Transitus”, któremu przewodniczył w kościele Franciszkanów w Harmężach o. Jarosław Zachariasz, prowincjał Franciszkanów, rozpoczęło w piątek uroczystości upamiętniające 74. rocznicę śmierci męczeńskiej św. Maksymiliana Marii Kolbego w KL Auschwitz. Potem z dwóch miejsc – z Harmęży i z Oświęcimia – ruszyła procesja do obozu. Prowincjał Franciszkanów niósł w niej relikwie męczennika.

O godz. 10.30 na byłym placu apelowym obok ściany i bloku śmierci była sprawowana Msza św., której przewodniczył sufragan diecezji bielsko-żywieckiej ks. bp Piotr Greger. 

W homilii ksiądz biskup mówił, że patrząc po ludzku na postać św. Maksymiliana, poniósł on całkowitą klęskę, stał się w obozie numerem. Kaznodzieja podkreślił, że o. Maksymilian zwyciężył jednak miłością.

– Bo oddać się, nie znaczy nic innego, jak miłować. A miłość jest miarą doskonałości człowieka – wyjaśniał.

Zdaniem ks. bp. Gregera, największa wielkość franciszkanina ukazała się w bunkrze śmierci, do którego poszedł z własnej woli. – Ta jego decyzja nie była gestem rozpaczy, ale wyrazem dojrzałem wiary i miłości – mówił.

Kaznodzieja podkreślił, że taka miłość, której nie niszczą żadne trudności, powinna łączyć małżonków, dlatego małżeństwo i rodzina są dziś ogromnie atakowane. Jak mówił biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej, miłości nie da się zniszczyć.

W uroczystościach wzięli udział Rycerze Niepokalanej, a także wierni z Rychwałdu, Żywca, Dąbrowy Górniczej i wielu innych miejsc Polski.

– Jestem tu, ponieważ Maksymilian jest dla mnie wzorem – powiedziała nam pani Maria. – Od niego chcę uczyć się miłości Pana Boga, Maryi i drugiego człowieka – dodała.

Przed Mszą św. zostały złożone kwiaty pod ścianą śmierci, a także w bunkrze głodowym, gdzie zmarł – dobity zastrzykiem z fenolu – św. Maksymilian Maria Kolbe.

Małgorzata Pabis