• Poniedziałek, 30 marca 2026

    imieniny: Amelii, Kwiryna

Kalwaria Pacławska – czas dziękczynienia i prośby

Piątek, 14 sierpnia 2015 (05:21)

Z ks. dr. Michałem Bajcarem, proboszczem parafii rzymskokatolickiej pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Gródku Jagiellońskim na Ukrainie, sędzią Sądu Metropolitalnego Archidiecezji Lwowskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Który to już raz pielgrzymi z archidiecezji lwowskiej pielgrzymują do Kalwarii Pacławskiej?

– To już 24. raz, kiedy idziemy do Kalwaryjskiej Pani. Idziemy w dwóch grupach: Grupa z Mościsk, której patronuje św. Józef, liczy około stu osób, a tworzą ją wierni m.in. z dekanatu mościskiego i samborskiego oraz z Jaworowa. W drugiej Grupie Lwowskiej, liczącej ok. 120 osób, której patronują św. Franciszek i św. Antoni, są wierni z Gródka Jagiellońskiego, z Maćkowiec – miejscowości położonej niedaleko Chmielnickiego za Tarnopolem, a także wierni z Boryspola. W tym roku towarzyszy nam w drodze ks. bp. Leon Mały – biskup pomocniczy ze Lwowa. Pielgrzymom przewodzi łącznie sześciu duchownych oraz cztery siostry zakonne. W większości do Kalwarii pielgrzymują ludzie młodzi. Pewnym utrudnieniem jest temperatura, ale idziemy, aby pokłonić się naszej Matce Pani i Królowej.

Jak zrodziła się inicjatywa pielgrzymowania wiernych z Ukrainy na Wielki Odpust Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej?

– Pielgrzymka zrodziła się z inicjatywy duchownych w 1991 r., z chwilą odnowienia struktur Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie i odrodzenia struktur archidiecezji lwowskiej jako forma dziękczynienia Matce Bożej za ten dar. Dlaczego Kalwaria…, dlatego że było to miejsce pielgrzymkowe znane także wiernym za wschodnią granicą. Warto bowiem przypomnieć, że część obecnej zachodniej Ukrainy wchodziła niegdyś w skład dawnej diecezji przemyskiej, gdzie wierni pielgrzymowali właśnie do sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej.

Czym Kalwaria przyciąga wiernych z zachodniej Ukrainy?

– Na Ukrainie mamy kilka sanktuariów, w tym trzy szczególne: w archidiecezji lwowskiej – Bołszowce, w diecezji kamieniecko-podolskiej – Latyczów, a w diecezji kijowsko-żytomierskiej – Berdyczów. Są to jednak pielgrzymki ukraińskojęzyczne. Jako wierni Kościoła rzymskokatolickiego, a szczególnie Polacy, którzy modlimy się w języku polskim, pielgrzymujemy także na Kalwarię Pacławską. Jest z tym związany również pewien sentyment, mamy bowiem świadomość, że idziemy do Polski, do Macierzy. Kalwaria to miejsce święte, gdzie ludzie przynoszą bagaż swoich trosk, otrzymują niezliczone łaski i czerpią siły do zmagania się z codziennymi problemami. Wracają ubogaceni, co pozwala im trwać przez cały rok. Jedna z uczestniczek naszej pielgrzymki opowiadała mi, że kiedy zachorowała onkologicznie, to ludzie z jej miejscowości szli na Kalwarię, aby wyprosić dla niej zdrowie. Stan jej zdrowia poprawił się i w tym roku ona sama idzie do Matki Bożej, aby podziękować i polecać w swoich modlitwach tych, którzy ofiarowali swój trud w jej intencjach. Kalwaria to zatem czas dziękczynienia i prośby.  

Z jakim przyjęciem spotykają się pielgrzymi już po polskiej stronie?

– Ludzie  – Polacy z różnych stron archidiecezji lwowskiej idący w pielgrzymce mają okazję poznać się, wspólnie się modlić, a w Kalwarii spotkać swoich rodaków. Na Ukrainie nasze świątynie są skromne, wiele z nich wciąż nie może wrócić do prawowitych właścicieli i nieużytkowane niszczeją. To również jedna z intencji, jakie nam towarzyszą. Już na granicy spotykamy się z wielką sympatią ze strony służ celnych, da się wyczuć życzliwość. To nie są jedynie urzędnicy, którzy sprawdzają paszporty, ale ludzie, którzy z nami rozmawiają, pytają, skąd jesteśmy. Również już po polskiej stronie doświadczamy ogromnej życzliwości ze strony poszczególnych parafii i mieszkańców miejscowości, przez które przechodzimy, którzy dzielą się z nami nie tylko dobrym słowem, ale organizują również poczęstunek, napoje itp. Również w Przemyślu doświadczamy wielkiej życzliwości ze strony parafii: katedralnej, Ojców Franciszkanów, od Sióstr Sercanek, którzy organizują nam nocleg, ale także ze strony przemyskich rodzin. Jesteśmy zbudowani wielką gościnnością ze strony ojców franciszkanów na Kalwarii Pacławskiej, którzy zawsze przyjmują nas z otwartym sercem. Ta polska gościnność ma dla nas duże znaczenie, podbudowuje ludzi, którym na Ukrainie jest na co dzień bardzo ciężko.  

Jakie intencje niosą pątnicy z Ukrainy przed tron Matki Bożej Kalwaryjskiej?

– Przede wszystkim modlimy się o pokój na Ukrainie owładniętej wojną na wschodzie kraju, ale także o pokój na całym świecie, bo czas jest niespokojny. To, że jest to problem, widać w modlitwach, jakie zanoszą nasi pielgrzymi, oraz po ich nastawieniu.  

Wcześniej wspomniał Ksiądz o młodzieży licznie uczestniczącej w pielgrzymce. Co w Kalwarii odnajduje młodzież?

– Młodzież idzie z różnymi intencjami. Szczególnie dzisiaj, kiedy sytuacja jest niepewna, przyszłość nieprzewidywalna, zwłaszcza dla ludzi młodych, a Ukraina niestety nie stwarza odpowiednich warunków do zdobycia wykształcenia, tworzy się poczucie pustki i osamotnienia. Młodzież nie ma pewności jutra, brakuje jej gwarancji, czy w przyszłości będzie potrzebna temu krajowi. Idąc na Kalwarię, modlą się o trwanie przy Chrystusie, o przetrwanie tego trudnego czasu, polecają Matce Bożej swoje intencje. Goszcząc przez tych kilka dni w Polsce, mają też możliwość szerszego spojrzenia na rzeczywistość jakże różną od tej, którą widzą na co dzień w kraju, w którym żyją.    

Proszę powiedzieć, czym Kalwaria Pacławska jest dla Księdza?

– W tym roku idę na Kalwarię po raz 15. Idę, aby podziękować Panu Bogu przez przyczynę Matki Bożej za otrzymane łaski, poprosić, aby po powrocie do pracy na Ukrainie dalej trwać. Spotykam się z głosami: po co ty tam idziesz? Wtedy odpowiadam, że idę, bo w tym pielgrzymowaniu widzę wielki sens. Idąc na Kalwarię, stając przed obliczem Matki Bożej Słuchającej, doładowuję się duchowo, nabieram sił do pracy i pokonywania różnych trudności, których na Ukrainie nie brakuje. Pracuję w Gródku Jagiellońskim i w Komarnie, gdzie wciąż jest problem ze zwrotem świątyni, dlatego polecam tę sprawę Maryi, aby pomogła rozwiązać ten problem, żeby nikt na tym nie stracił i żeby zwyciężyła prawda. Modlę się, żeby nasi bracia grekokatolicy, którzy mają swoje świątynie i naszej nie potrzebują, zrozumieli, że należy zwrócić nam kościół jako naszą własność. Matce Bożej polecam też sprawę zwrotu plebanii w Gródku, co władze obiecują od 23 lat, ale na obietnicach się kończy. Wydawałoby się, że sytuacja, jaka ma obecnie miejsce na Ukrainie, powinna zachęcić pewne środowiska do refleksji do budowania jedności oraz naprawienia krzywd wyrządzonych wspólnotom religijnym, tym samym prosząc o Boże błogosławieństwo dla kraju i społeczeństwa. Niestety, tej refleksji nie widać. Te wszystkie intencje chcę powierzyć Matce Bożej, bo wiem, że kiedy Ona bierze sprawy w swoje ręce, to musi być dobrze. Przed tron kalwaryjskiej Królowej przynoszę także intencje mojej parafii, wszystkich parafian, także tych, którzy są chorzy i nie mogli wyruszyć z nami w drogę. Wpatrując się w oblicze Matki Bożej, pragnę Ją zaprosić do swojego serca, do swojego życia, aby umocniła mnie na drodze mojego kapłańskiego powołania i pomogła mi jeszcze lepiej służyć Panu Bogu i ludziom.  

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki