Las potrafi się przystosować
Piątek, 14 sierpnia 2015 (03:12)Z Edwardem Marszałkiem, rzecznikiem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jak susza wpłynęła na lasy Podkarpacia?
– Sytuacja w lasach w związku z suszą jest generalnie rzecz biorąc zła w skali całego kraju. Podkarpacie to specyficzny region i stąd może nieco więcej wilgoci jest w lasach na terenach górskich, gdzie jest bogate poszycie. To ważne, bo np. duże łany jeżyny w runie zabezpieczają las przed pożarem. Natomiast tam, gdzie mamy lite sośniny, zwłaszcza młodniki sosnowe, gdzie wilgotność już dawno spadła poniżej 10 proc., wszędzie tam zagrożenie pożarowe jest bardzo duże.
Czy w związku z tym rozważany jest zakaz wstępu do lasu?
– Owszem, taka ewentualność jest brana pod uwagę, ale to ostateczność. Dopóty, dopóki nie ma zdarzeń takich jak np. pożary wielkopowierzchniowe, co usprawiedliwiałoby takie restrykcje, staramy się nie zamykać lasów przed ludźmi. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że ludziom szczególnie z miasta łatwiej jest znieść upały w lesie czy nad wodą niż w miejskich blokowiskach. Trzeba rozumieć, że ludzie chcą wyjść do lasu i skorzystać z tego, co daje im natura. Dlatego nie zakazujemy wstępu, natomiast przypominamy, aby przy okazji pobytu w lesie zachować najwyższą ostrożność, bezwzględnie nie używać otwartego ognia, również żeby nie wyrzucać niedopałków papierosów przez okna samochodów, co wbrew pozorom stanowi ogromne zagrożenie pożarowe. Mamy podejrzenia, że większość pożarów przy drodze o nieustalonym pochodzeniu to właśnie efekt wyrzucanych bezmyślnie przez okna samochodów niedopałków papierosów.
W niektórych miejscach w Polsce zdarzają się przypadki zaprószenia ognia w lasach, a jak wygląda to w nadleśnictwach Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie?
– Na szczęście podczas przechodzącej fali upałów nie notujemy dramatycznych zdarzeń pożarowych. Owszem, zdarzają się drobne ogniska pożarowe, zarzewia ognia, ale są one szybko gaszone. Te drobne pożary zdarzają się głównie w okolicach pól namiotowych czy na leśnych przydrożach. Są one spowodowane brakiem ostrożności i często gaszą je sami sprawcy. Od wiosny tego roku na obszarze RDLP w Krośnie zanotowaliśmy zaledwie 26 pożarów, to niewiele. Pod tym względem rok 2015 jest dobry, obyśmy go tylko nie zepsuli, zanim nadejdą deszcze.
Statystyka strażacka wskazuje, że 9 na 10 pożarów spowodowana jest z winy człowieka; to pokazuje, że pożarów nie wywołuje susza, ale ludzie?
– To jest tylko potwierdzenie tego, o czym powiedziałem wcześniej, że jeżeli ludzie zachowują ostrożność, to pożarów nie ma nawet mimo suszy. W tej chwili na Podkarpaciu mimo ogromnej suszy nie dochodzi do groźnych zdarzeń pożarowych na terenach leśnych. Dlatego zdając sobie sprawę z tego, że wśród drzew można znaleźć wytchnienie od upałów, zapraszamy ludzi do wędrówek po lasach; oczywiście należy pamiętać o zachowaniu należytej ostrożności.
Jak należy zachować się w lesie zwłaszcza w czasie suszy jak ta?
– Powinniśmy pamiętać, że w lesie jesteśmy gośćmi i jako tacy mamy obowiązek podporządkować się obowiązującym tam zasadom. Przede wszystkim należy dbać o bezpieczeństwo pożarowe i bezwzględnie nie używać ognia. Polacy to Naród, który kocha lasy, dlatego ludzie doskonale wiedzą, jak należy się zachować w lesie, potrafią też przestrzegać obowiązujące tam reguły. W tej chwili najważniejsze jest, aby nie spowodować pożaru. Natomiast to, że w lesie nie należy hałasować czy nie rozkopywać ściółki, to są sprawy – myślę – oczywiste dla wszystkich, o których nie trzeba przypominać.
Czy w swojej wieloletniej pracy leśnika przypomina Pan sobie podobne suche lata?
– Nie przypominam sobie takiego lata, ale pamiętam suche jesienie, kiedy pożary pojawiały się np. w Bieszczadach czy na Pogórzu Dynowskim. Natomiast muszę przyznać, że tak suchego lata jak obecnie w naszej okolicy nie pamiętam. Niedawno chodziłem po lesie na Pogórzu Dynowskim i mimo iż jest to teren bogaty w poszycie, gdzie występują łany jeżyny, to stąpając, pod stopami można usłyszeć, jak szeleści ściółka czy zeschłe oderwane od gleby liście. To jest właśnie miara przesuszenia gruntu. Również podczas prac przy profilowaniu trasy narciarskiej, na przekrojach skarpy widać, że do blisko metra w głąb ziemi nie ma wody. Gleba jest zwyczajnie sucha.
Jakie skutki niesie za sobą susza w lasach?
– Las to taki organizm, który potrafi się przystosować do zmieniających się warunków atmosferycznych. To, że dzisiaj obserwujemy więdnące liście na lipach, brzozach czy wierzbach, czy to, że widzimy jakby zwiędnięte igły np. sosen, to wszystko świadczy, że drzewa przystosowują się do tej niecodziennej sytuacji i umiejętnie spowalniają swoje funkcje życiowe. W tym czasie nie przyrasta masa drewna, drzewa redukują też takie funkcje jak produkcja nasion czy przyrost igieł. Te organizmy potrafią sobie jakby narzucić ograniczenia, by przetrwać. Dlatego na razie nie przewidywałbym fatalnych skutków suszy w lasach. Owszem, pierwsze efekty niedoboru wody w postaci zachowania się drzew są widoczne, również w zachowaniu zwierzyny, która schodzi niżej, poszukując świeżej trawy czy w okolice wodopojów, bo górskie potoki zdołały już wyschnąć. Co również istotne, nie widać zwierzyny na łąkach, które wysychają, dlatego zwierzęta żerują tam, gdzie mogą jeszcze znaleźć świeży pokarm. Znajdują go w niższych partiach lasów na jeżyniskach, gdzie jeżyna jeszcze dosyć ładnie się krzaczy i to są w tej chwili miejsca żerowania leśnej zwierzyny.
Inaczej mówiąc, przyroda da sobie radę również z suszą, byleby jej w tym nie przeszkadzać…
- Jeśli nie będziemy przeszkadzali, to przyroda na pewno sobie poradzi bez nas, ale człowiek bez przyrody z pewnością nie da sobie rady. I tu dochodzimy do sedna sprawy, a mianowicie, że to my musimy się starać odpowiednio zadbać o naturę, a nie odwrotnie.